W 1982 roku nieżyjący już artysta Jerzy F. Sztuka zaprezentował w Muzeum Okręgowym w Częstochowie swoje prace, ale także prace żony i dzieci. Po 44 latach synowie Jerzego, Jacek i Marcin, postanowili przypomnieć tę wystawę, zapraszając do jej współtworzenia zaprzyjaźnione rodziny Pospieszalskich i Trebuniów-Tutków, prezentujących wspomnienia i prace: malarstwo, rzeźbę, rysunek, śpiew, taniec i muzykę. Całość stała się swego rodzaju kameralnym mikrofestiwalem, który w Konduktorowni zgromadził tłumy miłośników sztuki.
– Miało się dziać dużo i się dzieje – mówił w trakcie wernisażu Jacek Sztuka, malarz, rysownik, grafik i projektant, profesor Politechniki Częstochowskiej, współtwórca wystawy. – Ja planowałem osobiście, i to napisałem dzisiaj na Facebooku, iż zabieramy ze sobą obuwie taneczne, tudzież hełmy na wszelki wypadek, ale okazuje się, iż “niestety” publiczność tak nam dopisała, iż po prostu zwyczajnie nie ma miejsca, ale jesteśmy gotowi. Kiedy się nieco rozluźni, chcemy przeprowadzić zupełnie, można powiedzieć, eksperymentalny wernisaż, adekwatnie performatywny, gdzie odbiorcy będą mieli szansę stworzyć choreograficzny układ i być częścią tej ekspozycji w sposób czynny, w sposób taneczny.
Artysta wyjaśnił również jakie przesłanie kryje w sobie wystawa, na której przeplatają się sztuki wizualne i muzyka:
– Oprócz tego eksperymentu, jest tu w zasadzie dużo miłości tak naprawdę, ponieważ my widząc, ja i mój brat, widzieliśmy miłość do sztuki mojego ojca. Tak już wspomniałem, w czasach w zasadzie antymerykantylnych, bo wtedy nie istniał rynek sztuki, malowało się, rzeźbiło się, bo się chciało coś wyrodzić i to sprawiało po prostu frajdę. To wydaje mi się jak najbardziej prawdziwe. I jeszcze powtarzam, iż chyba najbardziej chcielibyśmy spotkać się ze sztuką prawdziwą, kogoś, kto nam naprawdę coś ważnego mówi, a nie mówi nam to, co jest trendy, prawda? Dlatego nawiązałem do tego tekstu mojego profesora, który napisał świetny tekst kiedyś, chyba w Tygodniku Powszechnym, “Nie będę trendy”. Niesamowity manifest odwagi. Nie jesteś trendy, masz odwagę być choćby niemodny, ale chcesz coś powiedzieć ważnego. To samo się przekłada na dziennikarstwo. Czy chcemy dziennikarza, który nam powie co chcemy, czy tego, który nam powie prawdę? I podobnie jest o artyście. Spoczywa na nim gigantyczna odpowiedzialność.
Wernisaż uświetniony został, a adekwatnie dopełniony przez wspaniałe akcenty muzyczne: jazzowy koncert Lidii, Marcina, Nikodema i Mikołaja Pospieszalskich oraz rodziny Trebuniów-Tutków z Andrzejem Polakiem, wybitnym skrzypkiem góralskim.
















