Szeptacz – recenzja filmu

popkulturowcy.pl 1 godzina temu

Czasami thrillery wywołują w nas nieodpartą pokusę odkrycia wszystkich tajemnic opowiadanej historii. Czasami jednak pytanie, które zadaje sobie widz podczas seansu, brzmi: czemu z tak fajnego pomysłu wyszła tak przeciętna produkcja? Niestety to właśnie z tym pytaniem zostawia nas Szeptacz.

Nowa produkcja Netfliksa to adaptacja powieści Alexa Northa o tym samym tytule. Za reżyserię filmu odpowiada James Ashcroft, a scenariusz napisali wspólnie Chase Palmer i Ben Jacoby. Tym co, zdecydowanie przyciąga do tytułu jest obsada, w której znajdziemy nazwiska takie jak Robert De Niro, Michael Keaton, Michelle Monaghan, czy Adam Scott. Jednak choćby interesujący materiał źródłowy i świetni aktorzy nie zmieniają faktu, iż Szeptacz wyszedł mocno przeciętnie.

Tom Kennedy (Adam Scott) po śmierci żony przeprowadza się z synem Jake’iem do swojego rodzinnego miasta. Bohater liczy, iż tam znajdą potrzebny im do poradzenia sobie z żałobą spokój, a on będzie mógł wrócić do pisania książek. Niestety życie ma dla nich inne plany. Kilka dekad temu w miasteczku doszło do serii morderstw. Ofiarami byli młodzi chłopcy w wieku Jake’a. Za wszystkim stał Frank Carter (Michael Keaton) znany jako Szeptacz. Carter w tej chwili siedzi w więzieniu i przez wiele lat lokalna społeczność myślała, iż to już koniec ich horroru. Niestety nagle dochodzi do kolejnych zabójstw, a Jake zostaje porwany. Zrozpaczony Tom po raz pierwszy od lat odzywa się do swojego ojca Petera (Robert De Niro) – emerytowanego policjanta, który kiedyś osobiście przyczynił się do aresztowania Szeptacza. Czy morderca ma swojego naśladowcę? I czy bohaterom uda się uratować Jake’a zanim będzie za późno?

Zacznijmy od pozytywów. Przez pierwsze pół godziny film zapowiada się naprawdę dobrze. Od niemal samego początku produkcja gra na poczuciu niepokoju, potęgując napięcie nastrojową muzyką. Jesienne, deszczowe noce i mroczne wizyty, które przynoszą ze sobą grozę, jeszcze bardziej budują klimat i każą się zastanawiać, czy przypadkiem w starych rymowankach dla dzieci o Szeptaczu nie ma ziarna prawdy. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze oczekiwanie na katastrofę, która w końcu musi nadejść…

Fot. materiały prasowe (Netflix)

Niestety, paradoksalnie moment porwania Jake’a jest też momentem, kiedy film zapomina, iż jeszcze chwilę temu oferował widzowi coś naprawdę ciekawego. Fabuła przeradza się w dość sztampową historię kryminalną, jakich jest wiele. Klimat znika, zastąpiony nieszczególnie ciekawym śledztwem. Co więcej, obfituje ono w fabularne głupotki, które może i nie są niespotykane, ale zostają w głowie, psując tym samym zabawę. Trzeba natomiast przyznać, iż ciekawie wypada tutaj wątek traumy wielopokoleniowej, a także jego rola w całej historii.

Na tle przeciętnej fabuły obsada aktorska prezentuje się dość dobrze. Ciężko jednak, aby było inaczej z tak przyzwoitymi aktorami na pokładzie, chociaż najlepiej wypadają Keaton i De Niro. Gorzej tylko, iż niekiedy postaci nie mają zbyt dużo do robienia, lub nie zostały odpowiednio zarysowane. Na przykład Michelle Monaghan gra po prostu typową detektyw. Widz spędza z nią dużo czasu, a jednocześnie ciężko powiedzieć o niej coś więcej poza tym, iż bada sprawę morderstw. Z kolei Tom w pewnym momencie zaczyna znikać z historii. Film przypominał sobie o nim dopiero pod koniec. Jest to o tyle zastanawiające, iż fabularnie tytuł miał duży potencjał na interesujące postaci.

Fot. materiały prasowe (Netflix)

Zobacz również: Gwiazdozbiór Psa – recenzja filmu. Odtwórczy bałagan

Szeptacz nie jest filmem tragicznym, ale po prostu dość przeciętnym, a miejscami choćby słabym. Można go obejrzeć bez szczególnego problemu, czy uczucia zażenowania. Z pewnością jednak jest wiele lepszych thrillerów na długie, jesienne wieczory. Najbardziej chyba boli mnie fakt, iż punkt wyjścia całej historii, a także sam początek filmu obiecują naprawdę interesujący seans. Niestety twórcy nie byli w stanie tej obietnicy spełnić w satysfakcjonujący dla widza sposób.

Fot. wyróżniająca: materiały prasowe (Netflix)

Idź do oryginalnego materiału