Dorota Szelągowska na przestrzeni lat prowadziła wiele programów związanych z urządzaniem mieszkań, a widzowie pokochali jej gust i wyczucie stylu. Zawodowo współpracowała także przy takich formatach, jak: "Taniec z gwiazdami", "Dzień Dobry TVN" czy "Pytanie na śniadanie".
Jest jedną z prawdziwych ikon telewizji, ale nie wszyscy dowierzają w jej sukces — osiągnięty latami pracy i wyrzeczeniami. Wiele osób doszukuje się przyczyn jej sukcesu w nazwisku sławnej mamy - Katarzyny Grocholi. Wielu przykleja jej etykietę "nepo baby" i to samo dzieje się z wnukiem pisarki - Antonim Sztabą. Ale czy faktycznie mamy do czynienia z nepotyzmem?Reklama
Dorota Szelągowska: dorastała w biedzie?
W rozmowie z "Vivy!" prezenterka odniosła się do nieprzyjemnych zarzutów, opowiedziała o dzieciństwie i skomentowała podejście wielu widzów. Podkreśliła, iż pieniądze nie zawsze towarzyszyły jej w życiu, a najważniejsze dla niej było wsparcie matki.
"Ale to święta prawda, bo ja jej naprawdę wszystko zawdzięczam. Przede wszystkim życie. I to, kim jestem, jak wyglądam, i to, iż mam zgrabne nogi. Ale też pierwsze większe pieniądze i pierwsze mieszkanie. A wcześniej bardzo trudną historię, ale bardzo istotną i dobrą w tym wszystkim. Pochodzę z rodziny, w której totalnie nie było kasy".
Jak sama podkreśla, choćby mimo ciężkiej pracy ważne jest szczęście, bo to właśnie ono stawia na naszej drodze odpowiednie osoby. Jednak ma żal do osób, które oskarżają ją o nieprawdę.
"Co prawda moja mama zaczęła być znana, jak już byłam dorosła i pracowałam w telewizji, ale żyjemy w czasach, kiedy oskarżamy się nawzajem o nepotyzm i nie lubimy, jak się komuś coś udaje. I tracimy przyjaciół, gdy odnosimy sukces" - stwierdziła Szelągowska.















