9 i 10 stycznia 2026 roku odbyła się XIX odsłona festiwalu Zacieralia. Było punkowo, rockowo i prześmiewczo, ale nie zabrakło szatana.
Jak co roku Zacieralia pokazały eklektyczny i zróżnicowany skład. Mocne, rockowe uderzenie zapewniły takie zespoły, jak 8 Lat W Tybecie czy Ziembul, a także sam Zacier, który drugiego dnia wystąpił w konwencji Heavy Metal, czyli bez klawiszy, za to z metalowymi aranżacjami swoich utworów, jak Kebab w cienkim cieście i z szatańskim wizerunkiem. Punkowy brud wniosły (nomen omen) Brudne Dzieci Sida, czyli one man show w wykonaniu Grzegorza Kmity „Patyczaka” – trochę grany, a trochę gadany, pełen swady. Bardziej konwencjonalnie punkowo zabrzmiał Złoty Kazek, a VGTBL.PL pokazały nowoczesną odmianę punku, silnie zabarwioną elektroniką z dynamicznie wykonanymi piosenkami o warzywach, krasnalach i bobrach.
Headlinerem pierwszego dnia tegorocznej edycji były Kury, które niedawno powróciły z albumem Uno Lovis Party. Utwory z tej płyty przemieszane z klasykami z P.O.L.O.V.R.U.S.A złożyły się na ten występ, w którym Olaf Deriglasoff (na scenie pojawił się też z Dziadami Kapitana Klossa, w ostatniej chwili zastępując Po Prostu, które wypadło z lineupu) oraz Tymon Tymański z kolegami mogli pokazać swoją szaloną mieszankę rocka i jazzu przyprawioną solidną dawką pastiszu. Szatana śpiewała cała sala.
Drugiego dnia miejską poezją w klimacie alternatywy porwał Pablopavo i Ludziki, który niedawno wydał album Lakuna 2 i pokazał się zarówno od strony refleksyjnej, ale też mocno dynamicznej, zawadiackiej. Fajnie się to uzupełniało z koncertem Teściowej Śpiewa, która warszawski styl podała na otwarcie tego dnia, tyle iż w konwencji podwórkowej.
Ale czym byłyby Zacieralia bez typowej dawki szaleństwa w wykonaniu TPN25, Ztvӧrki El Dupa Kolektyw czy Grupy Pieseek? Stali bywalcy Zacieraliów nie darowaliby gdyby ich zabrakło i gdyby choć raz nie zostały zaśpiewane Wieczorne telefony.






























