
Bez wątpienia jednak na tom składają się błyskotliwe analizy o lekkim zabarwieniu sarkastycznym. Owszem, pisarz porusza takie tematy jak przemijanie, relacje międzyludzkie, ale bez zbędnego patosu. Oszczędzona nam również dydaktyzmu, który raczej zniechęca, niż skłania do kontynuowania lektury.
Wspomina narrator o obietnicy lepszego życia przez pryzmat dorastania w czasie junty wojskowej gen. Wojciecha Jaruzelskiego. Zasłyszał: / Mówili mi w dzieciństwie, w najciemniejsze noce stanu wojennego/ gdy bałem się, iż źli ludzie aresztują tatę/zobaczysz, będziemy jeszcze mieli dobre życie/ będziemy żyli jak w Madrycie/.
Czy ów doczekał się tego? Sprawdźcie sami.
Dzieli się z nami autor swoimi wrażeniami: /Na Jedynce zapowiadali program/przełączyłem na Dwójkę/ a tam poważna gala wręczenia nagrody literackiej/najjaśniej błyszczała prowadząca galę/ światłem odbitym, nieswoimi mądrościami/.
Równie wymowny pozostaje inny wiersz, o rzekomym porządku rzeczy i adekwatnej hierarchii wartości. Aczkolwiek utwór pokazuje ograniczoną mentalność i silne zakorzenienie w patriarchacie: /Chciała robić karierę/ojciec powiedział surowo: głupia, po co ci intelektualne destynacje/ lepiej urodzić dzieciaka/tam są dopiero atrakcje/.
Bartłomiej Siwiec- prozaik, poeta, krytyk literacki- błyskawicznie reaguje na wydarzenia polityczne: / Mieszkańcy Panamy boją się/ kiedy znów Trump przypomni sobie o naszym kanale/będziemy utopieni/tyle lat mieliśmy spokój/a teraz podobnie mówią mieszkańcy Grenlandii/.
Facebook






