REKLAMA
Zobacz wideo
Tak Szczęśni wychowują Liama. Oto grafik przyszłego gwiazdora futbolu
"Dzień dobry TVN". Syn Andrzeja Seweryna nie mówi po polski. "Miałem okres buntu"Andrzej Seweryn w 1980 roku wyjechał do Francji. Krótki wyjazd zawodowy przedłużył się w związku z wprowadzeniem w Polsce stanu wojennego. Aktor postanowił zostać na emigracji. Jego kariera bardzo gwałtownie się rozwijała. Nic dziwnego, iż zaczął występować w najbardziej prestiżowych teatrach we Francji. To właśnie w tym okresie związał się z Mireille Maalouf. W 1989 roku na świat przyszedł jego syn Maximilien. Związek Seweryna z Maalouf nie przetrwał próby czasu i para rozwiodła się w 2012 roku.Syn aktora utrzymuje z nim bliskie relacje i podobnie jak jego ojciec wybrał artystyczną drogę i rozwija karierę filmową. Co interesujące Maximilien dorastał we Francji i nie zna dobrze języka polskiego. W rozmowie z "Faktem" przyznał, iż w domu także nie mówiono po Polsku. - W domu nie rozmawialiśmy po polsku, choć tata jest Polakiem. Teraz bardzo żałuję, iż nie mówię w tym języku, ale trochę rozumiem - podkreślił. W rozmowie z "Dzień dobry TVN" przyznał, iż jako dziecko zaczął uczyć się rodzimego języka swojego ojca, ale nagle zrezygnował, co było pewnego rodzaju buntem wobec ojca.Miałem taki kryzys, taki okres buntu, kiedy miałem pięć lat, bo w tym okresie mówiłem [po polsku - red.]bardzo dobrze. W tym wieku powiedziałem "tato, nie chcę już mówić po polsku". Myślę, iż to była taka chęć doprowadzenia do konfliktu... takiego dziecinnego. To moja wina- powiedział w programie. Podkreślił, iż przez cały czas w planach ma naukę języka polskiego i chce opanować język swoich przodków. - Jest to jeden z takich projektów, który mam na najbliższe lata zaplanowany - dodał. "Dzień dobry TVN". Andrzej Seweryn i Maximilien Seweryn o teatrze mogą rozprawiać bez końcaProwadzący "Dzień dobry TVN" rozwinęli ze swoimi gośćmi także temat teatru. Nie da się ukryć, iż w tej materii dwóch Sewerynów mogłoby rozprawiać bez końca. Damian Michałowski zwrócił uwagę na niezwykłą relację ojca i syna. - Widać ich fajne połączenie, chociaż usłyszałem, iż raz Max powiedział do pana "Andrzej", a nie "tato" - podkreślił prowadzący. Andrzej Seweryn wyjaśnił, iż jest to kwestia związana przede wszystkim z językiem. - Po francusku to brzmi inaczej. Mówi się w ten sposób - podsumował Andrzej Seweryn.


![Lodowata woda, gorące serca. Chełmskie Morsy wsparły finał WOŚP [FOTO]](https://wschodni24.pl/wp-content/uploads/2026/01/ROB1919-Duzy.jpeg)




