Wszystko płynęło jak Wisła w wiosennej powodzi niespokojne, niewyjaśnione, z domieszką surrealizmu, w którym rzeczy wydawały się przeskakiwać z dnia na noc, a twarze i miejsca zmieniały kształty. Mój syn Staszek nie chciał zabrać mnie do siebie. Twierdził, iż w jego mieszkaniu może być tylko jedna prawdziwa pani domu, a tą byłam ja sama. Nieprawda! […]