Symfonia z gry. Orkiestrowe motywy z „Wiedźmina” i „Final Fantasy” zdobywają sale koncertowe | Gra orkiestra

polityka.pl 4 godzin temu
Zdjęcie: materiały prasowe


Wiedźmin, androidy i łowcy przygód, czyli symfoniczne granie. Początki oprawy graficznej i muzycznej gier wideo są bardzo podobne. Obraz składał się z prostych, symbolicznych pikseli, dźwięk – z równie umownych elektronicznych tonów. Najpierw były efekty specjalne, potem krótkie „muzyczki” towarzyszące ekranom tytułowym, wreszcie – całe ścieżki dźwiękowe budujące atmosferę gry. Coraz lepsze układy dźwiękowe pozwalały kompozytorom tworzyć coraz bardziej złożone, polifoniczne utwory.

Mimo ograniczeń elektronicznego brzmienia potrafiły one nadać epicki wymiar przygodom rozgrywającym się w fantastycznych krainach. Gdy grafika wymagała jeszcze wysilania wyobraźni, muzyka aż wpraszała się do sal koncertowych. 20 sierpnia 1987 r. w tokijskiej Suntory Hall zabrzmiały orkiestrowe suity z dwóch pierwszych części „Dragon Quest”, skomponowane przez Kōichiego Sugiyamę (w programie znalazł się również „Karnawał zwierząt” Saint-Saënsa). Symfoniczna aranżacja przypadkiem pokazała przyszłość ścieżek dźwiękowych z gier. W epoce multimediów gry mogły już pomieścić nagrania prawdziwych instrumentów, muzyków i całych orkiestr. Zanim do tego doszło, pełnego muzycznego doznania trzeba było szukać na scenie.

Japończycy rozwijali ten pomysł przez całe lata 90. Dominował repertuar z epickich gier fantasy („Dragon Quest”, „Final Fantasy”, „Legend of Zelda” czy „Wizardry”), ale można też było posłuchać „Mario Bros.”. Zachód nadrobił zaległości w XXI w. W 2003 r. podczas Games Convention w Lipsku odbył się Symphonic Game Music Concert. Dwa lata później w Hollywood Bowl wystartowało Video Games Live: orkiestra, chór, wielkie ekrany, fragmenty rozgrywki i światła. W 2007 r. w Sztokholmie zadebiutowało „Distant Worlds”, seria koncertów poświęcona „Final Fantasy”.

Idź do oryginalnego materiału