"Supergirl" - anatomia upadku. Co działo się za kulisami produkcji DC Studios?

filmweb.pl 1 dzień temu
Zdjęcie: plakat


"Supergirl" to jedna z najbardziej spektakularnych klap box office'owych tego roku. Według pojawiających się w amerykańskich mediach informacji, widowisko przyniesie Warner Bros. ponad 100 milionów dolarów straty. To bolesny cios dla DC Studios, gdyż "Supergirl" jest dopiero drugim kinowym widowiskiem wytwórni. Jednak portal The Hollywood Reporter twierdzi, iż dla nikogo w WB wynik finansowy filmu nie jest zaskoczeniem.

James Gunn kontra Craig Gillespie



W obszernym artykule The Hollywood Reporter opisuje kulisy produkcji. Wyłania się z niego przykry obraz pełen chaosu, sprzecznych oczekiwań i braku współpracy.

Zdjęcia do "Supergirl" zakończyły się w maju 2025 roku. Według THR już jesienią Craig Gillespie widział, iż nie wszystko z filmem jest dobrze. W grudniu odbyły się pokazy testowe, które nie wypadły dobrze. Wynik wyniósł nieco ponad 60 punktów. Dla porównania taki sam wynik miało widowisko "Batgirl" na pokazach testowych i Warner Bros. na tej podstawie zdecydował się przerwać postprodukcję i wyrzucić film do kosza.

Z "Supergirl" było inaczej. DC Studios uparło się pracować nad filmem dalej. Problem w tym, iż James Gunn i Craig Gillespie zupełnie inaczej diagnozowali problemy widowiska i w związku z tym mieli odmienne wizje tego, co należy poprawić.


Gillespie został zmuszony do akceptacji pojawienia się w zespole scenarzysty mającego zaufanie Gunna, Jeremy'ego Slatera (co ciekawe, współautora innego skasowanego przez Warner Bros. gotowego filmu "Struś Pędziwiatr i zemsta Kojota"). Ten we współpracy z oryginalną scenarzystką Aną Nogueirą przygotował nowe sceny na potrzeby dokrętek.

Kolejne pokazy testowe nie przyniosły znaczącej zmiany wyników. Między Gunnem i Gillespiem napięcie rosło. Sporą kością niezgody była warstwa muzyczna. Dla obu filmowców dobór piosenek był bardzo ważny. Ale każdy z nich ma inny gust muzyczny i nie potrafili dojść do porozumienia. Na to nakładały się inne wizje tego, jak rozłożyć akcenty.

Wreszcie ich drogi rozeszły się. Gillespie pracował dalej z montażystką Tatianą S. Riegel nad swoją wersją filmu. Gunn zatrudnił zaś swojego stałego współpracownika Freda Raskina do zmontowania konkurencyjnej wersji. Kiedy zrobiono pokazy testowe obu wersji, okazało się, iż różnice wcale nie są aż tak duże (Gillespie na przykład poświęcił nieco więcej czasu ekranowego złoczyńcy, widzowie preferowali też jego dobór piosenek). Oba zostały też podobnie ocenione, jednak nieznacznie lepszy wynik (ale wciąż zaledwie w okolicach 70 punktów) uzyskała wersja Gunna i Raskina. W związku z czym szefowie DC Studios postanowili dalej pracować nad tą wersją (ale już więcej pokazów testowych nie było).

Efekt końcowy już znamy. "Supergirl" trafiła do kin przed tygodniem i wystartowała fatalnie. Do czwartku włącznie zarobiła w USA zaledwie 48,9 mln dolarów. Z reszt świata pochodzi mniej, bo 34,5 mln dolarów.

Recenzja filmu "Supergirl" w programie "Movie się"






Idź do oryginalnego materiału