SUNDANCE 2026: Recenzujemy "Bez końca" Michała Marczaka

filmweb.pl 3 miesięcy temu
Zdjęcie: plakat


W Międzynarodowym Konkursie Dokumentalnym tegorocznego Festiwalu Sundance premierę miał "Bez końca", no wy film w reżyserii Michała Marczaka. Twórca "Wszystkich nieprzespanych nocy" i "Fuck for Forest" opowiada tym razem historię Daniela, który po zaginięciu nastoletniego syna przeszukuje głębiny Wisły, rozdarty między obawą przed tragicznym skokiem a nadzieją, iż jego syn wciąż żyje. "Bez końca" recenzuje Rafał Glapiak.


Zawrócić kijem rzekę (recenzja filmu "Bez końca", reż. Michał Marczak)



Sprawa Krzysztofa Dymińskiego zalicza się do najbardziej poruszających i wciąż nierozwiązanych zaginięć minionej dekady w Polsce. Rankiem 27 maja 2023 roku szesnastolatek wyszedł z domu, wsiadł w autobus, którym udał się do Warszawy, a gdy system miejskiego monitoringu złapał go po raz ostatni, tkwił w bezruchu na Moście Gdańskim. Co wydarzyło się przez tę krótką chwilę, w trakcie której obrotowa kamera straciła go z pola widzenia? Nie wiadomo. Nie ma dowodów ani na to, iż wskoczył do Wisły, ani na to, iż zszedł z przeprawy. Nic zatem dziwnego, iż ojciec w dalszym ciągu go wypatruje.

Poczynania mężczyzny, o którym mowa, śledzi uważnie Michał Marczak. W pokazywanym premierowo na festiwalu Sundance filmie "Bez końca" (2026) reżyser, scenarzysta i operator kreśli emocjonującą opowieść o Danielu, człowieku, który od osiemnastu miesięcy tkwi w permanentnym zawieszeniu. Z jednej strony tli się w nim nadzieja. Skoro penetrując rzekę wzdłuż i wszerz, nie natrafił na ciało syna, to niewykluczone, iż ten po prostu uciekł i przez cały czas żyje. Z drugiej zaś – doświadcza lęku przed najgorszym. Jakie są szanse, iż Krzysztof popełnił samobójstwo? Wprawdzie aż trzy razy pada tu zdanie, iż to nie w jego stylu, ale ilekroć Daniel zasiada do komputera, by w poszukiwaniu jakichkolwiek wskazówek przejrzeć media społecznościowe chłopaka, ma kompletny mętlik w głowie.


Niezależnie od tego, co stało się z Krzysztofem, główny bohater "Bez końca" chce to wiedzieć. Danielowi najzwyczajniej w świecie zależy na zamknięciu rozdziału. Nie bez znaczenia jest w tym przypadku fakt, iż anglojęzyczny tytuł dzieła, czyli "Closure", odnosi się właśnie do poczucia domknięcia i wrażenia, iż oto coś, co nie dawało spokoju i zżerało od środka, przeminęło, w związku z czym można wreszcie iść naprzód. Kiedy na samym początku filmu Daniel zauważa unoszące się na Wiśle zwłoki, które nie należą do Krzysztofa, to jego myśli – w ogromnym przypływie empatii – niemal natychmiast kierują się ku bliskim anonimowej ofiary i konieczności jak najszybszego przekazania im informacji o tragedii.

Niepewność co do losów syna dręczy Daniela tak bardzo, iż ten postanawia nie zważać na policję, której działania pozostawiają skądinąd sporo do życzenia. Z pomocą rodziny, przyjaciół i – jak ich określa – "ludzi dobrego serca", przeczesuje Wisłę w celu znalezienia odpowiedzi i osobistego oczyszczenia. Pragnie zawrócić ją kijem. Zaopatrując się w profesjonalny sprzęt, którym kawałek po kawałku bada ciek uchodzący do Bałtyku, koordynuje gigantycznym przedsięwzięciem logistycznym. Gdy zawodzą współczesne narzędzia – drony, termowizory czy wideorejestratory – sięga po tradycyjne metody. Cóż szkodzi spróbować – jak dawniej – użyć bochenków chleba i zobaczyć, dokąd te dobiją? A nuż wskażą nowy trop. Pieniądze, zdawać by się mogło, nie grają roli (znamienne jest to, iż Daniel łączy poszukiwania z pracą, a rozmowy biznesowe prowadzi, przemierzając brzeg rzeki z wykrywaczem metalu w ręku).

Całą recenzję autorstwa Rafała Glapiaka przeczytacie TUTAJ.

"Wszystkie nieprzespane noce" – zwiastun




Idź do oryginalnego materiału