Na HBO Max możecie oglądać „Stuart nie ratuje wszechświata”, spin-off „Teorii wielkiego podrywu”, który mniej przypomina tradycyjny sitcom, a bardziej… no właśnie, co? Twórcy serialu zdradzili nam swoje inspiracje.
„Stuart nie ratuje wszechświata” to trzeci już spin-off serialu „Teoria wielkiego podrywu” – po „Młodym Sheldonie” i „Georgie i Mandy wzięli ślub„. Trzeci i zarazem najambitniejszy oraz najbardziej nietypowy, bo bohaterowie nie siedzą już w trzech pomieszczeniach na zmianę, a biegają po najdziwniejszych zakątkach wszechświata – każdy odcinek będzie nową przygodą, utrzymaną w zupełnie innym stylu.
Stuart nie ratuje wszechświata – inspiracje popkulturowe
Akcja nowego serialu zawiera nas do pokręconego multiwersum, do którego Stuart (Kevin Sussman), właściciel sklepu z komiksami z „Teorii wielkiego podrywu”, trafia po zepsuciu urządzenia skonstruowanego przez Sheldona (Jim Parsons), Leonarda (Johnny Galecki) i Howarda (Simon Helberg), głównych bohaterów kultowego sitcomu. Stuarta, którego czeka teraz zadanie naprawienia wszechświata, wspomagają jego dziewczyna Denise (Lauren Lapkus), geolog Bert Kibbler (Brian Posehn) i fizyk kwantowy, wszechobecny wrzód na tyłku Barry Kripke (John Ross Bowie).
Za nowy spin-off, wyprodukowany dla platformy HBO Max, odpowiadają Chuck Lorre i Bill Prady (współtwórcy „Teorii wielkiego podrywu”) oraz Zak Penn („Incydent w Loch Ness”, „Incredible Hulk”, serial „Alphas”). Serialowa zapytała ich o najważniejsze inspiracje popkulturowe – jest wśród nich oczywiście „Doktor Who”, z którym nowy serial mocno się kojarzy. Oto co nam powiedział Chuck Lorre:
— Wczesny Woody Allen, Monty Python, Mel Brooks, trochę „Facetów w czerni”. (…) Zdecydowanie inspirowaliśmy się rzeczami, na których się wychowaliśmy. (…) Trochę „Doktora Who”. No i powrót do telewizji lat 60., z którą, smutno mi to przyznać, jestem bardzo obeznany.
„Stuart nie ratuje wszechświata” (Fot. HBO Max)Dopytywani o początki projektu, twórcy przyznali, iż „Stuart” chodził im po głowie od jakiejś dekady, kiedy to „Teoria wielkiego podrywu” jeszcze była na antenie.
Chuck Lorre: Zaczęło się to jakieś 10, 12 lat temu, kiedy „Teoria wielkiego podrywu” dobiegała końca. Miałem taki pomysł, iż chciałem stworzyć serial z postacią Kevina Sussmana, Stuartem, w jakimś multiwersum science fiction i ze sklepem z komiksami. Nikt poza mną nie uważał tego za dobry pomysł. Więc odłożyłem to na, nie wiem, 10 lat.
A potem skontaktowałem się z Zakiem, bo wiedziałem, iż Zak ma doświadczenie, które pomoże mi stworzyć coś większego niż przeciętny sitcom, z efektami specjalnymi i wizualnymi, grafiką komputerową i całą masą rzeczy, na których się nie znam. I tak z Zakiem spędziliśmy kilka lat, krążąc wokół tego pomysłu i nie dochodząc do żadnego wniosku. Spędziliśmy dobrze trochę czasu.
Zak Penn: Tak, nie chcę postrzegać tego jako czegoś nic nieznaczącego. Czuję, iż osobiście do czegoś doszliśmy.
Chuck Lorre: I zjedliśmy trochę dobrych kanapek.
Zak Penn: Tak. Doskonałe kanapki.
Chuck: Jedliśmy kanapki, suby i tak dalej. A potem Zach wpadł na wspaniały pomysł, żeby zadzwonić do Billa [Prady’ego]. I Bill to rozgryzł. Bill przyszedł i po kilku dniach wiedzieliśmy, co robimy.
„Stuart nie ratuje wszechświata” będzie liczył w 1. sezonie 10 odcinków, które będziemy oglądać po jednym tygodniowo. Tutaj znajdziecie naszą bezspoilerową opinię o całym sezonie nowości HBO Max: Stuart nie ratuje wszechświata – recenzja serialu.















