Największą zaletą „Throne of Thorns” jest właśnie to, iż Stryper nie próbuje udawać zespołu, którym już nie jest. To przez cały czas melodyjny, gitarowy metal/hard rock, z dużą ilością harmonii wokalnych, efektownych solówek i nośnych refrenów. Produkcja jest współczesna i odpowiednio mocna, ale nie zabija charakteru zespołu. Michael Sweet, Oz Fox, Robert Sweet i Perry Richardson brzmią jak zgrany skład, a muzycznie wszystko jest wykonane z dużą klasą. Panowie mimo swojego wieku wciąż potrafią tworzyć solidny materiał.
Problemem może być natomiast pewna przewidywalność. o ile ktoś śledzi ostatnie dokonania Stryper, znajdzie tutaj wiele elementów, które już wcześniej słyszał. „Throne of Thorns” nie jest więc rewolucją i nie zmieni spojrzenia na zespół. Momentami można wręcz odnieść wrażenie, iż grupa porusza się po bardzo dobrze znanym terytorium. Poraz kolejny zadbano o piękną okładkę i soczyste brzmienie, które dodaje uroku całości.
Płyta zawiera 11 kompozycji dające 40 minut muzyki.Już tytułowy „Throne of Thorns” pokazuje, czego można się spodziewać. Mocny riff, potężny refren i charakterystyczne dla Stryper połączenie ciężaru z melodyjnością. Michael Sweet przez cały czas dysponuje głosem, który jest jednym z najważniejszych znaków rozpoznawczych zespołu, a gitarowe harmonie przypominają, dlaczego ta formacja była tak ważna dla amerykańskiego hard rocka i chrześcijańskiego metalu. Mocny riff i pomysłowy motyw sprawiają, iż to naprawdę świetne otwarcie płyty.
„Here in Your Heart” przynosi nieco więcej świeżości. To jeden z ciekawszych momentów albumu, ponieważ zespół nie trzyma się tutaj aż tak kurczowo sprawdzonych schematów. Jest melodyjnie, ale jednocześnie kompozycja ma własny charakter. Cieszy na pewno mocniejszy riff i nieco mroczniejszy klimat.
Falling” to natomiast niemal podróż w czasie. Brzmi bardzo mocno jak klasyczny Stryper z lat 80., a szczególnie przywołuje ducha „Soldiers Under Command”. jeżeli ktoś tęskni za dawnym brzmieniem grupy, właśnie tutaj powinien poczuć się najlepiej. To jeden z ciekawszych utworów na płycie i o zabarwieniu hard rocka.
„I'm Alright (I'm Okay)” jest bardziej przebojowym numerem, opartym na chwytliwym refrenie i charakterystycznych gitarach. Utwór kipi energia i to moja ulubiona kompozycja z tej płyty. Szkoda, iż cała płyta nie jest w takim klimacie.
„Waiting For You” ma więcej przestrzeni i emocji, a „Carry The Flame” ponownie pokazuje zespół od bardziej klasycznej, hardrockowej strony. Nie ma tutaj eksperymentowania na siłę — Stryper doskonale wie, co chce grać.Ciekawie wypada „Hollywood”, który ma nieco bardziej rockowy charakter i dobrze przełamuje środek albumu. Z kolei „Beautifully Broken” stawia przede wszystkim na emocjonalność i melodykę. „Ashes To Roses” jest już bardziej przewidywalny i można odnieść wrażenie, iż Stryper zaczyna momentami powtarzać rozwiązania znane z poprzednich płyt.
Pod koniec mamy „Alone Again”, który ponownie pokazuje bardziej melodyjną stronę zespołu, oraz „Shadowbreaker” – solidne zakończenie albumu, oparte na mocnych gitarach i charakterystycznym wokalu Michaela Sweeta.
„Throne of Thorns” to kolejny solidny album Stryper, który pokazuje, iż po ponad 40 latach można przez cały czas nagrywać muzykę pełną energii, melodii i gitarowego ognia. Nie jest to powrót do „To Hell with the Devil” i nie próbuje nim być. To współczesny Stryper, który korzysta z własnej historii, ale wciąż potrafi stworzyć kilka naprawdę bardzo dobrych numerów. Fani zespołu raczej nie będą zawiedzeni, choć ci, którzy oczekują większej dawki świeżości, mogą poczuć pewien niedosyt.
Ocena :7.5/10















![Policja i skarbówka szukają w paczkach narkotyków i tytoniu. Pomagają im psy [wideo]](https://krknews.pl/wp-content/uploads/2026/10/paczki-kontrola-policaj.jpg)