Streaming miał być spełnieniem marzeń, a stał się przekleństwem. Kilkanaście platform, kilka abonamentów do opłacenia i tysiące tytułów do wyboru. Nie da się być na bieżąco, a znalezienie jednego filmu potrafi zająć więcej czasu niż sam seans. Coraz częściej łapię się na tym, iż przesyt odbiera mi euforia z oglądania.