Stracone pokolenie, stracona obsada, stracony serial. Nastolatki z „Euforii” mają problemy z dojrzewaniem, tak samo jak jej twórca [Recenzja]

zwierciadlo.pl 10 godzin temu
Zdjęcie: Kadr z serialu „Euforii” (Fot. materiały prasowe)


Euforyczne uczucie ogarnęło mnie, gdy w 2019 roku po raz pierwszy sięgnęłam po „Euforię". Poblask neonów, tony brokatu, atrakcyjna obsada, muzyka Labrintha, niefiltrowane problemy młodych ludzi i bardzo niecenzuralne treści – to wszystko tworzyło mieszankę o adekwatnościach wysoce uzależniających. Nie mogłam się oderwać. Poza wystudiowaną estetyką najbardziej trafiała do mnie konstrukcja, jak z mojego ukochanego serialu „Skins”. Każdy odcinek skupiał się na innym bohaterze, nie tracąc z oczu zbiorowego podmiotu tej historii. Jak więc to możliwe, iż przy trzecim sezonie twórcy stracili z oczu wszystko, za co w ogóle pokochaliśmy „Euforię"?
Idź do oryginalnego materiału