Steven Wilson na nowej płycie poruszył problem dewastacji planety przez człowieka. Jednak los planety nie jest czymś, co go najbardziej zajmuje.
Steven Wilson powraca z ósmym albumem „The Overview”. Wydany nakładem Fiction Records jest najambitniejszym i najbardziej rozbudowanym dziełem w jego karierze. Na płytę złożyły się zaledwie dwa, ale za to trwające po 20 minut utwory: „Objects Outlive Us” i „The Overview”, zainspirowane „efektem oglądu” (overview effect), którego doświadczają astronauci, patrzący na Ziemię z orbity.
Przez płytę przewija się motyw dewastacji Ziemi przez człowieka. Czy Steven Wilson przejmuje się losem planety i zmian klimatycznych? Zapytał go o to Wiesław Weiss w wywiadzie dla „Teraz Rocka”. Steven Wilson odpowiedział:
Nie, nie zamartwiam się przyszłością naszej planety. Ziemia ma cztery miliardy lat, człowiek zajmuje ją od trzystu tysięcy lat. Ziemia istniała miliardy lat, zanim się pojawiliśmy, i prawdopodobnie będzie istnieć długo po naszym zniknięciu – bez względu na to, czy doprowadzimy do samozagłady gatunku, czy może wyemigrujemy gdzieś na inną planetę. Ziemia przetrwa bez nas. Tak naprawdę nie martwię się więc jej przyszłością. Przejmuję się raczej tym, jak ludzie krzywdzą się wzajemnie i jak traktują inne gatunki, z którymi dzielimy planetę. Sam jestem weganinem, w czym wyraża się mój szacunek dla innych gatunków. Ale ludzkość jako taka traktuje je naprawdę podle. To powód mojej troski, nie przyszłość planety, która bez wątpienia przetrwa bez nas.
W tym roku Wilson wyruszy także w swoją pierwszą solową trasę koncertową od siedmiu lat. W jej ramach odwiedzi również Polskę.
Muzyk wystąpi 4 czerwca 2025 w Warszawie oraz 5 czerwca 2025 w Gliwicach.
Cały wywiad ze Stevenem Wilsonem znajdziecie w majowym numerze „Teraz Rocka”, który jest dostępny w sprzedaży.
MAJOWY „TERAZ ROCK” – KUP TERAZ w E-SKLEPIE
