Pod koniec lat dziewięćdziesiątych, w szczytowym okresie Pottermanii, fani Świata Czarodziejów z ekscytacją przyjęli wiadomość, iż Steven Spielberg zaadaptuje pierwszą książkę o Harrym Potterze z Kamieniem Filozoficznym w roli MacGuffina. Jednak słynny reżyser wielokrotnie jasno dawał do zrozumienia, iż cieszy się, iż do tego nie doszło, o czym przypomniał /Film.
W rozmowie z TCM, promując swój powrót do science fiction filmem Dzień objawienia, Spielberg ponownie poruszył temat rezygnacji z wyprawy do Hogwartu. Powód? Chciał dotrzymać obietnicy złożonej zmarłemu Stanleyowi Kubrickowi, iż wyreżyseruje długo rozwijany projekt A.I. Sztuczna inteligencja.

Po śmierci Stanleya byłem na pogrzebie w jego domu. Christiane Kubrick i Jan Harlan, jej brat, podeszli do mnie w sprawie przejęcia pałeczki po Stanleyu i wyreżyserowania filmu.
To akurat nie dziwi, biorąc pod uwagę, iż A.I. miało premierę niecałe pięć miesięcy przed pierwszym filmowym Harrym Potterem.
Film o niezwykłym chłopcu, który wyrusza w fantastyczną przygodę z misiem to nie żart o Hagridzie, ale najbardziej ogólny opis filmu. Nie da się chyba znaleźć dwóch obrazów tak bardzo odległych jak kultowe science fiction Spielberga i pierwszy filmowy Harry Potter, który ostatecznie wyreżyserował Chris Columbus.

A.I. jest dziś równie dziwny i fascynujący jak 25 lat temu, a z biegiem czasu sympatia do filmu jeszcze wzrosła.
Tak naprawdę odszedłem od Harrego Pottera, którego miałem reżyserować jako mój następny film. Zrezygnowałem z tego zasadniczo po to, by zrobić A.I.
















