Stan wojenny jako senny koszmar. „Zima pod znakiem wrony” pokazuje zderzenie komunistycznej Polski z zachodnią ignorancją

zwierciadlo.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: (Fot. materiały prasowe)


„Ktoś, kto przyjeżdża w grudniu do Warszawy, jest albo głupcem, albo życie mu niemiłe” – mówi jeden z bohaterów filmu Kasi Adamik. Trudno się z tym nie zgodzić, zwłaszcza, iż akcja „Zimy pod znakiem wrony” rozgrywa się w grudniu 1981 r., a konkretnie dzień przed wprowadzeniem stanu wojennego. Na pierwszym planie mamy natomiast uznaną profesor psychiatrii, która przyjeżdża do Polski na konferencję ze swoim wykładem. Zaginiona doktorantka i czołgi na ulicach wciągają ją jednak w surrealną, szpiegowską przygodę. Jak dobrze wiemy, Orła WRONA nie pokona, ale jak wypadnie sprytnie ukryty w tytule filmu WRON w starciu z zagubionym w wirze wydarzeń brytyjskim Rudzikiem?
Idź do oryginalnego materiału