Stalowe Skrzydła – recenzja książki. Klasyka to nie wszystko

popkulturowcy.pl 3 godzin temu

Po Stalowe Skrzydła Angeliki Grajek sięgnąłem z dwóch powodów. Pierwszym był interesujący projekt okładki, drugim umieszczona na niej sentencja: „On był jej słabością. Ona jego nadzieją. Razem rzucili wyzwanie losowi”. Te enigmatyczne słowa sprawiły, iż chciałem poznać historię ukrytą wewnątrz. Po raz kolejny zaufałem więc okładce. Czy było warto?

Akcja rozgrywa się w świecie, który na pierwszy rzut oka wydaje się typową krainą fantasy. Są tu dziwne stworzenia, pradawne bóstwa i przepełnione magią miejsca. Nie wszystko jest jednak oczywiste. Jedną z głównych postaci jest Karhu, młody centaur. To już pewne odejście od klasycznych tropów. Owszem, centaury pojawiają się w wielu opowieściach, ale rzadko pełnią rolę protagonistów.

Historia Karhu zaczyna się wyjątkowo smutno. Jako źrebak jest świadkiem napadu na rodzinną kolonię. Widzi śmierć pobratymców, sam trafia do niewoli i zostaje zmuszony do służby u hrabiego Valerisa, przywódcy najazdu na jego ziemie. Na dworze nowego pana doświadcza okrucieństwa i poniżenia. Poznaje jednak jedyną życzliwą mu osobę w tym ponurym miejscu.

Zobacz również: Całkiem zwykłe motywy w zupełnie niezwykłej odsłonie, czyli Kroczący wśród cieni Jarosława Kukiełki

Edlynne Valeris, córka hrabiego, nie ma w sobie nic z okrucieństwa ojca. Jako jedyna nie traktuje centaura jak dzikiej bestii. Spędza z nim czas, a ich relacja stopniowo przeradza się w prawdziwą przyjaźń. Po latach dziewczyna ma zostać wydana za mąż za bogatego szlachcica, który w zamian spłaci długi jej ojca uzależnionego od hazardu. Nietrudno się domyślić, iż kandydat nie jest spełnieniem jej marzeń. Jest od niej dużo starszy i okazuje się wyjątkowo okrutny.

Matka pomaga Edlynne zorganizować ucieczkę i prosi Karhu, by odeskortował córkę w bezpieczne miejsce. W pośpiechu ruszają w drogę. Tak zaczyna się podróż, dobrze znana fanom fantasy. To właśnie ona pozwala fabule nabrać tempa, ale staje się też początkiem problemów tej historii.

Motyw ucieczki przed okrutną rodziną czy niechcianym małżeństwem widziałem już wielokrotnie. Sam w sobie nie jest wadą, pod warunkiem, iż zostanie podany w świeży sposób. Wędrówka tego duetu okazuje się jednak dość przewidywalna. Mamy postój po zapasy, zagubienie w lesie, spotkanie rebeliantów. Klasyka gatunku nie jest niczym złym, ale przydałoby się coś, co nadałoby jej wyrazistości.

Zobacz również: Najlepsze książki 2025 roku

Podobny problem mam z bohaterami. Oboje reprezentują archetypy znane z wielu innych historii. Karhu to skrzywdzony młodzieniec, który za maską powagi i stoicyzmu ukrywa żal oraz nienawiść do ludzi. Mimo to jego honor i przywiązanie do Edlynne nie pozwalają mu jej opuścić. Łatwo przewidzieć, iż w kluczowych momentach zawsze ruszy na ratunek.

Edlynne z kolei to młoda kobieta stłamszona przez ojca. Przyzwyczajona do posłuszeństwa i cierpienia w ciszy, podczas podróży ma wreszcie nauczyć się samodzielności. To kolejny dobrze znany motyw. Na szczęście autorka próbuje nadać postaciom nieco głębi.

Karhu jest utalentowanym konstruktorem i pasjonuje się inżynierią. Obawia się jednak, iż po latach spędzonych wśród ludzi zostanie uznany przez swój lud za zdrajcę. Edlynne walczy z traumą po śmierci brata, chce zmazać piętno nazwiska i odnaleźć własną drogę. Te elementy sprawiają, iż bohaterowie nie są całkowicie jednowymiarowi.

Motyw inżynierii pozwala też wprowadzić ciekawszy rys świata. Technologia jest tu bardziej rozwinięta niż w klasycznym fantasy. Można ją porównać do początków ery przemysłowej. Istnieje elektryczność i broń palna, choć w biedniejszych wioskach życie przypomina średniowiecze. Z technologią wiąże się również istotny symbol. To metalowy ptaszek, którego Karhu wykonał dla Edlynne w dzieciństwie. Stał się znakiem ich przyjaźni i metaforą istoty zamkniętej w klatce, marzącej o wolności. Do niego nawiązują tytułowe Stalowe Skrzydła.

Zobacz również: Five Nights at Freddy’s. Książka interaktywna #3. Ucieczka z Pizzaplexu – recenzja książki

Powieść ma więc kilka interesujących elementów, ale jednocześnie pełno w niej klisz. Pojawia się nienawiść ludzi do magicznych istot, widmo wojny między rasami oraz wyklęty członek rodziny sympatyzujący z inną stroną konfliktu. To wszystko już było.

Pod względem technicznym książka prezentuje się bardzo dobrze. Zdania są poprawne i zrozumiałe, a ortografia i interpunkcja stoją na wysokim poziomie. Styl bywa momentami podniosły i lekko pompatyczny, ale to częste w literaturze fantasy.

Podsumowując, Stalowe Skrzydła nie są złą powieścią. Brakuje im wyraźnej tożsamości i elementu, który wyróżniłby je na tle innych historii. Mimo to widać w niej potencjał, szczególnie w dwóch ostatnich rozdziałach. Zakończenie sugeruje początek dłuższej serii. Daję autorce kredyt zaufania i liczę, iż w kolejnych tomach historia nabierze więcej charakteru.


Autor: Angelika Grajek
Okładka: Joanna Wasilewska
Wydawca: Wydawnictwo Mięta
Premiera: 21 stycznia 2026
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Stron: 380
Cena katalogowa: 54,99 zł


Powyższa recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Mięta. Dziękujemy!
Fot. główna: kolaż z użyciem oficjalnej okładki ( Wydawnictwo Mięta )

Idź do oryginalnego materiału