Stali ludzie / branimir

publixo.com 1 godzina temu

STALI LUDZIE
Ja ich widzę stale w tych samych miejscach – niedaleko od ich bazy. Ile razy przemieszczam się tamtędy, oni tam są.
Jadę autobusem, idę przez Krakowską Rogatkę, na postoju taksówek, obok stojących taksówek zawsze stoi ten autochton i z nimi gada – z taksówkarzami. No i pije piwo. Jest tam zawsze, ilekroć ja tam bywam. Jak stały element krajobrazu.
Dopóki był ten kiosk przy przystanku komunikacji miejskiej na Grunwaldzkiej, po południowej stronie, to ile razy tam nie przejeżdżałem autobusem, to przy tym kiosku zawsze stał ten gość i gadał z kioskarzem/ kioskarką.
Ci dwaj, którzy siedzą na tym murku naprzeciw „Biedronki” na Jagiellońskiej, a którzy jako stały element krajobrazu trafili do google maps ( z wypikselowanymi twarzami).
Oni tak na gwałtownie przychodzą mi na myśl – są zawsze w tych miejscach jako stały element krajobrazu. To kontrowersyjne, bo oni z mojej perspektywy mają bezmiar takiego luźnego czasu do zagospodarowania i tak z niego korzystają. Będąc cały czas w tym samym punkcie. I kiedykolwiek bym się tamtędy nie przemieszczał, to oni tam są. Ja pędzę do pracy – autobusem – patrzę na miejskie krajobrazy, a oni są ich częścią.
Tak, ja gdzieś gnam, czegoś chcę, wytwarzam to PKB, a oni po prostu są. Stoją, siedzą, statyczni, podczas gdy ja taki dynamiczny. Stoją/ siedzą – popatrzą w lewo, popatrzą w prawo, świat ich mija, przepływa obok.
Jak oni nic nie muszą to pewnie są rencistami. Mały obszar do ogarnięcia – najbliższy sklep, te same ciągi komunikacyjne ( chodniki), codzienność powtarzalna, w której mogą zmieniać się detale, ale tylko one.
Jak ktoś żyje w biegu – jak ja – i ich dostrzega, to ich widok bulwersuje. Dla nich my jesteśmy dziwni, bo gdzieś gnamy. Ja, dostrzegając ich, też dostrzegam ich inność. Inne strategie życia. Bo znam takich rencistów, którzy mając bezmiar czasu do zagospodarowania, grzebią w sieci wychwytując jakieś niuanse, albo tworzą spektakle miejskie. Ostrzegam: nie zagadujcie Jebika. Chyba, iż oczekujecie/ jesteście gotowi na kilkunastominutowy bluzg.
Wielu z nich ładnie wygląda z wierzchu- rencistów – ale jak w wielu innych tego rodzaju wycenach : ten mi nie pomoże znieść wózka, bo nie może dźwigać – serce po zawale, 30 minus, dwadzieściaparę , a już nie do fizyczności. To są inni pracownicy. Oni mają zdiagnozowaną przydatność tylko do takich prac jak ochroniarstwo albo zamiatarstwo, albo pisanie scenariuszy, jakieś twórcze rejony. Albo takie właśnie obserwowanie przemijania świata. I jego detali.
Ci, których widzę stojących przy kiosku, przy sklepie, na murku, co dzień, mają w twarzach coś takiego, iż od razu wiesz: to nie są intelektualiści. Oni nie rozwiązują problemów z zakresu inżynierii społecznej, metafizyki. Oni po prostu są.
Idź do oryginalnego materiału