Spór wokół "Ołowianych dzieci" to nic nowego. "Trochę jak spacer po linie"
Zdjęcie: Kadr z serialu Netflixa Ołowiane dzieci
Jedna plansza na początku filmu lub serialu z napisem "inspirowane prawdziwymi wydarzeniami", a potem kilka godzin historii, która zaczyna żyć własnym życiem. Często bardziej przekonującym niż fakty. Problem w tym, iż w pamięć milionów widzów zapada właśnie ta wersja i coraz częściej zastępuje rzeczywistość. Sprawdzamy, jak to wygląda na przykładzie "Ołowianych dzieci", "Heweliusza" czy "Czarnej śmierci".



