Spis treści #40

magazynszum.pl 5 godzin temu

Wyjątkowo ciężki maj w Wenecji

Karol Sienkiewicz, próbując dla „Dwutygodnika” streścić ostatnie kilka tygodni wrzawy wokół Biennale w Wenecji, napisał: „Tegoroczne Biennale w Wenecji już pośmierduje, a jeszcze nie zdążyło się otworzyć”. Impreza, która wystartuje w pierwszy majowy weekend, z pewnością przejdzie do historii zintensyfikowanych relacji pomiędzy polityką a sztuką. O losach ocenzurowanego pawilonu RPA już pisaliśmy (, i ), tak jak i o planowanych otwarciach pawilonów Rosji i Izraela ( i ) – w kwietniu, poza listami otwartymi (włącznie z tym, który skierowali do organizatorów ludzie biorący udział w tegorocznym Biennale) i próbami miękkiego nacisku, ostatnie słowo powiedziała Unia Europejska, zapowiadając cofnięcie 2,3 mln euro na poczet następnej edycji Biennale. Powodem ma być, rzecz jasna, sprawa ponownego otwarcia rosyjskiego pawilonu. 23 kwietnia jury Biennale zapowiedziało wykluczenie z rywalizacji o Złotego i Srebrnego Lwa pawilonów narodowych krajów, przeciwko których liderom toczy się postępowanie w Międzynarodowym Trybunale Karnym w sprawie zbrodni przeciwko ludzkości. W praktyce oznacza to wyłączenie udziału w konkursie pawilonu rosyjskiego i izraelskiego – jako kontrargument do tej decyzji padają oskarżenia o cenzurę sztuki, a także „antykulturę” i „spektakl kłamliwej, anty-izraelskiej indoktrynacji politycznej”. Pozostaje też kwestia przypadku Stanów Zjednoczonych – jednak Alma Allens, artysta reprezentujący Stany w tym roku, mówi z pewną beztroską: „Nauczyłem się, iż aby coś osiągnąć, trzeba podejmować w życiu ryzyko”.

Skazany za papierowego Putina

Coś o ryzyku z pewnością wie Jacques Tilly, współorganizujący od lat 80. karnawałowe parady, których gwoździem programu są ruchome, satyryczne rzeźby, odnoszące się do świata aktualnej polityki. Na początku kwietnia moskiewski sąd skazał go na osiem i pół roku więzienia m.in. za obrazę uczuć religijnych i rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji o rosyjskiej armii. Wyrok wydano in absentia, jako iż Tilly jest mieszkającym w Niemczech niemieckiemu obywatelem. Tocząca się od zeszłego grudnia sprawa dotyczyła jednej z rzeźb przedstawiających Putina i Patriarchę Moskwy, Cyryla. Nieprzychylnych (mówiąc dyplomatycznie) rzeźb polityków wysokiego szczebla na swoim koncie Tilly ma niemało, ponieważ artysta chętnie tworzy karykatury głównych postaci globalnego zwrotu konserwatywnego. Obok Victora Orbana i Recepa Erdogana na jego platformach pojawił się również Jarosław Kaczyński i Donald Trump. W przypadku tej dwójki protestowała również i Polska – ostatnio choćby w marcu, wraz z oburzeniem europosła z ramienia PiS, Jacka Ozdoby, oraz listem ugrupowania Europejskich Konserwatystów i Reformatorów na temat jednej z wystaw Tilly’ego w Brukseli: „Wystawa zawiera obrazy zestawiające Donalda Trumpa z prezydentem Rosji Władimirem Putinem, porównania z postaciami totalitarnymi oraz przedstawiające prezydenta Stanów Zjednoczonych w wyraźnie obsceniczny i poniżający, seksualizowany sposób. Znajdują się na niej również motywy, które wielu uznałoby za obraźliwe dla uczuć religijnych”.

Upiór w Luwrze

Nawet o ile wystrzegacie się musicali – to i tak musieliście słyszeć o Upiorze w operze, Kotach czy Jesus Christ Superstar. Andrew Lloyd Webber, czyli kompozytor stojący za tymi tytułami, ogłosił w kwietniu, iż pracuje nad nowym musicalem ze znanym obrazem w roli głównej. Kanwą dla Webbera i jego zespołu będzie historia kradzieży Mony Lisy z Luwru w 1911 roku – wydarzenia, które dość niespodziewanie ugruntowało wyjątkową pozycję tego obrazu w wyobraźni dwudziestowiecznej kultury. Wśród podejrzanych o kradzież znalazł się Pablo Picasso – a dlaczego, to wyjaśnia komiks Paula Rogersa z „The New Yorkera”; Franz Kafka puste miejsce po ukradzionym obrazie widział, ale najprawdopodobniej nie był tym specjalnie przejęty (przynajmniej według Ricka Gekoskiego z „Guardiana”). Marcel Duchamp reprodukcji Mona Lisy dorysował wąsy i bródkę, a J.G. Ballard z inspiracji kradzieżą obrazu napisał The Lost Leonardo, opowiadanie sci-fi o zaginionym dziele da Vinciego, tyle iż nieistniejącym. Jednego można być pewnym – musical Webbera stanie się hitem, być może także dlatego, że– jak przypomnieli pewni złodzieje całemu światu w październiku zeszłego roku – z Luwru przez cały czas można wynieść coś cennego.

Idź do oryginalnego materiału