GALERIA STEROWANA RĘCZNE
W marcu czeska scena artystyczna żyła wiadomością o odwołaniu dyrektorki Galerii Narodowej w Pradze, Alicji Knast. Decyzję podjął minister kultury Czech, Oto Klempíř (z prawicowej partii Motoristé sobě) – Knast została odwołana z dnia na dzień, rok przed planowanym końcem kadencji. Klempíř nie podał przyczyn odwołania, których można się tylko domyślać. Krytyczka Anežka Bartlová w komentarzu dla portalu Artalk.cz zauważa, iż Galeria Narodowa w Pradze zmagała się w ostatnich latach z problemami wewnętrznymi – jej pracownicy krytykowali złą politykę kadrową, problemy komunikacyjne i tendencje dyrektorki do mikrozarządzania. Ogólne niezadowolenie budził także program wystaw z małą liczbą projektów własnych. Galeria Narodowa w Pradze, podobnie zresztą jak wiele innych instytucji publicznych w Czechach, mierzy się z problemami finansowymi. Wynikają one jednak w dużej mierze ze słabego wsparcia ministerstwa kultury, które zamiast zwiększać dotacje, wymusza na instytucjach oszczędności. Jedno jest pewne – nagłe zwolnienie Knast jest symptomem podporządkowywania kultury polityce i nie jest to pierwsza próba manualnego sterowania GNP przez czeskie Ministerstwo Kultury – w 2020 roku w podobnym trybie zwolniony został poprzedni dyrektor tej instytucji, Jiří Fajt.
NAGRODA POLITYKI
Skoro jesteśmy przy Czechach, to słówko jeszcze o laureatkach 37. Nagrody imienia Jindřicha Chalupeckiego, czyli najbardziej prestiżowego konkursu na scenie czeskiej. 12 lutego podczas gali w Teatrze X10 w Pradze ogłoszono osoby nominowane do nagrody: są to Yuliya Bokhan, białoruska malarka mieszkająca w Czechach, artystka i architektka Tereza Kalousová oraz kolektyw Prádelna, złożony z kobiet, które doświadczają lub doświadczyły bezdomności. Jest to pierwsza edycja, w której nominowane zostały wyłącznie kobiety, co dla organizatorów konkursu jest istotnym wydarzeniem w kontekście równości w świecie sztuki (artyści tytułujący się zaimkami on/jego są pewnie trochę mniej entuzjastyczni w ocenie). Trudno też nie zauważyć rozpolitykowania nagrody Chalupeckiego, idącej w poprzek tradycyjnych hierarchii artystycznych i uwzględniającej konteksty geopolityczne – oprócz wymienionych nominowanych, jury przyznało specjalne wyróżnienie inicjatywie Stop Genocide in Gaza, zwracającej uwagę na milczenie instytucji kulturalnych i mediów w Republice Czeskiej na temat ludobójstwa w Strefie Gazy. Wspólna wystawa laureatek otworzy się 21 października w ostrawskim PLATO.
BIENNALE OTWARTE NA PRAWO
Przeżyliśmy zwrot konserwatywny w polskiej kulturze, a teraz możemy obserwować zwrot konserwatywny w globalnym art worldzie – a przynajmniej na jego flagowej imprezie, czyli weneckim biennale. Na początku marca prezes Fundacji Biennale Pietrangelo Buttafuoco ogłosił, iż otwiera biennale dla wszystkich, w tym dla Rosji i Iranu. Biennale już wcześniej było pod politycznym ostrzałem – w 2024 roku pod wpływem protestów izraelski pawilon pozostał zamknięty – ale obecna polityka biennale zmusza do pytania, czy w ogóle wypada brać w tym wydarzeniu udział. Gdybyście się zastanawiali, o co w tym wszystkim chodzi – decyzje prezesa biennale wynikają nie tylko z jego osobistych politycznych przekonań i przeszłości (Buttafuoco to prawicowy dziennikarz i były lider Fronte della Gioventù, młodzieżówki neofaszystowskiej partii Movimento Sociale Italiano, rozwiązanej w latach 90.), ale są także konsekwencją polityki obecnej partii rządzącej we Włoszech (konserwatywnej Fratelli d’Italia), która postanowiła “uwolnić” biennale spod wpływów lewicy. Zgodnie z wolą polityków na biennale uczestnicy mieli być wybierani “wyłącznie ze względu na ich głębię, kompetencje i doświadczenie” – jednak realizacja tego postulatu nie zaowocowała jak na razie głębią i pięknem, ale politycznym szambem. Decyzję Buttafuoco oprotestowało 22 europejskich ministrów kultury i spraw zagranicznych, a Komisja Europejska zagroziła wycofaniem 2 mln euro dotacji dla Biennale. Od idei otwarcia weneckiej imprezy dla wszystkich odżegnuje się choćby włoski resort kultury, który w oficjalnym komunikacie podkreślał swoje zaangażowanie w pomoc Ukrainie. Na tym jednak nie koniec zadymy – w połowie marca stowarzyszenie Art Not Genocide opublikowało otwarty list, podpisany przez 200 osób ze świata sztuki, wzywający do wykluczenia Izraela z tegorocznego biennale. Przy okazji toczącej się dyskusji amerykański krytyk Jerry Saltz zaproponował, by z biennale wykluczyć także Stany Zjednoczone jako reżim dopuszczający się zbrodni wojennych. Wszystko to pokazuje problematyczność modelu imprezy opartej na konkurencji między narodami – w 2026 roku, wbrew intencjom prawicowych polityków, uwidacznia ona polityczne spory bardziej niż kiedykolwiek.
