Zespół Dawida Kielara wydał czwarty album, zatytułowany, po prostu, „4”.
Przypomnijmy, iż Spinofonia jest zespołem rockowo-metalowym, założonym w 2012 roku przez Dawida Kielara. Jak pisaliśmy przy okazji recenzji albumu „III”, Kielar zaprosił wówczas do współpracy znajomych z kilku krakowskich formacji takich jak Spin, Dratsum, Żmij, Frago i Fk’n Luck.
Po kilku miesiącach grania w 2013 roku wydał on, własnym nakładem, album zatytułowany po prostu „Spinofonia”. W 2019 roku zespół wydał drugą płytę, a 15 stycznia 2025 ukazał się jej trzeci krążek, również wyprodukowany samodzielnie.
tekst WOJCIECH PACUŁA
zdjęcia „High Fidelity”, mat. pras./David Kielar

SPINOFONIA „4”
Wydawca: wydawnictwo własne
Format: Compact Disc
Premiera: 15 marca 2026
Słuchał: WOJCIECH PACUŁA
Jakość dźwięku: 8/10
→
»«
DAWID KIELAR PISZE o swoim nowym wydawnictwie:
Rozpędzeni zeszłorocznym wydawnictwem, przychylnymi opiniami i wieloma emisjami na antenach stacji radiowych poszliśmy za ciosem przygotowując i nagrywając „4-kę”.
Zespół powraca w tym samym 7-osobowym składzie z zadziornymi riffami, melodyjnymi motywami, filmową lirycznością i progresywnym klimatem w swojej nieoczywistej formie tworząc Instrumentalno-Ilustracyjny rock-metal.
Jak dalej czytamy, tym razem współudział w komponowaniu mieli wszyscy muzycy, co „jeszcze bardziej urozmaiciło nowy album, ponownie wydany i wyprodukowany nakładem własnym”. Tym razem muzycy chcieli pokazać „pełen wachlarz pomysłów”. Jak informują, materiał powstał bardzo szybko, a w nagraniach i produkcji mocno postawiono na „przestrzeń, naturalność i dynamizm”.
W nagraniach udział wzięli: na gitarach – Michał Walawender (również na harmonijce ustnej), Tomasz Tatara, Tomasz Kotliński, Arkadiusz Palacz, Piotr Kruk na gitarze basowej, Jakub Janicki na skrzypcach oraz Dawid Kielar na perkusji i pianinie cyfrowym (oraz trójkącie). Gościnie zagrał również, grający na basie w utworze ˻ 3 ˺ Źródło esencji, Krzysztof Wyrwa (Millenium, Robert Kasprzycki Band, ex- Sokół Orchestra, ex-The Adekaem, ex-Frittatta), jak pisze lider zespołu: „mistrz niskich częstotliwości/wirtuoz gitary basowej”.
‖ Płyta CD została wydana w formie digipacku z trzema segmentami
˻ PERSONEL ˺
- Michał Walawender: gitary (w utworach nr 2, 4, 5 i 7), harmonijka ustna (w utworze nr 7) oraz ich homerecording,
- Tomasz Tatara: gitary (w utworze nr 1, 4 i 7 )
- Tomasz Kotliński: gitary (w utworze nr 3 i 7 )
- Arkadiusz Palacz: gitary (w utworze nr 6 i 7)
- Piotr Kruk: gitara basowa (w utworach nr 1, 2, 4, 6, 7)
- Jakub Janicki: skrzypce (w utworach nr 1, 5, 6 i 7)
- Dawid Kielar: perkusja, pianino cyfrowe (w utworach nr 1 – 7) oraz trójkąt (7)
O stronie muzycznej nowego wydawnictwa czytamy:
Muzyka zawsze powinna inspirować, wzmacniać, być motywatorem, niekończącą się wyobraźnią, odpoczynkiem oraz nadzieją aż w końcu stając się narracją wykraczając poza schemat dźwiękowy.
Zapraszamy zatem do całkiem nowej rockowej opowieść w której chcemy zaciekawić, rozpalić, ponieść fantazji ale też solidnie skopać tyłki ! Muzyka nigdy się nie starzeje, tylko muzycy dojrzewają wraz ze słuchaczami.
Z ogromną euforią i ekscytacją przekazujemy do głośników „4-kę” zapraszając do odsłuchu. Niechaj ten album będzie jak okładkowa skrzynia z gorącą niespodzianką
‖ Lider zespołu za klawiszami pianina elektrycznego Yamaha • zdj. • zdj. mat. pras.
‖ Piotr Kruk – gitara basowa • zdj. mat. pras.
▓ Nagranie
Płyta 4 została nagrana w tym samym miejscu, co poprzednia, to jest w Klubie Wola Duchacka w Centrum Kultury Podgórza, mieszczącym się przy ulicy Malborskiej 98 w Krakowie. Jak kiedyś pisałem, mieszkam dziesięć minut drogi samochodem od tego miejsca.
Za nagranie, miks i mastering odpowiada Maksymilian Szelęgiewicz (Studio Nagrań w CK Podgórze Kraków) – podobnie, jak wcześniej. Realizacja nagrań, miksy i mastering miały miejsce od czerwca do września 2025 w Studiu Krakowskiego CKP Wola Duchacka. Materiał miksowano zimą 2025/2026.
Studio to oferuje nagrania cyfrowe, w środowisku DAW, z miksem „in-the-box”, bez zewnętrznego stołu mikserskiego. Gitary zarejestrowano na kilka różnych sposobów: z wykorzystaniem wtyczek gitarowych (AI), muli-efektu, a także dzięki wzmacniaczy gitarowych.
Za produkcję i kompozycję płyty odpowiada Dawid Kielar przy współudziale wszystkich muzyków. Kielar jest odpowiedzialny również za projekt okładki i grafikę płyty/oraz zdjęcia.
‖ Podobnie jak poprzednio, płyta została nagrana na skromniutkim systemie, niemal „garażowym” – na zdjęciu ekran DAW-a, a obok urządzenia peryferyjne • zdj. mat. pras.
▓ Wydanie
Album został wydany i wyprodukowany nakładem własnym. To jedna z płyt pomiędzy DIY, a regularnym wydawnictwem. W tym sensie, iż niezależna, wciąż nieco punkowa w podejściu do wszystkich etapów produkcji, a jednak już jakoś zakotwiczona w biznesie, to przecież już czwarte wydawnictwo tego zespołu.
Muzyka dostępna jest na YouTube oraz na płycie Compact Disc – fajnie, iż nie zapomniano o fizycznym nośniku. CD ma postać digipacku z trzema rozkładanymi częściami; nie ma osobnej książeczki. Wszystkie informacje naniesiono bezpośrednio na okładkach.
‖ Realizator dźwięku, Max Szelegiewicz, oraz gitarzysta, Arkadiusz Palacz • zdj. mat. pras.
▓ Dźwięk
˻ PROGRAM ˺ 1. Zrywając sidła, 2. Nadzieja milczących, 3. Źródło esencji, 4. Biała Księga 5. Kompas, 6. WymaŻona 7. Klucz do Antidotum
Ciekawa rzecz jest z tymi „garażowymi” nagraniami. Używam tego sformułowania jako pewnego wytrychu, który mówi o braku zaangażowania dużego studia z managerami, przedstawicielami wydawcy, PR-owcami i całą grupą ludzi, którzy zwykle kręcą się koło studia. Co samo w sobie nie jest złe. Zaczyna być, kiedy zbyt mocno ingeruje w pracę osób odpowiedzialnych bezpośrednio za produkcję, nagranie i dźwięk.
Ale do rzeczy – jest to ciekawe, ponieważ zdarza się, iż brak takiej „czapy” skutkuje muzyką wewnętrznie radosną. Nie chodzi mi przy tym o nastrój, bo ten może być bardzo ciężki, ale o coś w rodzaju wolności twórczej. A ta, dobrze ukierunkowana, nadaje muzyce rys świeżości. I właśnie to mam na myśli mówiąc „garaż”.
Z zespołem Spinofonia jest tak, iż już na poprzedniej płycie wypracował swój dźwięk, który jest wyjątkowo dobry i poukładany. Jest to dźwięk rozdzielczy, dynamiczny i przestrzenny. Wszystkie te elementy są lepsze niż w wielu „dużych” nagraniach. Czasem, jak przy wejściu skrzypiec w ˻ 1 ˺ Zrywając sidła trochę to „siada” w kompresji, żeby gościnny instrument brzmiał selektywnie, to po chwili całość się ponownie otwiera.
‖ Tomasz Tatara – gitary • zdj. mat. pras.
Producent poukładał gitary szeroko, ciekawie dobierając ich barwę i charakter poszczególnych muzyków. Daje to ścianę dźwięku, ale ścianę nie wylaną z betonu, a poukładaną z kamieni – większych, mniejszych, ale solidnych. Tak też brzmią gitary w ˻ 2 ˺ Nadziei milczących. Ale tam ważniejszy jest, akurat, syntezator. To istotny instrument na tej płycie i – jak sądzę – dla lidera zespołu. Już w poprzednim utworze podgrywał w tle na pianinie, ale tutaj klawisze są równie istotne co pozostałe instrumenty. Tym bardziej, iż w drugiej minucie tempo spada, a w tle odzywa się chorus z klawisza, trochę retro, odsyłający nas do lat 80.
Selektywność nagrania jest naprawdę dobra, chociaż nie o nią chyba chodziło najbardziej. Podoba mi się bowiem to, iż tak dobrze prowadzone są na tej płycie barwy. Kiedy na początku ˻ 3 ˺ Źródła esencji mamy dialog gitary basowej gościa honorowego oraz pianina, to obydwa te instrumenty zachowują swój charakter kolorystyczny, jak również dynamikę. Niby normalne, prawda? – No właśnie nie, zwykle to wszystko jest uśredniane i zbijane w pulpę.
‖ Michał Walawender – gitary oraz harmonijka ustna • zdj. mat. pras.
Jest to wszystko nagrane na pograniczu niedoprodukowana i swobodnej gry. Chodzi mi o to, iż wtapiając poszczególne instrumenty w tło można by osiągnąć dźwięk znany z „dużych” produkcji. Byłby to jednak dźwięk o wiele bardziej plastikowy i sztuczny. Na płycie 4 osiągnięto efekt świeżości, a przy tym nie osunięto się w dźwięk bez produkcji. Ta jest jednak konieczna, co by nie mówili puryści jazzowi, punkowi załoganci czy miłośnicy muzyki klasycznej.
Myślę, iż w dużej mierze za tak fajną grę odpowiada rejestracja w dość dużym pomieszczeniu bez mocnego wygłuszenia. To wada, trudniej jest takie nagrania miksować i masterować, ale posłuchajmy gitar na przełomie pierwszej i drugiej minuty w ˻ 4 ˺ Białej Księdze, gitar bardzo mocnych, grających niemal unisono, a usłyszymy je wyraźnie, selektywnie, ładnie.
‖ Tomasz Kotliński – gitary • zdj. mat. pras.
Podobnie rzecz ma się i z perkusją. Ma ona otwarte brzmienie i jest „swobodna” w budowaniu nastroju. Kiedy trzeba, jak w ˻ 5 ˺ Kompasie, jest delikatna, niemal łagodna. Bardzo dobrze uchwycono jej blachy, które często ozywają się naturalnym, ciepłym brzmieniem, bez rozjaśnień.
Właśnie – to płyta brzmiąca nisko i gęsto, ale i rozdzielczo. Jest zróżnicowana dynamicznie i barwowo, za to nigdy nie drażniąca. choćby kiedy kompresja przyciska mocniej, jak w partiach ze skrzypcami – tutaj również je słyszymy – to nie przez utwardzenie brzmienia, a lekkie zgaszenie dynamiki.
Przestrzeń jest szeroka i głęboka. Ważniejsze wydają się jednak namacalność i bezpośredniość, z jaką instrumenty są pokazane. Scenę budują tu pogłosy i delay’e, to jasne. Jednocześnie jednak gitary są prezentowane bez mocnego odsunięcia. To skrzypce – ponownie w ˻ 6 ˺ WymaŻonej – mają długi ogon pogłosu i są zostały pokazane dalej w miksie, w bardziej klasyczny sposób.
‖ Arkadiusz Palacz – gitary • zdj. mat. pras.
Kończący płytę ˻ 7 ˺ Klucz do Antidotum podsumowuje ją melodycznością, innym sposobem gry na pianinie elektrycznym i zaakcentowaniem jednej gitary elektrycznej na osi odsłuchu. Pod koniec pierwszej minuty dochodzi do niej kolejna, następnie włączają się, w obydwu kanałach, kolejne. I wreszcie wchodzi ciężki groove. A za chwilę znowu mamy syntezator. Siódmy na płycie utwór jest najbardziej zróżnicowany ze wszystkich na tym krążku i bardzo ładnie go podsumowuje. To świetna muzyka, bardzo dobrze nagrana – jest wyjątkowo dobrze.
▓ Podsumowanie
Płyta rockowa bez wokalu to próba sił. Z jednej strony mamy oczekiwania odbiorców, przyzwyczajonych do motywu: intro, zwrotka, refren, zwrotka i ewentualnie outro, a z drugiej zamysł artystyczny, iż tak powiem. Wyjątkiem są płyty prog-rockowe, jak Galactica zespołu Lebowsky, jednak ten wariant muzyki rock różni się od klasyki ciężkiego łojenia, proponowanego przez Spinofonię. Różni się większą paletą możliwości barwowych, dynamicznych, przyzwyczajeniem słuchaczy do dłużyzn.
‖ Last but not least, skrzypce Jakuba Janickiego • zdj. mat. pras.
Ale właśnie w tym odejściu od kanonu – a tak naprawdę oczekiwań „rynku”, upatrywałbym siły projektu Dawida Kielara. Muzyk robi to po swojemu, bez pośpiechu i wychodzi mu to zawodowo. W czym pomaga naprawdę fajny dźwięk. Bez przeprodukowanych ścieżek, tysiąca efektów – surowo, mocno, gęsto. Mimo to/z tego powodu (niepotrzebne – skreślić), z bardzo dobrym dźwiękiem. Naprawdę świetnie. ‖ WP
» Jakość dźwięku: 8/10
»«
» JAK SŁUCHALIŚMY • Odsłuch został przeprowadzony w systemie referencyjnym „High Fidelity”. Płyta odtwarzana była na odtwarzaczu SACD Ayon Audio CD-35 HF Edition. Sygnał do przedwzmacniacza liniowego Ayon Audio Spheris III przesyłany był interkonektem Siltech Triple Crown. W torze były również wzmacniacz mocy Soulution 710 oraz kolumny Harbeth M40.1. Okablowanie – Crystal Cable Absolute Dream, Siltech Triple Crown, z zasilaniem Siltech, Acoustic Revive i Acrolink.
Przedwzmacniacz połączyłem ze sztuczną masą → NORDOST QRT QKORE6 i położyłem na nim generator szumu → NORDOST QRT QPOINT.
→
→ www.YOUTUBE.com
tekst WOJCIECH PACUŁA
zdjęcia „High Fidelity”, mat. pras./Dawid Kielar
galeria
«●»
