Zasłynęły za sprawą jednego hitu, a następnie odeszły w niebyt. Fenomen gwiazd jednego przeboju znany jest dobrze w świecie zagranicznej muzyki. Ale przykładów taki artystów i formacji nie brakuje również na polskim podwórku. Gabriel Fleszar i jego "Kropla deszczu", Kasia Klich i "Lepszy model" czy Lo 27 i "Mogę wszystko". Ich hity w latach 90. i 2000 nuciła cała Polska, ale za chwilową sławą nie poszedł dalszy sukces. Podobna sytuacja przytrafiła się zespołowi De Su. Trzy dziewczyny zasłynęły za sprawą piosenki "Życie cudem jest", która w 1996 roku królowała na szczytach list przebojów. Sukces był jednak zaledwie chwilowy. I choć nagrany przez nie świąteczny hit "Kto wie" do dziś nie stracił na popularności, zespół dość gwałtownie się rozpadł. Co stało się z członkiniami formacji De Su?
REKLAMA
Zobacz wideo Cieszą się z sukcesu?
Buffo i opolski sukces
Teatr Buffo Janusza Józefowicza zasłynął jako prawdziwa kuźnia talentów. Okazał się trampoliną do sukcesu m.in. dla Edyty Górniak. Nie każdy jednak wie, iż to właśnie tam poznały się także przyszłe członkinie zespołu De Su. Założycielka formacji Małgorzata "Margo Su" Pruszyńska i pozostałe dziewczyny, którymi były pierwotnie Daria Druzgała, Beata Kacprzyk oraz Anna Mamczur, występowały wówczas w musicalu "Metro". Formacja powstała jako polska odpowiedź na brytyjski zespół Eternal, działający od 1992 do 2000 roku, znany za sprawą takich hitów, jak "I Wanna Be the Only One" i "Don’t You Love Me".
Anna Mamczur pożegnała się jednak z De Su, jeszcze zanim zespół odniósł sukces i poświęciła się solowej karierze. Mogliśmy ją zobaczyć m.in. w programie rozrywkowym "MdM, czyli Mann do Materny, Materna do Manna". Tymczasem pozostałe dziewczyny, już jako tercet, zaczęły od śpiewania chórków, m.in. dla formacji DeMono. Ale nie pogardziły też współpracą z Shazzą. Słychać je na krążku królowej disco-polo "Róże nocy". De Su pracowały także z zespołem Varius Manx przy płycie "Elf" z 1995 roku. Ale choć ich początki były skromne, to właśnie kooperacja z Robertem Jansonem miała się okazać trampoliną do sukcesu.
Robert Janson zapisał się na kartach historii polskiej muzyki jako postać dość kontrowersyjna, ale nie można mu odmówić dużej intuicji i talentu do odkrywania przyszłych gwiazd. To właśnie on dostrzegł potencjał w członkiniach De Su i zaproponował im współpracę. gwałtownie okazało się, iż miał rację. Napisaną przez Jansona kompozycję "Życie cudem jest" wokalistki wykonały w 1996 roku w koncercie "Debiutów" na Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. Występ był ogromnym sukcesem, a piosenka z dnia na dzień stała się przebojem.
Cud, który się skończył
Latem 1996 roku piosenka "Życie cudem jest" królowała na listach przebojów radiowych rozgłośni, a telewizyjne stacje muzyczne po kilkanaście razy dziennie emitowały teledysk, w którym ubrane w zwiewne ubrania wokalistki wykonywały swój hit. Na dalszy sukces nie trzeba było długo czekać. Sama Tina Turner zaprosiła formację, aby zaśpiewała jako support przed jej koncertem. niedługo ich krążek zatytułowany po prostu "De Su" sprzedał się w nakładzie ponad 100 000 egzemplarzy i pokrył się złotem. Członkinie zespołu nie miały jednak parcia na szkło. Zamiast lansować się na branżowych imprezach i ściankach, wolały skupić się na pracy nad kolejnym albumem. Niestety, ten choćby nie otarł się o sukces pierwszego.
Druga płyta De Su wydana w 1997 roku i zatytułowana "Uczucia" okazała się komercyjną porażką. Promowały go piosenki "Właśnie stajesz się", "Dzikość wina" oraz "Imago Mundi". W sprzedaży krążka nie pomógł choćby fakt, iż członkinie formacji zgłosiły się jako kandydatki do reprezentowania Polski w Konkursie Piosenki Eurowizji. Plan zresztą się nie powiódł, bo De Su przegrało wówczas w preselekcjach, a nasz kraj reprezentowała formacja Sixteen.
Dziewczyny walczyły jednak dalej i w 2000 roku przez chwilę wydawało się nawet, iż uda im się znów zawładnąć listami przebojów. Wówczas zespół z nową członkinią, Katarzyną Rodowicz, wylansował kolejny przebój. Piosenka "Kto wie" jest znana współczesnym odbiorcom, bo stacje radiowe przypominają ją każdego roku w okresie świątecznym. I nic dziwnego, bo jest w niej coś - być może charakterystyczne dzwoneczki, a może ponadczasowe słowa: "Bo kiedy miasto na święta się stroi / Niejeden z nas o przyszłość się boi / Niejeden z nas w marzenia ucieka / Wierząc, iż spełnienie gdzieś czeka", sprawiające, iż piosenka nie traci na aktualności. Wszystko to okazało się jednak niewystarczające, aby powtórzyć sukces "Życie cudem jest". niedługo zespół rozpadł się, a każda z członkiń poszła w swoją stronę.
Co dziś robią członkinie De Su?
Rozpad De Su nastąpił nie tylko z powodu komercyjnej klapy, ale również dlatego, iż jego członkinie zajęły się czym innym. Beata Kacprzyk zaszła w ciążę i postanowiła skupić się na życiu prywatnym. Potem jednak poszła inną zawodową drogą i postawiła na aktorstwo. Mogliśmy ją oglądać w takich serialach jak "Komisarz Alex", "Usta usta" czy "Samo życie". Później prowadziła program muzyczny na antenie stacji Polsat. A w 2018 roku była jedną z jurorek w programie Polsatu "Śpiewajmy razem. All together now". Z kolei Daria Druzgała przyjęła ofertę śpiewania w teleturnieju "Gra w przeboje" emitowanym przez stację RTL 7. Później wraz z Krzysztofem Skibą prowadziła "Przebojową Łódź Podwodną" na antenie TVP. Następnie pracowała także jako producentka w Alvernia Studio pod Krakowem oraz zastępczyni dyrektora w Polskim Radiu Dzieciom.
Małgorzata Pruszyńska próbowała jeszcze reaktywować formację w pomniejszonym składzie i pod nazwą 2Su. Wraz z Katarzyną Rodowicz wydała dwa single - "Jedną dziką noc" oraz cover "Kto wie?". Wszystko na nic - duet się rozpadł. Pruszyńska postawiła więc na solową karierę, ale również jej singiel "Nie jestem aniołem" nie odniósł sukcesu. Podobnie stało się w przypadku krążka pod tytułem "Nieuziemiona" wydanego pod pseudonimem Margo Su. Po kolejnej klapie Pruszyńska opuściła Polskę i próbowała szczęścia w Niemczech, tym razem jako aktorka. Kilka lat temu we wpisie w mediach społecznościowych wspominała też o planach reaktywacji DeSu i podkreśliła, iż nie dojdą one do skutku z winy Darii Druzgały. "Daria to jest nasz problem, bo ona chce pozostać w pamięci jako ta najpiękniejsza" - napisała Małgorzata Pruszyńska. Czy teraz, na fali nostalgii lat 90. zespół uda się reaktywować? Czy jeden przebój wystarczy jako fundament nowego sukcesu? Być może dane nam będzie się kiedyś o tym przekonać.