( fragment utworu muzycznego)
Ukojenie odnajdując w głośnym
śmiechu / cierpiałem i błądziłem
Mało kiedy szedłem drogą prawości
Wiele mostów za sobą spaliłem
Byłem gwiazdą umarłą na
bezkresnym niebie
Mglistą jawą w czarnej głębinie
Cieniem samego siebie
Duszą cierpiącą w glinie
W Twoim ogrodzie światła szukałem
by żywot bandycki zakończyć
Do Ciebie ręce w modlitwie
składałem
Przyjęłaś mnie a mogłaś odtrącić
Wiem iż trwasz przy mnie
nawet gdy błądzę
na ścieżkach bezprawia błotnistych
Widzę w oddali żagwie płonące
i szept słyszę świetlisty
Bez Ciebie sensu nie byłoby widać
Nie wiedziałbym czym jest prawda
Serce moje byłoby zimne
Duszę nicość by skradła
W trudnych momentach nadchodzisz
wersami
W ramionach metafor kołyszesz
Bez Ciebie byłbym samotnym i
smutnym
choćbym stał dumny na szczycie.
maw









