„Spider-Man: Całkiem nowy dzień” to najlepszy film o Spider-Manie? A może to po prostu najlepszy film o Peterze Parkerze?
Zacznijmy od fabuły, oczywiście bez spoilerów. Akcja filmu „Spider-Man: Całkiem nowy dzień” rozgrywa się 4 lata po „No Way home”. Peter Parker spełnia się jako bohater, ale przez cały czas jest sam jak palec i przepracowuje śmierć cioci. Zaklęcie doktora Strange’a zadziałało, więc ukochana MJ i przyjaciel Ned go nie pamiętają, co doprowadza chłopaka do załamania. walczy też ze swoim wariującym DNA, a w mieście grasuje ktoś wyjątkowo niebezpieczny z telepatycznymi mocami. Będzie się działo, a Peter Parker przyjmie wiele bolesnych ciosów, nie tylko tych fizycznych. Zdecydowanie bardziej oberwie Peter, niż Spider-Man.
Więcej kultury? Pan Od Kultury zaprasza na
Facebooka i
Spider-Man: Całkiem nowy dzień. Recenzja filmuBardziej Peter Parker niż Spider-Man
„Spider-Man: Całkiem nowy dzień” sprowadza Petra Parkera na ziemię. Nie ma multiwersum, globalnego zagrożenia i potworów z kosmosu. Spider-Man znów jest przyjaznym pająkiem z sąsiedztwa. Jest to bardziej film o Peterze Parkerze, niż o Spider-Manie. Opowieść o sympatycznym chłopaku z problemami, który próbuje odzyskać dziewczynę i kumpla. To właśnie te ludzkie momenty wypadają w filmie najlepiej. Spotkania Petera z MJ i Nedem uderzają mocniej niż Hulk. choćby Punisher nie strzela w serce tak celnie jak reżyser Destin Cretton.
To emocjonalnie najmroczniejszy i najdojrzalszy film o Spider-Manie. Jednocześnie daje najwięcej uśmiechu, euforii i ciepła. Jest gęsto od scen komediowych, a gdy do akcji wkracza Punisher, robi się z tego solidne buddy movie. Może i jest to film o samotności, ale obfituje w momenty, gdy pom prostu robi się ciepło na sercu i aż chce się zaśpiewać „ty druha we mnie masz!”. Owszem, walki są świetne, bujanie na pajęczynie jest genialne, ale Cretton w kameralnych momentach, i to małymi środkami, wyciska z tej historii najwięcej. Wspólne układanie klocków Lego czy mały gest dzieciaka przed szpitalem sprawią, iż po prostu poczujesz się dobrze. choćby bezlitosny Punisher, choć zgrywa twardziela bez serca, pokazuje się z zaskakująco ludzkiej strony. Główny czarny charakter nie pięściami, ale kilkoma słowami, robi największą rozpierduchę.
Spider-Man: Całkiem nowy dzień, recenzja filmuPo prostu Spider-Man
Skoro Spider-Man zaczyna od nowa, zrezygnowano z wymyślnych gadżetów i futurystycznego kostiumu robionego w CGI. Tom Holland nosi prawdziwy kostium (wreszcie!), który się marszczy, faluje na wietrze, a maska uroczo obciska uszy. Pająk jest bardziej pajęczy, dosłownie, np. w sposobie poruszania się i łapania ofiar w sieci. Sam Nowy Jork nie jest kolejną pustą marvelowską makietą CGI, ale tętni życiem. „Spider-Man: Całkiem nowy dzień” w ogóle wydaje się bardziej organiczny, tak jak nowe pajęczyny Petera Parkera. Dorzućcie do sporo easter eggów np. w postaci scen odtwarzających kultowe kadry i okładki komiksów, a serce fana Marvela będzie biło jak szalone.
Oczywiście „Spider-Man: Całkiem nowy dzień” nie jest bez wad. W kilku momentach chrzani się rytm filmu, a reżyser idzie mocno na skróty. Kilka razy Hulk mógł być bardziej dopracowany. To nie ma jednak większego znaczenia. Najważniejsze, iż jest to znakomita rozrywka, wyjątkowo angażująca emocjonalnie, dająca mnóstwo dziecięcej radości, a za Parkera po prostu trzyma się kciuki. To wreszcie dobry Marvel, który przypomniał sobie co jest w takich opowieściach najważniejsze.
Więcej kultury? Pan Od Kultury zaprasza na
Facebooka i
















