Solo randki stają się trendem, ale nie są dla wszystkich. "Czułam się dziwnie", "Mam jakiś opór"

kobieta.gazeta.pl 2 godzin temu
W kinach czy kawiarniach można zauważyć zwyczaj, który nie dotyczy już tylko młodych ludzi. Chodzi o tzw. solo randki, czyli świadome wyjścia z domu w pojedynkę. Choć dla niektórych brzmi to dość nietypowo, psychologowie podkreślają, iż taki czas tylko dla siebie może działać jak prawdziwy reset dla mózgu.
Wyobraź sobie spokojne popołudnie. Bez układania planów pod innych, bez wiadomości z pytaniem "no to gdzie się spotykamy?", bez dziecka ciągnącego za rękaw swetra, bo akurat ma ochotę na lód albo lizaka. Tylko ty, kawa wypita bez pośpiechu, spacer albo sztuka teatralna obejrzana w pojedynkę.


REKLAMA


W codziennym pędzie rzadko trafia się moment, żeby naprawdę się zatrzymać. Zwykle krążymy gdzieś między pracą, sprzątaniem, telefonami od znajomych i kolejnymi sprawami do załatwienia. I właśnie w taką przestrzeń coraz śmielej wchodzą tzw. solo randki, czyli czas zaplanowany wyłącznie dla siebie. Dla niektórych brzmi to trochę dziwnie, a choćby krępująco. Tymczasem badacze są zdania, iż świadomie spędzone chwile w pojedynkę mogą świetnie działać na psychikę. Dlaczego? Już tłumaczę.


Zobacz wideo Najszczęśliwsze kobiety to singielki, ale z przyjaciółkami


Czy warto chodzić na solo randki? Takie chwile są resetem dla mózgu
Łatwo przywyknąć do tego, iż większość rzeczy robi się z kimś. Solo randka działa trochę jak odwrócenie tego schematu. To moment, w którym ktoś postanawia: dziś mam chwilę tylko dla siebie i nie ma tu miejsca dla innych ludzi.
Często chodzi o bardzo proste rzeczy. Spacer z książką w torbie, wizyta w kawiarni, seans filmu, którego nikt ze znajomych nie chce oglądać. Taki czas ma jedną wspólną cechę - wszystko dzieje się w twoim tempie. Bez uzgadniania planów, bez dopasowywania się do czyjegoś grafiku, bez ustaleń szczegółów spotkania. Czysta spontaniczność.
Psychologowie zwracają uwagę na istotną różnicę. Dobrowolna samotność nie jest tym samym co poczucie osamotnienia. Samotność jako emocja pojawia się wtedy, gdy ktoś czuje brak relacji lub bliskości z innymi ludźmi. Solo randka ma zupełnie inny charakter. To świadoma przerwa od rozmów, powiadomień i ciągłego reagowania na innych.


interesujące wnioski przyniosło badanie opublikowane w 2023 roku w czasopiśmie "Scientific Reports". Zespół naukowców z University of Reading przez trzy tygodnie obserwował 178 dorosłych osób z Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. Uczestnicy prowadzili codzienne zapiski, w których notowali, ile czasu spędzają sami, a ile z innymi. Naukowcy sprawdzali przy tym poziom stresu, poczucie autonomii i ogólną satysfakcję z życia.
Okazało się, iż dni, w których badani spędzali więcej czasu w pojedynkę, często wiązały się z niższym poziomem stresu i większym poczuciem swobody. Mamy tu jednak i drugą stronę medalu. Gdy samotność wynikała z okoliczności, a nie z wyboru, częściej pojawiało się poczucie osamotnienia.
Kierująca badaniem profesor Netta Weinstein ze School of Psychology and Clinical Language Sciences, podkreśla, iż ogromne znaczenie ma właśnie intencja. Czas spędzony w pojedynkę może być regenerujący, jeżeli wynika z własnej decyzji, a nie z przymusu czy izolacji.
Z punktu widzenia psychologii takie chwile działają jak mentalna pauza. Mózg dostaje przestrzeń na spokojniejsze przetwarzanie myśli. Właśnie wtedy łatwiej uporządkować emocje, złapać dystans do trudnych spraw albo po prostu odetchnąć od nadmiaru bodźców. choćby krótkie momenty sprawiają, iż głowa staje się lżejsza, dlatego warto znaleźć dla nich miejsce w codzienności.


'Solo randki' dobrze działają na mózgFot. Prostock-Studio/ iStock


Solo randki w praktyce. Czy chętnie na nie chodzimy?
Z ciekawości zapytałam kilku znajomych, czy zdarza im się wychodzić na takie solo randki. Odpowiedzi były bardzo różne. gwałtownie wyszło na jaw, iż choć w internecie temat wygląda jak modny trend, w praktyce wiele osób podchodzi do niego z dystansem. Jedni traktują takie chwile jak mały luksus, inni mówią wprost, iż wciąż czują opór przed pójściem gdzieś w pojedynkę. Maja wspominała swoje pierwsze samotne wyjście do kina.
Chciałam obejrzeć konkretny film, mąż nie był zainteresowany, a stwierdziłam, iż zanim z kimś zgram termin, to już dawno będzie po seansach. Poszłam więc sama. Ogólnie czułam się dość dziwnie, bo wszyscy byli jednak w grupach i tylko ja jak ten palec. Ale kiedy zgasły światła, przestałam się tym przejmować. Wyszłam z kina bardzo zadowolona.
Jak widać na jej przykładzie, najtrudniejsze są pierwsze chwile przed seansem. Gdy zaczyna się film, cała otoczka przestaje mieć znaczenie. Marta z kolei nigdy nie widziała w samotnych wyjściach niczego dziwnego.
Przyznam szczerze, iż lubię sama wyjść. Mam zainteresowania, które raczej nie kręcą moich przyjaciół i ciężko zaciągnąć mi kogoś np. na wykład kryminalny. Ale fakt faktem, nigdy nie zwróciłam uwagi na to, iż wszyscy siedzą tam w grupach.
Dla niej to po prostu wygoda. jeżeli coś ją interesuje, idzie i robi to bez zastanawiania się, czy ktoś ma ochotę dołączyć. Zuza wspomina z kolei samotne wyjazdy.


Trzy lata temu zaczęłam jeździć w góry bez towarzystwa i bardzo lubię ten czas. Mam jedynie jakieś opory przed samotnym wyjściem do kawiarni lub restauracji.
Samotne wędrówki po szlakach są dla niej czymś naturalnym, ale kolacja przy stoliku tylko dla jednej osoby wciąż wydaje się trochę krępująca. Są też tacy, którzy nie do końca odnajdują się w pomyśle solo randek. Marcin nie owijał w bawełnę.
Szczerze mówiąc, ja raczej nie wychodzę sam na takie rzeczy. Kino, restauracja czy teatr zawsze kojarzą mi się z towarzystwem. Dla mnie połowa przyjemności to rozmowa i wspólne przeżywanie.
Sam spacer czy kawa w pojedynkę jeszcze wchodzą w grę, ale większe wyjścia wciąż kojarzą się z byciem razem z kimś.


Iza podchodzi do tematu z ciekawością, ale jeszcze bez odwagi, żeby spróbować.
Powiem szczerze, iż trochę mnie to kusi. Czasem widzę w kawiarni osoby siedzące same z książką i wygląda to naprawdę spokojnie i przyjemnie. Ale mam jeszcze opór w głowie.
Kasia śmieje się, iż w jej przypadku sprawa jest bardziej skomplikowana.


Mnie raczej nie przekonują takie solo randki. Jak już, to w domu - robię skincare, oglądam moje guilty pleasure, czyli randkowe reality show, robię smoothie.
Wyjścia traktuje przede wszystkim jako okazję do spotkań z ludźmi. Solo momenty zdarzają się jej raczej przy okazji podróży.
Jedyne takie samotne eskapady pamiętam z wyjazdów zagranicznych. Wszyscy szli kupować pamiątki, a ja wolałam iść do kawiarni albo na punkt widokowy. To była raczej chwila oddechu niż randka z samą sobą.
Choć przyznaje, iż raz poszła sama do kina i to na dość nietypowy seans.
Raz byłam solo w kinie na filmie o Zenonie Martyniuku, bo koleżanka miała napisać recenzję, ale za żadne skarby nie chciała tego oglądać, więc poprosiła mnie. Super się bawiłam. Ja chyba po prostu lubię swoje towarzystwo, jakkolwiek to nie zabrzmi.
Z tych rozmów wyłania się prosty wniosek: podejście do wyjść w pojedynkę jest bardzo różne. Dla niektórych to naturalny sposób na chwilę spokoju. Inni wolą dzielić takie momenty z kimś obok. I wygląda na to, iż w tej sprawie nie ma jednej adekwatnej odpowiedzi. Jedni potrzebują ciszy i przestrzeni tylko dla siebie, inni najlepiej odpoczywają w towarzystwie. Dlatego obie postawy są naprawdę w porządku, bo zależą od potrzeb konkretnych ludzi. Czy chodzisz na solo randki? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.
Idź do oryginalnego materiału