W Beskidzkim Centrum Onkologii – Szpitalu Miejskim w Bielsku-Białej rozegrał się dramat. 40-letnia kobieta, będąca w trzeciej ciąży, zmarła dwa dni po porodzie z powodu masywnego krwotoku. Sprawę bada prokuratura, a wstępne wyniki sekcji zwłok wskazują na wstrząs krwotoczny jako mechanizm zgonu. Co dokładnie się wydarzyło i jakie są opinie ekspertów?
Szczegóły zdarzenia
Pacjentka trafiła do szpitala po terminie planowanego porodu i została zakwalifikowana do indukcji. Ciąża przebiegała normalnie, bez zagrożeń. Poród siłami natury był możliwy, ale w drugim okresie zastosowano próżnociąg z powodu ryzyka niedotlenienia dziecka. Dziecko urodziło się zdrowe i zostało wypisane do domu. Komplikacje pojawiły się po porodzie, prowadząc do krwotoku.
Stan pacjentki jak najbardziej pozwalał na poród siłami natury. Doszło jednak do nagłych komplikacji – powiedział dr n. med. Rafał Wiśniowski, zastępca dyrektora ds. medycznych szpitala.
Reakcja personelu medycznego
Od początku porodu na sali obecni byli trzej ginekologowie z pełnym zabezpieczeniem. Po komplikacjach wezwano ordynatora ginekologii i intensywnej terapii. Kobieta trafiła na OIOM, a następnie na blok operacyjny, gdzie podjęto ratunkowy zabieg. Mimo wysiłków, nie udało się jej uratować. Szpital powołał zespół do analizy zdarzenia.
Według mojej wiedzy do komplikacji doszło już po porodzie. Dziecko urodziło się zdrowe, w tym momencie jest już w domu. Niestety stan jego matki zaczął się dramatycznie pogarszać. Doszło do krwotoku – wyjaśnił dr n. med. Rafał Wiśniowski.
Wstępne wyniki sekcji i opinie ekspertów
Prokuratura Okręgowa w Bielsku-Białej potwierdziła, iż mechanizmem zgonu był wstrząs krwotoczny. Pełne wyniki zależą od dokumentacji i opinii biegłych. Eksperci wskazują na wyższe ryzyko atonii macicy u kobiet po 40. roku życia przy kolejnych ciążach i indukcji porodu.
Mamy wstępne wyniki sekcji zwłok 40-letniej pacjentki, która zmarła dwa dni po porodzie w Beskidzkim Centrum Onkologii – Szpitalu Miejskim w Bielsku-Białej. Należy jednak podkreślić, iż na tym etapie nie są one miarodajne, bo wskazują jedynie na mechanizm zgonu, który w tym przypadku był wstrząs krwotoczny – stwierdził prok. Paweł Nikiel, rzecznik prasowy prokuratury.
U pacjentki po 40. roku życia, w dodatku przy kolejnym porodzie jest znacznie wyższe ryzyko atonii, która może skończyć się masywnym krwotokiem. Przy czym wiek, kolejne ciąże, a także indukcja porodu zwiększają takie ryzyko i trzeba to mieć na uwadze – zaznaczył dr n. med. Michał Bulsa, ginekolog i położnik.
Możliwe zaniedbania?
Radca prawny Jolanta Budzowska podkreśla, iż odpowiedzialność dotyczy nadzoru nad pacjentką i zgodności z protokołami. Często problemem jest niewystarczający monitoring i chaotyczne działania po krwotoku.
Za samo wystąpienie atonii i krwotok, do którego w efekcie dochodzi, nie odpowiada ani lekarz, ani podmiot leczniczy, bo to kwestia powikłań. Odpowiedzialność dotyczy jednak nadzoru nad pacjentką, u której dojdzie do takich powikłań oraz postępowania, które powinno być zgodne ze ścisłymi wytycznymi m.in. Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników – wyjaśniła radca prawny Jolanta Budzowska.
Sprawa jest w toku, a śledztwo ma wyjaśnić, czy doszło do błędów medycznych.
Źródło: portal.abczdrowie.pl / Canva












