Dwuczęściowy projekt noszący robocze tytuły "Swadźba" i "Chrzest" przedstawi historię Słowian w czasach rządów Mieszka I, pierwszego władcy Polan, którego uważa się za twórcę polskiej państwowości. W 965 roku książę poślubił czeską księżniczkę Dobrawę Przemyślidkę, a rok później przyjął chrzest, który zapoczątkował chrystianizację Polski. Właśnie to wydarzenie ma uchwycić w swojej kamerze Wojciech Smarzowski.
W wywiadzie z "Gazetą Wyborczą" Wojciech Rzehak wyjaśnił, iż z początku rozważano pomysł, by z projektu o Słowianach uczynić albo serial, albo trylogią. Ostatecznie postawiono na dwa filmy, które mają być puszczane w kinach jeden po drugim, z uwzględnieniem krótkiej przerwy między seansami.
"Swadźba" i "Chrzest". O czym będą filmy Wojciecha Smarzowskiego?
Na ekranie zobaczymy trzecie "Wesele" z Wojciechem Smarzowskim w roli wodzireja (tytuł pierwszej części projektu to przecież nazwa staropolskiej ceremonii zaślubin), które zwieńczy obrzęd pogrzebowy, tzw. tryzna. – Akcja zacznie się w granicach lat 963-964, bo wtedy Mieszko pierwsze dwie bitwy przegrał – ujawnił rozmówca "Wyborczej", podkreślając, iż wizja twórców "Swadźby" i "Chrztu" zakłada historię od zera do bohatera – od porażki po zwycięstwo. Na ślubnym kobiercu stanie bohater imieniem Wojbor.
Rzehak tłumaczył, iż projekt składa się z trzech warstw. Pierwsza z nich dotyczy wątków "awanturniczych", druga płaszczyzny historycznej (m.in. konfliktu zbrojnego z Wichmanem), a trzecia skupi się na słowiańskich wierzeniach i obyczajach. Wszystko to pod czujnym okiem ekspertów od Słowian.
Scenarzysta zaznaczył, iż pragnie "dowartościować słowiańską mitologię, którą nam zabrano". Widzowie powinni spodziewać się zatem nie tylko Nocy Kupały i Szczodrych Godów. Rzehak pokusił się choćby o porównanie do "Chłopów" Władysława Reymonta, w których kluczową rolę odgrywały pory roku.
"Swadźba" i "Chrzest" zostaną wykonane z wielkim rozmachem, ale w zgodzie z dawną sztuką filmową. Twórcy chcą zastąpić technologię 3D efektami praktycznymi – "spora część dekoracji powstanie od zera", a ich projekt ma być wierny odkryciom archeologicznym z zamierzchłych czasów. Od 2016 roku rolę konsultanta pełni Igor Górewicz, politolog, rekonstruktor i popularyzator kultury dawnych Słowian, który pracował m.in. przy teledyskach zespołu Percival Schuttenbach.
Możliwe, iż na produkcję "Śwadźby" i "Chrztu" zostanie przeznaczona ogromna kwota. Jak czytamy na portalu RMF FM, firma producencka Lucky Bob Sp. z o.o. miała złożyć również wniosek o 15 mln zł dofinansowania z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Czyżby Smarzowski szedł w ślady Christophera Nolana i jego "Odysei" (ale w granicach polskiego rozsądku)? Czas pokaże. Premiera filmów odbędzie się najwcześniej w 2028 roku.














