Skończyliście oglądać "Neagley"? Oto podobne seriale, które pomogą wam wytrwać do 2. sezonu

serialowa.pl 1 godzina temu

Jeśli po 1. sezonie „Neagley” zatęskniliście za serialami akcji, w których pierwsze skrzypce grają kobiety, to mamy dla was kilka streamingowych propozycji. O tych tytułach warto sobie przypomnieć (albo nadrobić zaległości).

Co oglądać po „Neagley„? jeżeli spin-off „Reachera” przypadł wam do gustu, powinniście skierować swą uwagę w stronę tych seriali akcji z kobietami w rolach głównych. Wiemy już, iż produkcja Prime Video z Marią Sten powróci z 2. sezonem, wobec czego oczekiwanie na kontynuację z pewnością umilą wam te propozycje. W zestawieniu znajdziecie zarówno hity sprzed lat, emitowane w tej chwili przeboje, jak i te nieco zapomniane tytuły.

Seriale podobne do Neagley – co obejrzeć?

Ballard – serial dostępny na Prime Video

„Ballard” (Fot. Prime Video)

Spośród wszystkich tytułów opisywanych na tej liście to „Ballard” jest zdecydowanie najbliżej do „Neagley” – i to nie tylko dlatego, iż rodowód obu produkcji Prime Video sięga klasycznego „męskiego” schematu współczesnego herosa rodem z poczytnych książek. Podobnie jak spin-off „Reachera„, emitowany od 2025 roku spin-off „Boscha” utrzymany jest w podobnej surowej tonacji łączącej kryminalną intrygę z akcją.

Grana przez Maggie Q tytułowa bohaterka to zdegradowana za ujawnienie korupcji detektywka, która staje na czele niedofinansowanego wydziału spraw niewyjaśnionych w Los Angeles. W 1. sezonie (w międzyczasie zamówiono kontynuację) prowadzi śledztwo dotyczące seryjnych morderców, a jednocześnie musi rozpracować wewnętrzny spisek w strukturach skorumpowanej policji, który zagraża jej własnemu życiu.

Lioness – serial dostępny w SkyShowtime

„Lioness” (Fot. Paramount+)

„Lioness” od Taylora Sheridana („Yellowstone”) to z kolei serial, w którym wątek pojedynczej bezwzględnej profesjonalistki ustępuje… kilku bezwzględnym profesjonalistkom. Żołnierski charakter Neagley i zabójcza profesjonalność zostaje odzwierciedlona w tym szpiegowskim serialu akcji na zasadzie podobnego archetypu. Główne bohaterki – Joe (Zoe Saldaña) i Cruz Manuelos (Laysla De Oliveira) – to doskonale wyszkolone agentki CIA z jednym celem: wykonać misję.

Brutalny i realistyczny thriller (w SkyShowtime znajdziecie już trzy pełne sezony) koncentruje się wokół tajnego, elitarnego programu CIA, którego celem jest likwidacja najważniejszych na świecie liderów grup terrorystycznych i przestępczych. Obserwujemy w nim, jak specjalnie wyszkolone agentki infiltrują bliskie otoczenie celów, zaprzyjaźniając się z ich żonami, córkami lub partnerkami, by uzyskać najważniejsze informacje wywiadowcze lub bezpośredni dostęp do eliminacji zagrożenia.

Hanna – serial dostępny na Prime Video

„Hanna” (Fot. Prime Video)

DNA zbliżone do Neagley posiada również Hanna (Esme Creed-Miles) – główna bohaterka serialu Prime Video o tym samym tytule. Ten rozpisany na trzy sezony projekt opowiada o dziewczynie, która od najmłodszych lat była szkolona przez swojego ojca na płatną zabójczynię. Protagonistka została zmodyfikowana genetycznie i wychowana w odizolowanym lesie przez byłego agenta CIA.

Podobnie jak przyjaciółka Reachera, Hanna jest outsiderką, a przez przymusową izolację od cywilizacji nie rozumie norm społecznych, ludzkich emocji ani technologii. Obie bohaterki to samotniczki, które analizują świat czysto logicznie, a ich aspołeczność i trudność w nawiązywaniu relacji tworzą bardzo podobny klimat. Analogicznie do fabuły 1. sezonu „Neagley” kluczowym motywem „Hanny” jest odkrywanie tajemnic z przeszłości. Ta z czasem odkrywa, iż nie jest jedyna – program stworzył całą armię młodych zabójczyń.

Jessica Jones – serial dostępny na Disney+

„Jessica Jones” (Fot. Marvel)

Choć „Jessica Jones” formalnie należy do świata Marvela, możecie zapomnieć o kolorowych kostiumach i superbohaterach ratujących świat. To mroczny i surowy kryminał neo-noir, który dzieli z „Neagley” klimat i można by założyć, iż te dwie bohaterki dogadałyby się ze sobą bardzo dobrze – jeżeli tylko by chciały. Jessica Jones (Krysten Ritter) to bowiem duchowa siostra bliźniaczka Neagley.

Bohaterka prowadzi jednoosobową agencję detektywistyczną w Nowym Jorku. Jest cyniczna, aspołeczna i gasi ludzi ciętymi ripostami. Obie bohaterki łączy niesamowity zmysł dedukcji, spostrzegawczość oraz niechęć do uganiania się za sympatią otoczenia. 1. sezon serialu Marvela (łącznie powstały trzy) to rasowy, gęsty kryminał psychologiczny i choć Jessica posiada nadludzką supermoc – większość czasu spędza na detektywistycznym rozpracowywaniu swojego prześladowcy, Kilgrave’a (David Tennant).

Agentka o stu twarzach – serial dostępny na Disney+

„Agentka o stu twarzach” (Fot. ABC)

Na koniec mamy dla was pewną – nieco zapomnianą dziś – perełkę spod znaku „guilty pleasure” sprzed lat. To serial „Agentka o stu twarzach” (oryg. „Alias”) z Jennifer Garner w roli Sydney Bristow, która w niemal każdym odcinku… podaje się za inną osobę. Oś fabularna opiera się na motywie podwójnej agentki infiltrującej skorumpowaną organizację przestępczą SD-6.

Ta mieszanka historii szpiegowskich, kina akcji i science fiction – która doczekała się aż pięciu sezonów – jest produktem swoich czasów i tytułem, którym mogłaby być „Neagley”, gdyby powstała 20 lat wcześniej. Sydney grana przez Garner oddaje bezkompromisowy styl walki i chłodny profesjonalizm Neagley, który podkreśla imponująca jak na tamte czasy w telewizji choreografia sekwencji akcji. W oczekiwaniu na 2. sezon „Neagley” może to być wasz nowy „comfort show”.

Reacher – serial dostępny na Prime Video

„Reacher” (Fot. Prime Video)

Jeśli jakimś cudem odpaliliście sobie „Neagley” bez wcześniejszej znajomości „Reachera„, to to pozwolimy sobie ostatecznie zamknąć listę przypomnieniem, by poświęcić czas głównej odsłonie uniwersum Lee Childa. Każdy z czterech dotychczasowych sezonów (bohaterka grana przez Marię Sten pojawia się w trzech pierwszych odsłonach) wystarczająco różni się od innych, by zapewnić wam świetną rozrywkę, a charyzma Alana Ritchsona powinna sprawić, iż nie odciągnięcie się od tej franczyzy przez lata. Wiemy co mówimy, gdyż sami wsiąknęliśmy w „Reachera”. Zróbcie dla niego trochę miejsca na waszych ekranach.

Idź do oryginalnego materiału