Skolim, polski Bad Bunny? Król latino, benzyny i wędliny. Na czym polega ten sukces? | Nowy disco-Polak

polityka.pl 4 godzin temu
Zdjęcie: Piotr Kamionka / Reporter


Ma przeboje, fanów i strategię biznesową opartą na patriotyzmie. Wyszedł z disco polo, ale podbija całą scenę muzyczną. Czy Skolim to polski Bad Bunny? Grafik koncertowy ma wypchany do zimy, ale zawsze da się jeszcze coś wcisnąć. Skolim lubi bić rekordy. Rok temu o tej porze miał na liczniku – wtedy aż, dziś tylko – 60 występów. W tym roku wyjdzie na scenę ponad 500 razy. Gra i do kotleta, i na festiwalach, tu i ówdzie się spóźnia. – Mijał mnie niedawno, gdy jechałam do Stegny – mówi z przekonaniem Lena, która tak jak Skolim mieszka w okolicy Mińska Mazowieckiego. – Pędził z 200 km/godz. Sprawdziłam: za 15 minut miał grać koncert na Mazurach.

Purpurowe BMW trudno pomylić z jakimkolwiek innym egzemplarzem. „Skolim” na blachach też rozwiewa wątpliwości: oto polski Król Latino i jego karoca. Ale jak został królem i dorobił się karocy?

Wyglądał idealnie

Niewątpliwie marzeniem Skolima – a dokładniej urodzonego w 1996 r. w Łukowie Konrada Skolimowskiego – było zostać idolem, a na ten status postanowił sumiennie zapracować. Już jako nastolatek brał udział w aktorskich castingach, zaliczając epizody w serialach „Dziewczyny ze Lwowa”, „Na Wspólnej” czy „Na dobre i na złe”, by na dłużej zżyć się z rolą Patryka w „Barwach szczęścia”.

Równolegle próbował też sił w muzyce – jako 21-latek wystąpił w talent show „Disco Star”. Jego autorski utwór „Chcę cię skarbie” nie dał mu przepustki do kolejnego etapu programu, do którego wrócił po latach już w roli jurora. Głównym zarzutem do piosenki – klasycznego disco polo, topornego choćby jak na standardy gatunku – była maniera wokalna młodego Skolima, w opinii Marcina Millera z grupy Boys w osobliwy sposób budząca skojarzenia z… Eugeniuszem Bodo.

Idź do oryginalnego materiału