"Skok" to serial o napadzie, która wie, jak utrzymać widza w napięciu – recenzja nowości z Sophie Turner

serialowa.pl 1 godzina temu

Seriali czy filmów o zuchwałych kradzieżach było już multum, więc „Skok” od Prime Video nie odkrywa Ameryki, choć potrafi się bawić swoim gatunkiem. Jak wypada ta produkcja z Sophie Turner z „Gry o tron” w roli głównej?

„Skok” to nowy serial platformy Prime Video, której twórcą jest Sotiris Nikias („Café 404”) będący historią zuchwałego napadu, w który wplątani zostają przypadkowi pracownicy biura londyńskiej firmy inwestycyjnej Lochmill Capital. Gdy grupa brutalnych złodziei włamuje się do biura firmy i zmusza Tarę (Sophie Turner, „Gra o tron”) i Luke’a (Archie Madekwe, „Gambit królowej”) do spełnienia swoich żądań, dla bohaterów zacznie się prawdziwa niebezpieczna gra, w której stawką są niewyobrażalne pieniądze. A gdy śledztwo w sprawie napadu zacznie prowadzić zdeterminowany, by odkryć prawdę nadkomisarz Rhys (Jacob Fortune-Lloyd, „Bodies”), stawka tylko wzrośnie. Kto i dlaczego postanowił ukraść miliardy dolarów z emerytur zwykłych ludzi?

Skok – o czym jest serial platformy Prime Video?

„Skok” całkiem udanie bawi się całym konceptem heist movie, gdzie zwykle, gdy jesteśmy świadkami zuchwałego napadu, wiemy chociaż, kto za nim stoi i jakie są jego motywacje. W serialu Prime Video – który widziałem przedpremierowo w całości – przez długi czas błądzimy we mgle. Twórcy wodzą nas za nos, powoli odsłaniając kolejne elementy układanki, co jakiś czas zaskakując nas kolejnymi zwrotami akcji. A przy tym pozwalają sobie na odrobinę społecznego komentarza i to widzowi zostawiają decyzję, by zdecydował, kto w tej historii jest zwierzyną, a kto łowcą.

„Skok” (Fot. Prime Video)

Nie oznacza to jednak, iż w „Skoku” wszystko działa, niestety tak nie jest. Przede wszystkim serial jest najlepszy wtedy, gdy wiele istotnych elementów fabuły pozostaje nieodkrytych. Im dalej w las, tym łatwiej odnieść wrażenie, iż twórca serialu nieco gubi się we własnej historii. Niektóre sceny, jak np. jedna z finałowych sekwencji w siedzibie firmy, nagle zdają się wydawać przeciągnięte na siłę, a część rozwiązań fabularnych wcale nie da widzowi oczekiwanej satysfakcji.

Kłamstwa, którymi nawzajem karmią się bohaterowie, zaczynają nużyć, w ogóle w pewnym momencie można odnieść wrażenie, iż połowy problemów Zara i Luke mogliby uniknąć, gdyby po prostu ze sobą szczerze porozmawiali. Oczywiście nie mogą tego zrobić, bo wtedy serial straciłby rację bytu. Obserwujemy więc, jak bohaterowie próbują wydostać się z pułapki, w którą wpadli – a im bardziej próbują, tym ucieczka staje się trudniejsza. W pewnym momencie zobaczymy, iż „Skok” wpada w pewną powtarzalność, ale nie jest to wielkim problemem, wszak serial ma tylko sześć odcinków.

Skok to idealny serial pod binge watching

I trzeba przyznać, iż mimo wszystkich wad „Skoku”, z których większość widzów będzie pewnie zdawała sobie sprawę, jest to sześć odcinków, które razem tworzą produkcję idealną wręcz do binge’owania. „Skok” to serial idealny, by po pierwszym odcinku włączyć drugi, a później choćby nie zorientować się, iż to już koniec. Twórcy potrafią utrzymać uwagę widza, często zmuszając go do siadania na krawędzi fotela. Jedna odpowiedź często będzie przynosić kolejne pytania i choćby jeżeli niektóre zwroty akcji będą wręcz oczywiste – jak choćby ten wielki twist z pierwszego odcinka – to w żaden sposób nie wpływa to negatywnie na przyjemność z oglądania.

„Skok” (Fot. Prime Video)

O ile mam pretensje o to, jak w pewnym momencie zaczynają (nie) wyglądać relacje między Zarą i Lukiem, to z drugiej strony czystą przyjemnością jest obserwowanie gry w kotka i myszkę między główną bohaterką a prowadzącym śledztwo nadkomisarzem Rhysem. Sojusze zmieniają się tu gwałtownie i często, bohaterowie rzadko ufają sobie nawzajem i my też nie powinniśmy im ufać, bo szczerość w „Skoku” to towar deficytowy.

„Dom z papieru”, który w tekście o takim serialu musi zostać przywołany prędzej czy później, zanim jeszcze stał się niestrawną netfliksową papką, ośmielał się czasem na skomentowanie rzeczywistości, choćby jeżeli często był to populizm w najczystszej postaci. „Skok” na takie komentarze również sobie pozwala, ale – w przeciwieństwie do produkcji Netfliksa – nie jest w tym taki zero-jedynkowy. Osoby, które odpowiadają za napad na Lochmill Capital nie są prezentowane jako współcześni Robin Hoodowie, to wszystko jest bardziej zagmatwane. Tak więc nie, „Skok” nigdy nie staje się typowym serialem o maluczkich walczących z krwiożerczym systemem.

Skok – czy warto oglądać serial z Sophie Turner?

Motywacje bohaterów bywają przeróżne. Z jednej strony można mówić o zwykłej chciwości, z drugiej – trudno bohaterom nie współczuć czy też z nimi nie sympatyzować. Gdy na horyzoncie pojawia się szansa, by wreszcie odmienić swoje nudne życie, by wreszcie zacząć kontrolować własny los, niektórzy z tej szansy chcą skorzystać. By uwolnić się od toksycznej matki, od rachunków czy zwykłej codziennej monotonii. Można odnieść wrażenie, iż pieniądze nie są tu dla nikogo celem, są jedynie środkiem do jego osiągnięcia.

„Skok” (Fot. Prime Video)

Cieszy, iż Sophie Turner może pokazać się właśnie w takiej nieoczywistej roli, gdzie widzimy ją nie tylko w roli udręczonej ofiary, jak to bywało przez większość „Gry o tron”. Jej Zara to kobieta świadoma tego, czego chce i zarazem nie chce od życia, choć czasem chyba niezdolna do refleksji nad tym, jakie mogą być konsekwencje jej czynów i decyzji. Archie Madekwe na jej tle wypada przeciętnie i nie jest to o tyle rola aktora, co po prostu samej roli – o Luke’u zapomnimy chwilę po zakończeniu serialu. Zresztą, w pewnym momencie można odnieść wrażenie, iż zapominają o nim sami twórcy. Dużo więcej emocji przynosi każde pojawienie się na ekranie nadkomisarza Rhysa, choćby jeżeli to kolejny stereotypowy stróż prawa, który nie boi się nagiąć zasad, by dopiąć swego.

Jeśli więc szukacie serialu, który sprawdzi się idealnie jako czysto rozrywkowa pozycja do połknięcia w jeden wieczór, „Skok” zdecydowanie jest serialem, na który powinniście zwrócić uwagę. Co prawda produkcja Prime Video ma swoje wady, ale zwykle udaje się je przypudrować dynamiką ekranowych wydarzeń. Jest duża szansa, iż po kilku dniach nie będziecie już o tym serialu pamiętać, ale swoją funkcję spełnia on bardzo dobrze. Po prostu nie oczekujcie tu żadnej wiwisekcji kondycji społeczeństwa pod płaszczykiem serialu o napadzie. To tylko czysta rozrywka, nic więcej.

Skok jest dostępny w serwisie Prime Video

Idź do oryginalnego materiału