Sine amicis vita tristis esset / lilly

publixo.com 2 godzin temu

Sine amicis vita tristis esset



Przeczytałam, iż odeszła w zaświaty. Że mądra była i dobra.
Mój rocznik. Całe życie zajmowała się sztuką. Autorka rozpraw.
Rzetelna badaczka tego, co dawno za nami. Już jako sześciolatka
grała na skrzypcach. Uczennica świadoma przyczyny i skutku.
Potem w korytarzach kariery, ceniła Breughla, wielbiła Rembrandta.
Patrzę na czarnobiałe zdjęcie ładnej kobiety. Siedzi przy biurku,
fotograf z boku, jak gdyby właśnie wpadł do pokoju i zadał pytanie.
Więc na krześle odchylona głowę zwraca ku niemu, jej usta
ułożone jakby w odpowiedzi. Wysokie czoło, kiedyś wypukłe jak pamięć.
Nosiła wtedy okulary i warkocz, nieduża była i pulchna. A tu
roztropna uroda, gęste włosy do ramion, blond z tych ciemnych,
bo w szkole była blondynką. W zgodzie z jasną sukienką czarny blezer,
jasne łydki i jasne balleriny. Monotonię przerywa szal i jego deseń.
Przed nią leży kilka książek. Kiedyś w dedykacji napisała słusznie:
Sine amicis vita tristis esset.
Tak, życie bez przyjaciół byłoby smutne.

Nasze drogi rozeszły się bardzo dawno. Koczują we mnie trzy wspomnienia
z nią w roli głównej. Raz powiedziała swój wierszyk wśród żartów,
w którym małego Etruska bolał brzuszek. Długo nie miałam pojęcia,
kim był ten Etrusek. Aż zobaczyłam fresk w Grobowcu Lampartów,
muzykanci w swej własnej wieczności od lat ponad dwóch i pół tysiąca,
skoczni i weseli. Może wymyśliła, iż to jego bracia.
Innym razem wracałyśmy grupką ze szkoły, a ona szła za mną.
Powiedziała, iż mam zgrabne nogi, a jej mama mówi,
że Żydówki miały zgrabne nogi.
Nie rozumiałam, o co jej chodziło, zgrabność to nie jest rzecz naganna.
Może nic się za tym nie kryło. Były to jednak lata pewnych napięć.
Później rozmawiałyśmy o szkolnej zabawie. Tańczyliśmy w parach,
nasza pani wyszła z sali, w tle ktoś grał tęsknie na trąbce,
chłopcy zgasili światło,
a wtedy Jacek zaczął mnie całować. Był w klasie najfajniejszym chłopcem
i przed nim jeszcze nikt mnie tak nie całował.
Powiedziała do innych ze śmiechem, iż trafiło mi się jak ślepej kurze ziarno.

Dzieci powtarzają słowa dorosłych.
Dorośli nie odpowiadają za słowa,
które wypowiedzieli, kiedy byli dziećmi.
A ja małego Etruska podziwiam przez całe moje życie.

Fresk z muzykantami w Grobie Lampartów, ok. 500 p.n.e., wikipedia (Sztuka etruska)
Idź do oryginalnego materiału