Siła zawahania

nn6t.pl 2 dni temu

Z artystką Weroniką Zalewską oraz kuratorką Adą Piekarską, których projekt Archiwum wahań prezentowany jest w Pawilonie Polskim na Malta Biennale 2026, rozmawia Bogna Świątkowska.

Bogna Świątkowska: W opisie waszego projektu, pokazywanego w tej chwili w Pawilonie Polskim na Malta Biennale, czytamy, iż Archiwum wahań dotyczy najważniejszego dla współczesnej Polski okresu transformacji i tego, jak w tym ważnym czasie teleturnieje kształtowały naszą wspólną wyobraźnię i oczekiwania co do przyszłych wydarzeń. Teleturniej polega na tym, iż zadaje się pytania, a później wygrywa tylko jedna odpowiedź, uznana za poprawną. Czy to oznacza, iż Archiwum wahań podkreśla czynność, której zabrakło?

Weronika Zalewska: Wahanie jest dla mnie przede wszystkim wyrazem dania sobie przestrzeni – na oddech, na moment niepewności, na zgodę na niewiedzę. W czasie transformacji ustrojowej bardzo tego, moim zdaniem, brakowało. Forma quizu, który kojarzy się z wiedzą rzekomo przejrzystą i neutralną, uwypukla sytuację, w której jest się pod presją i nie ma się miejsca na zawahanie. Uczestnicy mają 20–30 sekund na odpowiedź, pytania są zamknięte w formule A, B, C, D; ten mechanizm modeluje rzeczywistość, w której po 1989 roku nowy porządek – neoliberalny, wolnorynkowy – jawił się jako oczywisty, „gotowy”.

W moim doświadczeniu oglądanie telewizji z babcią było wspólnym zanurzeniem się w „zupę informacyjną” początku XXI wieku. To był czas, gdy telewizja nadawała już niemal bez przerwy, kiedy rodziły się reality shows, nowe seriale, kultura rozrywki. Informacja i rozrywka przenikały się w taki sposób, iż niemal nie dało się ich rozróżnić. Pamiętam siebie jako siedmio- czy ośmiolatkę, która dopiero budowała swoje pierwsze, jeszcze nie całkiem własne poglądy i chłonęła świat głównie przez ekran. To był dla nas czas obietnicy, czkawki, lokalnej wersji amerykańskiego snu, który rozmontowywał dość konserwatywną codzienność życia rodzinnego czy katolickiej szkoły.

Weronika Zalewska, Archiwum wahań / Archive of Hesitations, Pawilon Polski na Malta Biennale, 2026, dzięki uprzejmości artystki

To był też moment po 11 września 2001 roku – dziś widzę wyraźniej, jak silnie tamte obrazy i narracje wpływały na nasze dziecięce rozumienie porządku świata, jak wcześnie kształtowały wyobraźnię polityczną i emocjonalną, która pokutuje w dużej mierze do dziś, szczególnie w obszarze nazywania i rozumienia „obcego” czy „zagrożenia”.

Co ważne, w instalacji obok quizu pojawia się drugi ekran. Z jednej strony mamy format oparty na jednoznaczności i natychmiastowej ocenie, z drugiej – wiedzę afektywną, przekazywaną oddolnie, relacyjną, która nie mieści się w wertykalnym, podawanym odgórnie systemie produkcji wiedzy. Wahanie staje się tu gestem sprzeciwu wobec presji szybkiej, miarowej odpowiedzi. To próba odzyskania czasu i przestrzeni dla tego, co niejednoznaczne, kruche, niedookreślone.

BŚ: Malta Biennale to jedno z najmłodszych wydarzeń tego typu w Europie, ale dzięki interesującym motywom przewodnim przekuwa uwagę. W tym roku głównym tematem jest CLEAN | CLEAR | CUT. Można to odczytać jako zachętę do odcięcia się od tego, co w doświadczanym przez nas świecie najbardziej zakłócające, przeszkadzające, co powinno zostać odsunięte. Jak wasz projekt mieści się w szerszym planie namysłu, który proponuje kuratorka Rosa Martínez?

Ada Piekarska: To hasło – jak często bywa w przypadku biennale – jest bardzo pojemne i metaforyczne. CLEAN | CLEAR | CUT można interpretować na wiele sposobów. Od początku było dla mnie jasne, iż nie chodzi wyłącznie o dosłowne odcięcie, ale o pewien gest porządkowania – a może raczej o pytanie, kto i w jaki sposób ten porządek ustanawia.

Z Weroniką spotkałyśmy się w pewnym sensie intuicyjnie – na przecięciu naszych zainteresowań artystycznych i badawczych. Zaprosiłam ją do realizacji Pawilonu Polskiego, ponieważ widzę w jej praktyce wyjątkową precyzję i wrażliwość na napięcia, które ujawnia hasło tegorocznego biennale. Kiedy pojechałam na Maltę na pierwszą wizytę lokalną, tuż po tym, jak dowiedziałam się, iż będę realizować pawilon, zaczęłam lepiej rozumieć historyczne i geopolityczne konteksty tego miejsca – nie tylko współczesne, ale także głęboko zakorzenione w przeszłości.

Weronika Zalewska, Archiwum wahań / Archive of Hesitations, Pawilon Polski na Malta Biennale, 2026, dzięki uprzejmości artystki

BŚ: Częstym problemem takich prezentacji jak biennale jest wyważenie komunikatu – tak by nie stracił na autentyzmie, ale też szukał wątków uniwersalnych, czytelnych dla międzynarodowej publiczności. Jak z tego wybrnęłyście?

AP: Nie unikamy naszego umiejscowienia na mapie. Projekt Weroniki wprost dotyczy doświadczenia Europy Środkowo-Wschodniej, państw postkomunistycznych, a więc przestrzeni, która przeszła bardzo gwałtowną transformację. Mamy świadomość, iż ta narracja może być odczytywana inaczej przez odbiorców, którzy nie mają takiego samego doświadczenia biograficznego ani historycznego zaplecza.

Do świata sztuki wchodzi dziś pokolenie, dla którego transformacja nie jest już pamięcią przeżytą, ale zapośredniczoną. To nie doświadczenie naszych rodziców, ale coś, co my same – ja i Weronika – współdzielimy jako postpamięć: pamięć zbudowaną z rozmów, zasłyszanych historii, rodzinnych emocji, obrazów medialnych. Co ciekawe, ta pamięć bywa niezwykle silna – zakorzeniona w ciele, w afekcie, często bardziej intensywna niż wiedza podręcznikowa. A przecież także ta podręcznikowa narracja zmieniała się w zależności od momentu politycznego, od tego, kto i w jaki sposób ją redagował.

I w pewnym sensie o tym jest ten projekt. O modelach wiedzy i ich transmisji, ale też o tym, iż wiedza nigdy nie jest wyabstrahowana z życia społecznego. Jest ściśle spleciona z pamięcią, z mechanizmami upamiętniania, z tym, jak przeżywamy doświadczenie i jak przekazujemy je dalej – kolejnym pokoleniom, przyszłości.

Na pierwszy rzut oka można by uznać Archiwum wahań za retroprojekt, powracający do lat 90. Tymczasem dla mnie on bardzo wyraźnie wychodzi w przyszłość. Nie chodzi o podsumowanie transformacji ani o jej domknięcie, raczej o otwarcie rozmowy. Jak chcemy dziś pracować z modelami wiedzy? Co znaczą nośniki, które ją strukturyzują? Telewizję zastąpiły internet, media społecznościowe, algorytmy – ale pytanie o formę przekazu pozostaje kluczowe.

W projekcie podkreślamy wagę samego medium i jego struktury – tego, jak organizuje ono doświadczenie i jak wpływa nie tylko na transmitowanie, ale także na transformowanie wiedzy. To wątki superaktualne, choć wychodzą z doświadczenia, które jest dla nas osobiste, biograficzne. Mam nadzieję, iż właśnie dzięki temu udało nam się wypracować język wystarczająco uniwersalny, by międzynarodowa publiczność mogła w niego wejść i rozpoznać w nim również własne napięcia między pamięcią, wiedzą a przyszłością.

Weronika Zalewska, Archiwum wahań / Archive of Hesitations, Pawilon Polski na Malta Biennale, 2026, dzięki uprzejmości artystki

BŚ: interesujące w waszym działaniu jest także odwołanie się do czasów, kiedy jeszcze można było modelować wspólną wyobraźnię dzięki jednego narzędzia. Dzisiaj stało się to niemożliwe. Źródła nadawania są rozproszone, a w dodatku wiemy, iż często działają w celu wytwarzania półprawd czy fałszu, konfudują, by stwarzać zamieszanie. Wasz projekt stanowi zatem pretekst do tego, żeby pomyśleć, czy w ogóle chcemy wrócić do czasów, kiedy tego rodzaju uspójniające narzędzia były w użyciu. A z drugiej strony nawiązuje do uzasadniania roli sztuki w przestrzeni społecznej – jest potrzebna, bo zadaje dobre pytania. Czy to oznacza, iż krytyka formuły teleturniejowej w Archiwum wahań pokazuje przestrzeń, w której sztuka mnoży pytania, ale wzbrania się od udzielania jednoznacznych odpowiedzi?

WZ: Nie patrzymy na kontrast między epoką telewizji a dzisiejszym światem mediów społecznościowych jako na prostą opozycję, ale raczej jako na pewną progresję – przesunięcie w obrębie tej samej logiki. Transformacyjne wspomnienie, o którym mówimy, jest dla mnie czymś w rodzaju „wiecznego teraz”. W dzieciństwie rozmowy o przeszłości – w szczególności krytyczne, ale i zdetabuizowane refleksje o czasach komunistycznych – były adekwatnie nieobecne albo sprowadzone do kilku krótkich, jednoznacznych komentarzy, powtarzanych niemal odruchowo. To był rodzaj ulgi we wspólnym ustaleniu historii – ustaleniu jednocześnie politycznie instrumentalizowanym. Przyszłość wydawała się już więc ustalona, nieunikniona, pozbawiona wahań typowych dla procesów stawania się czy wyłaniania.

To narzuciło pewną strukturę myślenia: skoro „nasz” kierunek jest oczywisty, nie ma potrzeby go negocjować. Krytyczne pytania dotyczące praw pracowniczych, reprywatyzacji, przestrzeni wspólnych nie miały wiele miejsca. A jeżeli się pojawiały, to raczej na marginesie, nierzadko jako prześmiewcze, przerysowane. Dla nas ważne jest też pytanie, co taki stan rzeczy zrobił z wymianą międzypokoleniową, z wiedzą oddolną, z możliwością dialogu, którego język wymyka się kalkom medialnym. Nie pragniemy jednocześnie sugerować, iż ta wymiana miała się dobrze kiedykolwiek wcześniej – strzępki i braki są odwieczne, pamięć jest zaś naznaczona m.in. etnicznie, klasowo i, rzecz jasna, emocjonalnie. Uniwersalna babcia-chłopka to ontologiczne uproszczenie, na które lubimy się łapać, romantyczny obraz, za którym stoi ogrom pytań, a także potencjalnych systemowych refleksji – o czym świetnie pisze Antonina Tosiek w książce Przepraszam za brzydkie pismo.

W pewnym sensie widzę w tym również źródło napięć, które dziś obserwujemy – radykalizacji, zwrotów w stronę grubo ciosanych ideologii czy libertariańskich fantazji o całkowitej autonomii (pewnej) jednostki wobec państwa. Ekspercka wiedza lat 90., przedstawiana jako neutralna i bezalternatywna, mogła wytworzyć rodzaj pasywności albo złudnego zaufania do systemu. A kiedy to zaufanie zaczęło pękać, pojawiła się potrzeba gwałtownego kontrruchu.

Archiwum wahań nie jest zatem nostalgicznym powrotem do czasów jednego dominującego medium ani próbą ich rehabilitacji. Raczej przygląda się mechanizmowi, który wtedy działał – logice jednej poprawnej odpowiedzi – i sprawdza, jak jej echo wybrzmiewa dziś w świecie nadmiaru komunikatów. Sztuka w tym sensie nie ma dostarczać kolejnej wersji prawdy. Jej rolą jest raczej otwieranie przestrzeni na pytania, które nie mieszczą się w formule A, B, C, D. Wahanie staje się tu nie słabością, ale warunkiem krytycznego myślenia.

Weronika Zalewska, Archiwum wahań / Archive of Hesitations, Pawilon Polski na Malta Biennale, 2026, dzięki uprzejmości artystki

AP: We wczesnych latach transformacji zawahanie było źle widziane – mogło uchodzić za brak kompetencji, niedojrzałość, niedościganie wyobrażonego Zachodu. Liczyły się sprawność, szybkość, umiejętność udzielenia adekwatnej odpowiedzi.

W naszym projekcie pytamy o to, jaką pozycję zajmuje dziś zawahanie. Wychodzimy z założenia, iż być może jest ono jedną z niewielu możliwych form odpowiedzialności wobec wiedzy. Klarowność, która tak mocno organizowała wyobraźnię lat 90., jest czymś, w co nie możemy już bezwarunkowo wierzyć. I niezależnie od tego, czy mówimy o telewizji sprzed trzech dekad, czy o dzisiejszych, rozproszonych i często konfundujących modelach przekazu – również tych sterowanych algorytmicznie – pytanie o wiarygodność i strukturę wiedzy pozostaje fundamentalne. Samo słowo „wiedza” zaczyna dziś brzmieć niejednoznacznie.

Zawahanie jest w Archiwum wahań pewną klamrą. Instalacja ma charakter dwukanałowy i ważne jest, iż nie proponujemy prostej dychotomii ani zero-jedynkowego przeciwstawienia dwóch modeli. To raczej zestawienie, które ma uruchomić napięcie. Pierwszy kanał, teleturniejowy, już w obrębie samej narracji zaczyna się deformować, wysypywać, tracić stabilność. Drugi, związany z wiedzą relacyjną, afektywną, nie jest alternatywnym systemem przejmującym władzę. To raczej przestrzeń resztki – coś, co istnieje, ale nie ma dostępu do dominującej platformy, nie dysponuje językiem pozwalającym się przebić.

Ten projekt wymaga uważności i cierpliwości. Dotyczy nie tylko modeli wiedzy, ale także czasu. Temporalność – sposób, w jaki doświadczenie się rozciąga, nakłada, pęka – jest tu cichym aktorem. Być może właśnie zmiana myślenia o czasie, odejście od presji natychmiastowej odpowiedzi, stanowi warunek innego myślenia o wiedzy. W tym sensie zawahanie nie jest brakiem, ale gestem krytycznym – próbą odzyskania przestrzeni dla refleksji w świecie, który premiuje jednoznaczność.

WZ: W quizie uczestnicy i uczestniczki są w gruncie rzeczy zatomizowani. Mamy troje graczy i prowadzącego, ale każdy stoi przy swojej mównicy, jak osobny byt. Już sam sposób ich przedstawienia produkuje klisze: krótkie charakterystyki, drobne żarty, sygnały przynależności klasowej. Każda postać jest jak wycinek większej narracji o aspiracjach przełomu wieków – o awansie, o dystansie wobec przeszłości, o pragnieniu dopasowania się do nowego porządku.

Weronika Zalewska, Archiwum wahań / Archive of Hesitations, Pawilon Polski na Malta Biennale, 2026, dzięki uprzejmości artystki

Tymczasem drugie wideo, oparte na materiałach z archiwum Wytwórni Filmów Oświatowych, operuje zupełnie inną logiką. To zapis wiedzy ucieleśnionej – spotkania, gestu, spojrzenia. Kamera jest bliżej ciała, bliżej relacji. Widzimy ludzi w spontanicznym kontakcie, czasem szepczących do siebie, przekazujących coś, czego nie słyszymy. Ta niesłyszalność jest istotna – sugeruje istnienie wiedzy ukrytej, sekretu, czegoś, co nie poddaje się łatwej transmisji. Jednocześnie w wideo jest także sporo więcej-niż-ludzkich śladów, które trudno odczytać – tkwiących w budynkach, w ziemi – oraz współuczestniczek historii, takich jak rośliny i zwierzęta.

Struktura tego kanału jest nielinearna. Powracają te same ruchy, miejsca, gesty, motywy. To bardziej kompozycja niż narracja prowadząca do finału, która zdaje się pytać: czy zapętlenia i zacięcia czasu mogą stworzyć alternatywne przestrzenie? Widzimy tu fizyczność, zmysłowość, humor, dziwność, anegdotę – elementy, które wymykają się formatowi testu. I właśnie tam pojawia się możliwość nieprzejrzystości; innego rozumienia wspólnoty, pozbawionego jakichkolwiek gotowych odpowiedzi.

W latach 90. i na początku lat 2000. ruchy społeczne, lewicowość, samo pojęcie społeczeństwa bywały przedstawiane jako coś naiwnego, utopijnego, anachronicznego. Zaufanie do wspólnoty było kruche. Dziś atomizacja w mediach społecznościowych tylko pogłębia ten proces. Powrót do archiwalnych obrazów nie jest tu sentymentalny, to raczej próba przyjrzenia się temu, co zostało jako strzępki historii, duchy, fragmenty. Interesuje mnie, jak z tymi strzępkami można rozmawiać. Co zrobić z brakiem międzypokoleniowej ciągłości, z przerwanym przekazem? Jak uczyć się od duchologii codzienności – szeptów, śladów, gestów – kiedy żyjemy w modelach tak odległych od doświadczenia naszych przodków? To nie powrót do jakiegoś prostego uniwersalizmu, ale raczej próba „zanieczyszczenia” przejrzystej narracji. Wprowadzenia w nią pęknięcia, które pozwala zobaczyć, iż wiedza nie zawsze ma formę odpowiedzi. Czasem jest relacją, która domaga się czasu i uważności.

Ada Piekarska i Weronika Zalewska, fot. Alicja Lesiak dla Instytutu Adama Mickiewicza

BŚ: A jak to wygląda w waszej codziennej praktyce? Kiedy jesteście stanowcze, a kiedy raczej wybieracie tę przestrzeń wahania?

AP: Myślę, iż właśnie dlatego wybrałam przestrzeń sztuki jako swoje główne pole działania – bo pozwala spekulować, doświadczać przez eksperyment, testować różne hipotezy bez konieczności formułowania z góry jednoznacznych tez. To dla mnie niezwykle cenne również na poziomie osobistym. W sztuce możemy badać rzeczy w procesie, reagować na nie na bieżąco, pozwalać sobie na zmianę perspektywy. W wielu innych obszarach wiedzy czy praktyki ta elastyczność bywa ograniczona.

Zadawanie pytań jest więc dla mnie kluczowe. Nie wierzę jednak w pozostawianie wszystkiego w stanie permanentnego zawieszenia. Są momenty, które wymagają zajęcia stanowiska – także jednoznacznego, zwłaszcza gdy dotykamy kwestii politycznych czy etycznych. Odpowiedź nie musi być prosta ani zamknięta, ale musi mieć ciężar. Musi wynikać z namysłu, a nie z bezrefleksyjnego przyjęcia zewnętrznego paradygmatu. W praktyce kuratorskiej to napięcie między otwartością a decyzją jest czymś stałym. Przychodzi moment, kiedy te wszystkie pytania, które pojawiają się w procesie artystycznym, muszą zostać ujęte w formę wypowiedzi – niekoniecznie jednoznacznej, ale odpowiedzialnej, o wyraźnym ciężarze moralnym i politycznym.

WZ: Zgadzam się z Adą. Wierzę w prawo do niejednoznaczności, do dziwności, do form, które nie dają się łatwo skategoryzować. Jednak też odczuwam potrzebę i dostrzegam konieczność zajmowania bezpośredniego stanowiska wobec systemowej przemocy i impasu.

To jest dla mnie interesujące napięcie: czy stanowczość musi oznaczać uproszczenie? Czy można mówić jasno, nie rezygnując z wielowarstwowości? Według mnie współistnienie stanowczości oraz praktyki pytań jest konieczne. Sztuka daje temu wyjątkową przestrzeń, choć i nierzadko zawodzi, performując etyczność, zbijając na polityczności kapitał. I my nie jesteśmy wolne od uwikłań, choćby w narodowym pawilonie. Warto o nich mówić. Sama zachęcam do działania w różnych obszarach – edukacji, aktywizmu – i uczenia się od innych, także spoza naszych ludzko-tematycznych baniek. Pewna wypaczona „lewicowość” zaczęła oznaczać uznawanie się za lepszych, z często wygodnej, pasywnej pozycji. A czasem lepiej ugryźć się w język i wsłuchać w innych. My też raczkujemy, kilka wiemy, potrafimy palnąć głupotę, ale Archiwum wahań wspiera nas w próbach dostrzeżenia historycznego wielogłosu i wartości naszych wahań, dziur poznawczych, powątpień.

Weronika Zalewska jest artystką, badaczką i poetką. Ukończyła Sztukę Mediów na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie oraz Autonomiczne Formowanie na Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych w Gandawie; studiowała także Art Praxis na Dutch Art Institute. Tworzy sztukę wideo na przecięciu dokumentu i fikcji spekulatywnej, pracując m.in. z tematem transformacji społeczno-ekonomicznych i ich wpływu na wytwarzanie narracji czy relacji. Jej prace były pokazywane m.in. w Zachęcie – Narodowej Galerii Sztuki, BWA Wrocław, Galerii Bielskiej BWA czy na Biennale Performansu w Wilnie.

Ada Piekarska jest kuratorką i autorką tekstów o sztuce. w tej chwili kieruje zespołem programowym Galerii Bielskiej BWA w Bielsku-Białej. Jej praktyka kuratorska koncentruje się na pozaartystycznych funkcjach sztuki współczesnej, szczególnie na jej związkach z logiką władzy oraz możliwościach przeformułowywania społecznych wyobrażeń. Jest kuratorką Biennale Malarstwa Bielska Jesień – jednego z najważniejszych konkursów artystycznych w Polsce. W 2024 roku otrzymała Nagrodę Krytyki Artystycznej im. Jerzego Stajudy.

Malta Biennale to jedno z najmłodszych, ale najszybciej zyskujących na znaczeniu międzynarodowych wydarzeń poświęconych sztuce współczesnej. Po raz pierwszy zorganizowano je w 2024 roku. Druga edycja Malta Biennale odbywa się w dniach 11 marca – 29 maja 2026 roku pod hasłem CLEAN | CLEAR | CUT. Pawilon Polski jest efektem współpracy między Instytutem Adama Mickiewicza, Galerią Bielską BWA, Ambasadą RP na Malcie oraz Miastem Bielsko-Biała, które jako Polska Stolica Kultury 2026 zostało partnerem wydarzenia.

Idź do oryginalnego materiału