Serialowe „Piekło kobiet” otwiera przed widzami swoje kręgi na HBO Max, pozostawiając po sobie sporo śladów w przestrzeni internetowej. W rozmowie z Serialową gwiazdy projektu opisały, co oznacza dla nich wymowny tytuł.
„Piekło kobiet” niekoniecznie należy do seansów łatwych – wszystko z uwagi na rangę tematu poruszanego w polskim kryminale od HBO Max. Choć hasło zawarte w tytule serialu wzięło się z opowiadanych w fabule lat 30., nie trudno dostrzec w nim wszelkie analogie do współczesności. Zapytaliśmy aktorki i aktorów, co oznacza dla nich to hasło.
Piekło kobiet – co skrywa tytuł polskiego kryminału HBO Max?
Prawo – a raczej jego brak – polskich kobiet do aborcji jest jednym z kluczowych elementów fabuły „Piekła kobiet”, które zdają się stawiać znak równości między serialowymi latami 30. i współczesnym krajobrazem naszego kraju. Uwagę przykuwa zresztą sam nośny tytuł projektu, który wraz z październikiem 2020 roku trafił na setki – jeżeli nie tysiące – banerów protestacyjnych Polek i Polaków.
Hasło zaczerpnięte z istniejącego od niemal 100 lat zbioru esejów autorstwa Tadeusza Boya-Żeleńskiego niesie więc ze sobą sporo konotacji, które w przypadku serialu HBO Max są szczególnie istotne. Przed premierą „Piekła kobiet” spotkaliśmy się z aktorkami i aktorami projektu, by zapytać, co oznacza ten tytuł dla nich, a także w kontekście swego rodzaju dialogu historii z obecnymi realiami.
— To „Piekło kobiet” niestety wydaje mi się piekielnie aktualne. Punktem wyjścia w serialu jest prawo – bądź brak prawa – do aborcji. Myślę, iż to jest bardzo dobry punkt wyjścia do rozmowy o tym, czy kobiety w tym wypadku mają prawo do decydowania o sobie, o swoim życiu, o swoim ciele, czy mogą podejmować takie suwerenne decyzje, czy nie. Jak to było sto lat temu i co się zmieniło? Obawiam się, iż nie zmieniło się tak dużo, jakby mogło nam się wydawać. I to jest bardzo przykre.
Ten tekst Boya-Żeleńskiego wciąż jest uniwersalny, a szkoda. Szkoda, iż to już nie jest po prostu jakaś ramota napisana sto lat temu. Więc tym bardziej uważam, iż trzeba o tym mówić. Ale poza prawami stricte kobiecymi, tutaj poruszamy też problem tego piekła, które gotuje w ogóle człowiek, ludzie sobie nawzajem. Mamy oczywiście [relacje na linii] mężczyźni-kobiety, ale też kobieta-kobiecie. Mamy sytuacje rodzinne, które też są bardzo zagmatwane, więc dla mnie to jest o relacjach i o jakichś takich wewnętrznych decyzjach bądź ich nieumiejętności podejmowania – mówiła nam Agata Turkot obsadzona w roli głównej.
„Piekło kobiet” jako „brak wolności”, a co za tym idzie brak możliwości do „wyboru” i „samostanowienia”, interpretuje również Borys Szyc (ekranowy Wiktor Denar), podczas gdy Maria Kowalska wcielająca się w Ewę, sięga do zwrotów takich jak „zwierciadło, przez które możemy patrzeć na teraźniejszość”. Jak zauważają aktorzy, serial prowokuje widzów do pytań, na które ci muszą odpowiedzieć sobie sami.
Szyc: Piekło kobiet, ale w ogóle piekło, to jest brak wolności, a brak wolności to jest niemożliwość wyboru. I z tym muszą kobiety w naszym serialu – okazuje się, iż może i nie tylko w naszym, czasem i w rzeczywistości naszej współczesnej – się mierzyć. To znaczy, iż ktoś ci zabiera wybór i coś narzuca z góry. I chyba nikt z nas tego nie lubi. Czy jesteśmy kobietą, czy mężczyzną, jak ci ktoś coś każe i Ty na przykład nie masz na to ochoty, no to ktoś przekracza twoje granice zupełnie. No i to jest nasze tutaj piekło kobiet, którym się odbiera prawo do samostanowienia.
Kowalska: Są pewne tematy, pewne kwestie, które niezależnie od epoki po prostu powracają do nas jak bumerang, gdzie nie potrafimy znaleźć dobrego rozwiązania. Ciągle się z tym mierzymy i myślę, iż wspomniane strajki kobiet też są takim tematem, z którym w jakimś sensie nasz serial może korespondować. Myślę, iż dobre kino polega właśnie na tym, iż niezależnie od tego, w jakiej epoce dzieje się akcja, to te obrazy powinny być takim zwierciadłem, przez które patrzymy też na teraźniejszość. Ale myślę też, iż dobre kino nie powinno dawać gotowych odpowiedzi, tylko zadawać pytania i to takie pytania, na które każdy sam powinien sobie odpowiedzieć w zgodzie z własnym sumieniem.
Jeśli chcecie dowiedzieć sie więcej o intrygującym projekcie HBO Max, koniecznie sprawdźcie, jak aktorzy klasyfikują „Piekło kobiet” na tle gatunków filmowych – co jest tutaj ważniejsze: pełnokrwisty kryminał czy może dosadny dramat społeczny? Na całość produkcji złoży się sześć odcinków, które będą wychodziły po jednym co tydzień. My widzieliśmy już większość z nich, a jeżeli chcecie poznać naszą opinię, zerknijcie tutaj: „Piekło kobiet” – recenzja serialu














