Serce rodzica. Opowieść Dziękuję za wsparcie, za lajki, komentarze, za to, iż czytacie, a także za …

polregion.pl 9 godzin temu

Serce rodzica

Dziękuję za wsparcie, za polubienia, za każdą oznakę sympatii, za komentarze pod opowiadaniami, za wszystkie subskrypcje i VIELKIE dzięki ode mnie oraz moich pięciu kotów za każdą złotówkę wsparcia!
Polecajcie proszę opowiadania, które Wam się spodobały, w mediach społecznościowych to dla autora również wielka radość!

Dlaczego jesteś dziś taka markotna od rana? choćby się nie uśmiechasz, chodź, zjemy śniadanie.

Tomasz wszedł do kuchni przeciągając się powoli wreszcie sobota, dzień wolny.

Na kuchence skwierczały jajka z boczkiem, a żona nalewała herbatę. Z rozmachem nałożyła mu na talerz większość jajecznicy i kromkę chleba, Jedz, na widelec!

Coś źle zrobiłem, Grażyna? łagodnie zapytał Tomasz.

Zrobiliśmy, oboje zrobiliśmy. Źle wychowaliśmy dzieci Grażyna Siudzińska usiadła obok i zaczęła jeść bez większego apetytu.

Julia i Marek już dorośli, sobie wszystkiego odmawialiśmy, żeby ich wychować, takie były czasy. Pomagaliśmy, a kto nam pomoże, chociażby dobrym słowem? U nich ciągle problemy, albo się nudzą, albo nie mają pieniędzy I Julia, i Marek wieczne narzekanie!

Skąd ci się to wzięło?

Tomasz Siudziński skończył jajecznicę i zadowolony smarował świeżą kromkę masłem, a na to dżem truskawkowy.

Tobie dobrze, to mnie to wszystko wypisują, matce. Wczoraj Marek chciał pójść z rodziną na kręgle, prosił o pożyczkę do wypłaty, zezłościłam się, nie dałam. Obraził się. A Julia dzwoniła wcześniej, z karierą wokalną jej nie idzie, więc i nastrój ma okropny. Ja rozumiem lubi śpiewać, niech śpiewa dla przyjemności, ale trzeba też pracować! Ona chce zarabiać na śpiewaniu, a nie wychodzi. Nie każdy może, czas to przyjąć do wiadomości i wybrać normalną pracę! Poza tym, jako dzieci byli z Markiem zżyci, a teraz prawie w ogóle się nie kontaktują!

Grażyna odsuneła od siebie przestudzoną jajecznicę i zaczęła pić herbatę.

Nie martw się tak, wszystko się ułoży, my też młodzi byliśmy, przypomnij sobie choć trochę próbował ją pocieszyć Tomasz, ale żona tylko bardziej się poruszyła:

No właśnie, Ty sobie przypomnij. Żyliśmy skromnie i wszystko cieszyło! Jak Marek się urodził radość. Wózek i łóżeczko oddała mi przyjaciółka, siostra dała po synku kaftaniki, pieluchy, śpiochy. Wszystko używane, ale jak nowe przecież dzieci gwałtownie rosną. Byliśmy szczęśliwi! A jak kupiliśmy używanego Poloneza, dumni byliśmy jak nie wiem co! Postawiliśmy go pod blokiem w blaszakach bogacze! A naszym jak zagranicy nie zobaczyli, to już życie marne, czy my tego ich uczyliśmy?

Takie czasy, Grażynko, pokus więcej, a oni młodzi zrozumieją jeszcze.

Oby nie za późno. Pobiegną za pieniędzmi i życie im przeleci, Tomasz Patrzę w lustro to ja? Babcia już I Ty już dziadek

Ich rozmowę przerwał nagle dzwonek telefonu, dzwonił Marek.

No i znowu coś westchnęła Grażyna, sięgając po komórkę. W miarę rozmowy szeroko otworzyła oczy i zerwała się z miejsca.

Tomasz, ubieraj się szybko, Marek w szpitalu, zadzwonił sąsiad z sali

Co się stało? Tomasz też zerwał się z miejsca, zaczęli się w pośpiechu ubierać.

Dokładnie nie wiem, szlifierka przecięła mu rękę tarcza pękła i rozcięła. Podobno próbują mu zszyć dłoń, oby się udało oby nie został bez ręki! Jedźmy, szybko!

Ubierali się w pośpiechu już nie młodzi, ale jeszcze nie starzy, pobiegli do szpitala ze zmartwionymi oczami.

W drodze zadzwoniła Julia.

Mamo, wpadnę dziś na obiad, dobrze?

Przyjdź, córeczko, pewnie już wrócimy zdyszana zawołała Grażyna i, nie czekając na odpowiedź, dogoniła Tomasza na przystanku

W szpitalu pielęgniarka ich uspokoiła: udało się uratować dłoń, ale do Marka jeszcze ich nie wpuszczą.

To nie wyjdę, poczekam Grażyna usiadła na korytarzu, Tomasz tuż obok.

Nagle wpadła do szpitala Julia, podbiegła do nich:

Mamo, dlaczego taka zdenerwowana? Wszystko już dobrze. Marek dorabiał, komuś auto naprawiał. Coś się nie odkręcało, przeciął i przytrafił się wypadek. Już zszyli, palce się ruszają. Wyglądacie okropnie, ale na szczęście jest po wszystkim!

Skąd wiesz? wydusiła Grażyna.

Cały czas z Markiem piszemy, z jego żoną też. Pomagamy sobie, czemu pytasz?

Bo myśleliśmy, iż w ogóle się nie kontaktujecie wyjaśnił Tomasz.

Tato, jesteście tacy silni, zawsze ze wszystkim radzicie sobie sami nie chcemy dokładać Wam zmartwień uśmiechnęła się Julia. Poza tym, wyglądacie młodo, więc nie wtrącamy się, żebyście teraz trochę pożyli dla siebie.

Wymyśliliście Ja już myślałam, iż nie obchodzi nas Wasze życie roześmiała się Grażyna.

Ależ mamo! Wasze pokolenie to jacyś niezłomni ludzie. Chcielibyśmy być tacy jak Wy, serio się staramy, choć czasem się nie udaje, tato, ale rozumiesz

Rodzice rozpromienili się, już nie było takiej troski w oczach.

Mamo, tato, w końcu się ułożyło: znalazłam pracę! A na śpiewanie zapraszają mnie na imprezy, raz do przedszkola, a wczoraj w domu spokojnej starości, aż bili brawo! Jedna starsza pani się rozpłakała, bo jej córka to znana wokalistka, ale wiecznie w trasie, oddała mamę do domu, aż żal…

Julia niespodziewanie objęła rodziców Z Markiem bardzo Was kochamy, nie myślcie inaczej!

W tej chwili pielęgniarka pozwoliła króciutko odwiedzić Marka Grażyna prawie się rozpłakała, ale on spokojnie powiedział:

Mamo, już wszystko ok, nie martwcie się. Tato, sam opowiadałeś, jak pod garażem, gdzie stał samochód, pojawiło się gniazdo os. Tak cię pożądliły, iż trafiłeś do szpitala bywają różne sytuacje. Jak wyjdę, wpadajcie do nas na Sylwestra, bo się ciągle gdzieś spieszymy, a mało rozmawiamy. Julia z chłopakiem też chce Was poznać, jeszcze nie powiedziała?

Grażyna i Tomasz wracali spacerem do domu.

Już nie młodzi, ale jeszcze nie starzy rodzice.

To właśnie rodzicielskie serce zawsze troszczy się o dzieci. Wydaje się, iż u innych dzieci są łatwiejsze, a tak bardzo chcemy, by swoje były najlepsze, żyły porządnie, słuchały rodziców.

Ale każde dziecko ma własną drogę. Jakakolwiek by nie była, dla nas są po prostu naszymi dziećmi i to najważniejsze.

Warto pamiętać, iż troska, choć czasem ciężka, to wyraz wielkiej miłości. A dzieci, choć idą swoją ścieżką, zawsze wracają do rodziców, bo rodzinna więź i dobroć to rzeczy, które realizowane są najdłużej.

Idź do oryginalnego materiału