SAVAGE MASTER - Dark & Dangerous (2025)

powermetal-warrior.blogspot.com 1 dzień temu


Pochodzący z południowej Kanady Savage Master już na dobre zagrzał miejsce na scenie heavy metalowej. Czy to nam się podoba czy nie, to mają szerokie grono fanów i zdobyli renomę. Działają od 2013r i już mają na swoim 5 albumów, a najnowszy to "Dark & Dangerous ", który ukazał się 28 marca za sprawą Shadow Kingdom Records. Obyło się bez niespodzianek. Band dalej gra swoje, dalej trzyma wysoki poziom i dalej trzyma się tej samej stylistyki. Cieszy fakt, iż skład jest ten sam i band kontynuuje to co prezentował na poprzednich płytach. Ciężko sobie wyobrazić ten zespół w innych klimatach niż muzyce w stylu Cirith Ungol,Warlock, czy Chastain.

Okładka jest jak dla paskudna i tandetna. Nie lubię tego typu szat graficznych. Niezmiennie w zespole motorem napędowym jest głos Stacey Savage. Jej charyzma, drapieżność i budowanie mrocznego klimatu jest sporą atrakcją. To jej głos jest znakiem rozpoznawczym Savage Master i ciężko sobie wyobrazić ten band bez niej. Bardzo ciekawie układa się kooperacja gitarzystów Myers/Fried. Jest klasycznie, oldscholowo, mrocznie i zarazem przebojowo. Nie sposób nudzić się przy dźwiękach wygrywanych przez ten duet.

Zawartość to 11 utworów dających 38 minut muzyki. Jest klimatyczne intro, potem przebojowy "Warriors Call", który jest jak dla mnie jednym z najlepszych kawałków w historii grupy. Taki prosty, w stylu lat 80 i z niezwykłą przebojowością. Echa Judas Priest czy Saxon mamy w przebojowym "Black rider", który zachwyca mocnym riffem i łatwo wpadającym w ucho refrenem. Jest moc! "The edge of Evil" taki nastrojowy i oddający klimat okultyzmu. Jest też rozpędzony "Devils Child", który czerpie garściami z Warlock czy Judas Priest. Jest pazur, przebojowość i heavy metalowa drapieżność. Jeden z najlepszych hitów na płycie, a Savage Master pokazuje tutaj klasę. Dalej mamy zadziorny i łatwo wpadający w ucho "Screams From the Cellar" i te elementy hard rockowe, które dodają uroku całości. Coś z wczesnego iron maiden można wyłapać w dynamicznym i melodyjnym "Never ending Fire". Nie ma się do czego przyczepić, bo band dostarcza rozrywkę na najwyższym poziomie. Najostrzejszy na płycie jest bez wątpienia agresywny i rozpędzony "When twilight meets the dawn". Bije z tego kawałka niezwykła energia i klimat lat 80. Prawdziwy killer! Na koniec mamy 6 minutowy "Cold Hearted Death" i kawałek robi mega wrażenie. Jest nastrojowo, rockowo, momentami choćby ocieramy się o balladę. Kawałek przemyca piękne solówki i aranżacje. Można zakochać się od pierwszych dźwięków.

"Dark & Dangerous" to dobry tytuł płyty, który w pełni oddaje jej charakter. Klimat jest mroczny, posępny, który idealnie współgra z tematyką okultyzmu. Riffy są naprawdę niebezpieczne i potrafią skopać tyłek. Zabawa jest przednia i jak dla mnie to jeden z najlepszych albumów Savage Master. Oby więcej takich płyt. Nie przeszkadza mi kicz, ani też specyficzny wokal Stacey.To kolejna ważna płyta dla mnie, jeżeli chodzi o rok 2025.

Ocena: 9/10
Idź do oryginalnego materiału