Sault – Chapter 1

nowamuzyka.pl 1 dzień temu

Tak mnie witaj, Nowy Roku.

Odnotowania godny fakt: rok 2026 zaczął się z przytupem na wielu frontach naszej rzeczywistości. Wiadomo, iż tu skupiamy się na muzyce i właśnie na tym polu już pojawiły się płyty zajmujące. Zaczynamy od grupy, która przyzwyczaiła nas do zaskoczeń, czyli Sault. Był czas kiedy wypuścili jednocześnie aż pięć płyt. Brytyjska formacja dowodzona przez producenta Inflo oraz wokalistkę Cleo Sol tym razem zdecydowała się na bardziej skondensowane granie. Mniej mamy ucieczek od soulu, co nie osłabia materiału. Wręcz przeciwnie.

Niechęć Sault do brylowania w mediach, brak wywiadów, fotek, to w jakiejś mierze próba skoncentrowania uwagi słuchaczy na muzyce. Tytuł najnowszego krążka oznaczać może, iż w tym roku jeszcze z czymś wyskoczą. Sam czas trwania – trzydzieści sześć minut – też może sugerować pojawienie się kolejnego. Zespół przyzwyczaił nas do budowania utworów w oparciu o zbiorowy głos i spory zastrzyk duchowości. W utworze otwierającym mamy frazę wprost skierowaną ku niebiosom („God, Protect Me from My Enemies”). Muzycznie natomiast płynnie, bez żadnych przeszkód, wchodzimy do środka.

Wyraźniejsze tony serwuje utwór tytułowy. Skierowany przeciwko hejtowi nie brzmi groźnie, ale brzmi bardzo pewnie. Szybka to piosenka, po której w pamięci zostaje linia basu, perkusja i linia klawiszy. Szukając wyraźniejszych punktów nie sposób ominąć zamykającego „Puppet”. Płynnie przechodzi od gniewu do czułości. Zarówno w warstwie muzycznej, jak i lirycznej. W kontekście płynności, to cała płyta pod tym względem wypada korzystnie.

Moim faworytem jest „Love Does Not Equal Pain”. Tytuł pada kilkanaście razy w tekście, a muzyka zostaje udziwniona i wzbogacona o gitary. W pewnym momencie pojawiają się choćby smyczkowe aranżacje. Emocje skaczą jak na gumce, trochę dezorientując, a bardziej zachwycając. „Protector” z kolei jest wyrazem czystej prostoty. I właśnie w prostocie muzycznej, czy to lirycznej, upatrywałbym największej siły płyty. A także pocieszeniu.

„Don’t Worry About What You Can’t Control” muzyką i przekazem stara się wesprzeć swych słuchaczy. Podnieść ich pewność siebie. Z jeszcze lepszym skutkiem czyni to utwór „Good Things Will Come After the Pressure”, a to za sprawą bardziej okazałej muzycznej oprawy. Przynoszone nam tu jest dobro w krystalicznej postaci. Album zjawia się wraz z otwarciem roku i niechcący (albo i chcący) staje w kontrze do coraz bardziej brutalnej rzeczywistości. A ja mówię: tak mnie witaj, Nowy Roku.

Forever Living Originals | 2026

Bandcamp: http://saultglobal.bandcamp.com/album/chapter-1
FB: http://www.facebook.com/SAULTGLOBAL

Idź do oryginalnego materiału