Sam Slater – Lunng

nowamuzyka.pl 3 dni temu

Niepokojące piękno.

Ten pochodzący z Anglii muzyk i kompozytor zaczynał od tworzenia muzyki filmowej. Najpierw współpracował z nieżyjącym już dziś Jóhannem Jóhannssonem przy „Sicario” i „Arrival”, odpowiadając za elektroniczną instrumentację, a potem dołączył do Hildur Guðnadóttir, wymyślając z nią oprawę dźwiękową do „Jokera” i „Czarnobyla”. W pełni samodzielnie zrealizował w zeszłym roku soundtrack do dokumentalnego filmu o wojnie w Ukrainie – „2000 metrów do Andrijiwki”. Wszystkie te produkcje zyskały wysokie noty w mediach i sprawiły, iż został uznany za specjalistę od łączenia elektroniki z akustycznymi dźwiękami.

Nie inaczej rzecz się ma z jego autonomicznymi dokonaniami. Dorobił się do tej pory dwóch albumów – „Wrong Airport Ghost” i „I Do Not Wish To Be Known As A Vandal”, na których zaserwował abstrakcyjne pejzaże dźwiękowe, balansujące między ambientem a neoklasyką. Do ich stworzenia artysta wykorzystał nie tylko dostępne powszechnie narzędzia, ale również własnego pomysłu instrumenty lub efekty. Nie inaczej rzecz się ma z muzyką grupy Osmium, w skład której wszedł obok Hildur Guðnadóttir, Jamesa Ginzburga z Emptyset i Rully’ego Shabary z Senyawy. W 2025 roku powołał do życia własną wytwórnię Mt. Brings Death i teraz jej nakładem serwuje nam swój nowy album.

Płytę otwiera piosenka – ale oczywiście podana w awangardowy sposób. Główny motyw „Heatsick” to chóralna wokaliza zanurzona w gitarowych przesterach, które niepostrzeżenie przeradzają się w puzonowe wariacje Hilarego Jeffery. „Plastic Fascist” to już bardziej rozbudowane nagranie, łączące rwany bit z metalowymi akordami i warczącym dronem, przywołując dokonania artystów z Subtext. Dalej tym tropem idzie „Praya”, wnosząc pulsujący saksofon Bendika Giske i wycofaną wokalizę Marii W. Horn. „Past Blast” to adekwatnie dźwiękowa miniatura: tęskne klawisze podszyte analogowym szumem.

W „Mancini Sights” ponownie uderza powolny bit, na który nakładają się basowe przestery i noise’owa elektronika. Dla kontrastu „Black Metal Rewind (Night Drive Astra, 2006)” to statyczna kompozycja, lokująca się w ambientowej formule, zestawiając smutną melodię graną na basie ze smyczkowymi syntezatorami. „Death by Nostalgia, 1688” ponownie flirtuje z formułą piosenki, zatapiając szeptany wokal i akustyczną gitarę w poszarpanych efektach. Nie inaczej dzieje się w „Passengers”, gdzie złowieszczy głos Horn otaczają kroczące bębny i wibrujący saksofon.

Nowa muzyka Sama Slatera ma mocno rozwichrzony charakter. Na pewno odbijają się w niej echa jego dotychczasowych kooperacji. Wydaje się, iż najmocniejsze piętno odcisnął na niej James Ginzburg, gdyż zawartość „Lunng” z powodzeniem mogłaby trafić do katalogu jego wytworni Subtext. Stąd najbliżej tym ośmiu nagraniom do eksperymentalnego ambientu, w którym słychać też echa metalu, shoegaze’u czy choćby noise’u. Dźwięki te tworzą mroczny czy choćby żałobny nastrój. Współtworzy go również ekspresyjna okładka płyty. Nie jest to więc przyjemny materiał – aczkolwiek ma w sobie jakieś niepokojące piękno.

Mt. Brings Death 2026

www.sssslater.eu

Idź do oryginalnego materiału