To nie jest opowieść o samotnej „bohaterce”, która zderzyła się nagle z mroczną falą internetu. To raczej dobrze znany mechanizm politycznego PR-u: trudny projekt dostaje ludzką twarz, najlepiej spokojną, medialną i odporną na krytykę. W tym przypadku twarzą SAFE stała się Magdalena Sobkowiak-Czarnecka. I tu zaczyna się problem. Twarz zamiast odpowiedzi Magdalena Sobkowiak-Czarnecka jest pełnomocnikiem rządu ds. Instrumentu na rzecz Zwiększenia Bezpieczeństwa Europy. Brzmi technicznie, sucho, urzędowo. Więc w przekazie publicznym robi się z tego coś znacznie prostszego: program SAFE, bezpieczeństwo, pieniądze dla Polski, obrona przed Putinem, a po drugiej stronie „trolle”, „atakujący” i wszyscy ci, którzy rzekomo nie rozumieją




