Ryanair skreślił loty do Ammanu z zimowego rozkładu. Biletów z Krakowa i Poznania nie da się już kupić, choć trasa miała wrócić na polskie lotniska pod koniec października. Zimowy urlop w Jordanii właśnie się skomplikował.
Ryanair wykreślił loty do Ammanu z Krakowa i Poznania
Jak podał serwis Rynek Lotniczy, w systemie rezerwacyjnym przewoźnika zabrakło miejsc na oba polskie połączenia z Jordanią. Kierunek przez cały czas widnieje na liście destynacji Ryanaira. Kupić biletu jednak nie można.
Rejsy z Krakowa planowano na poniedziałki i piątki, a z Poznania na środy oraz soboty. Po dwa razy w tygodniu z każdego lotniska. Teraz nie ma po nich śladu w sprzedaży.
Z systemu zniknęły też terminy marcowe, kwietniowe i majowe. Nie wiadomo więc, czy trasa wróci choćby wiosną 2027 roku. Nowa siatka połączeń rusza 25 października 2026 roku i obowiązuje do 27 marca 2027 roku.
Trasa do Ammanu wypadała z rozkładu przez całą wiosnę
Połączenie zawieszono wiosną 2026 roku, gdy zaostrzył się konflikt na linii Izrael-Iran. Jordania zamknęła wtedy na pewien czas przestrzeń powietrzną dla lotów cywilnych. Rejsy zaplanowane na czerwiec zniknęły ze sprzedaży już w maju.
Potem powrót przesuwano na lipiec, a następnie na koniec października. Żaden z tych terminów się nie utrzymał. Teraz wypadła cała zima.
Powodów jest kilka. Sytuacja na Bliskim Wschodzie w każdej chwili może skończyć się kolejnym wstrzymaniem rejsów, a wtedy maszyny, załoga i pasażerowie utknęliby w Jordanii na dłużej. Do tego doszedł mocny wzrost cen paliwa lotniczego.
Ryanair nie jest w tym osamotniony. Polskie Linie Lotnicze LOT odwołały niedawno część europejskich połączeń, a Wizz Air zawiesił na zimę trasę z Gdańska do Trondheim. Przewoźnicy domykają właśnie rozkłady i tną to, co się nie spina.
Zimą do Ammanu polecimy tylko z przesiadką
Strata jest dla turystów bolesna, bo w środku polskiej zimy termometry pokazują w Jordanii od 13 do 17 stopni Celsjusza. Petra i pustynia Wadi Rum to miejsca, które warto zobaczyć przynajmniej raz w życiu. Teraz oba znalazły się poza zasięgiem jednego rejsu.
Sam kraj nie jest stroną żadnego z konfliktów. Pozostaje neutralny i bezpieczny. Amman próbuje odbudować ruch turystyczny specjalnymi zniżkami, choć bez bezpośrednich rejsów efekt będzie ograniczony.
Tymczasem połączenia do Izraela działają bez przeszkód. Do Tel Awiwu lata Wizz Air z Krakowa i Warszawy, Polskie Linie Lotnicze LOT z Lotniska Chopina, a Enter Air z Katowic. Dla kogoś, kto planuje zwiedzić Jordanię, taki przelot bywa dziś najwygodniejszym rozwiązaniem.
Druga opcja to nowe rejsy Wizz Aira do Szarm el-Szejk. Stamtąd można przepłynąć promem na drugą stronę Zatoki Akaba albo przekroczyć granicę w Tabie. Podróż jest możliwa. Tylko dłuższa.
Przypomnijmy, iż kierunek jordański rozwijał się w ostatnich latach głównie dzięki tanim liniom. Po zaognieniu konfliktów przewoźnicy zaczęli się stamtąd wycofywać. Poprawy na razie nie widać.
źródło zdjęć: Canva










