Rozwód przez sąsiadkę – czyli jak po dwudziestu latach małżeństwa Valery wybrał rozwódkę z drugiego …

twojacena.pl 3 godzin temu

Dziennik, 15 marca

Dlaczego, spośród wszystkich kobiet na świecie, wybrał akurat ją? Odchodzi ode mnie i idzie do niej. Dlaczego?

Gdy się dowiedziałam o zdradzie, byłam w szoku. Karina (niech jej będzie) po prostu wygrała ze mną na każdym polu. choćby bym zrozumiała, gdyby Adam powiedział coś w stylu: ona jest radośniejsza, bardziej otwarta, mniej zasadnicza, nie taka nudna. Ale nie. choćby tego nie umiał wyjaśnić.

Jak to możliwe, Marysiu? Przecież tak dobrze wam się układało powtarzała mama, siostra, i wszystkie koleżanki, gdy rozeszła się wieść o rozwodzie.

Układało zgadzałam się. Ale już nie będzie.

Marysia, zastanów się trzydzieści razy, zanim odejdziesz od takiego mężczyzny. Pracuje, dzieci kocha, rozwodu sam nie chce

Po takich radach każda z nich trafiała u mnie na dożywotnią czarną listę w rzeczywistości, w Messengera, choćby na Facebooku.

Koleżanka z pracy? Rozmawiałyśmy wcześniej całkiem serdecznie, teraz ledwo na dzień dobry ją stać z mojej strony. Próbowała zagadać jak dawniej wyrzuciłam z siebie wszystko. Nieproszonych rad nie znoszę ani poganiania, żebym wróciła do męża, który po prostu mnie zdradził.

Tak, zdradził. Choć sama do dziś w głowie się nie mieści, iż to się wydarzyło.

Dwadzieścia lat razem! Od czasów studiów. Tyle razem przeszliśmy bieda, bezrobocie, choroby (i własne, i dziecięce)

Mamy dwójkę dzieci syn, córka, jak z obrazka. W domu zawsze czysto, wszystko ugotowane, nigdy nie bolała mnie głowa żaden pretekst.

Dbałam o siebie, nigdy nie traktowałam Adama jak chodzący bankomat, zawsze znalazłam chwilę też dla niego choćby jak pojawiły się dzieci, nigdy go nie zostawiłam samego.

Czego więc zabrakło temu facetowi, iż nagle jedna sąsiadka spod piątki okazała się dla niego ważniejsza?

I to komu! Gdyby chociaż jakaś młódka można by było zrozumieć. Ale rozwódka z dzieckiem z sąsiedniego bloku?

Po prostu powiedz mi, co widzisz w niej? płakałam i śmiałam się na przemian, gdy zdrada wyszła na jaw, a Adam musiał się tłumaczyć.

Jego wyjaśnienia? Tak wyszło, Nie chciałem, Sam nie wiem Bełkotał coś o przypadkowej bliskości trzeźwy jak nigdy, nic z pijaństwem to nie miało wspólnego.

Nie planował rozwodu, choćby nie chciał się do niej przenieść. W jego głupiej wyobraźni miał poskakać na boku, wrócić jak gdyby nic i żyć dalej jak dawniej, jakby tej Kariny w jego życiu nigdy nie było.

Może skończyłoby się na tym, iż wróciłby skruszony na kanapę, ale historia potoczyła się inaczej jego wybranka zaszła w ciążę. I wtedy zapragnęła mieć Adamka na stałe dla siebie, i dla dziecka i dla tego z pierwszego małżeństwa też.

Przyszła z awanturą do mojego mieszkania. Na początku nie wierzyłam. Jak można? Przecież znam Adama lepiej niż siebie! Po tylu latach człowieka zna się na wylot.

Niestety, Karina znała choćby rozmieszczenie pieprzyków i blizn na jego plecach, nie dało się ukryć romansu. Adam przyciśnięty do ściany przyznał się i zaczął błagać o przebaczenie.

Myślałam, iż pęknę, gdy dowiedziałam się, ile osób uważa, iż powinnam go przyjąć z powrotem niektórzy znajomi z pracy, choćby parę koleżanek, które do tej pory miały go w poważaniu choćby daleka rodzina. Wszyscy uważali, iż mam jeszcze ratować małżeństwo, iż mam wybaczyć i dalej kochać.

W te działania jeszcze teściowa była zaangażowana z całych sił wszystko z zamiarem ocalenia rodziny. Próbowała choćby na dzieci nagabywać, by mówiły mi, abym nie rozwodziła się z tatą. Wstrętne, ale przynajmniej wiadomo, dlaczego to robi: jej syn żałuje, więc robi wszystko, by mu pomóc.

Ale reszta? Jakim prawem wtrącają się w moje życie? Czy to jakiś syndrom wiadra z krabami? Nam jest źle, to niech i tobie będzie!?

Nie zamierzam się poddawać. Byłam córką mojego ojca, który nie żyje już od paru lat. Od niego nauczyłam się jednej ważnej rzeczy: jeżeli ktoś ci mówi, iż powinnaś coś zrobić tylko dlatego, iż tak trzeba albo taki zwyczaj, nie wierz. Każą ci coś poświęcić, żeby rozwiązać swoje problemy czy osiągnąć swoje cele twoim kosztem.

To ojcowskie rady ciągle mam w głowie. Gdy zaczyna się moralizatorstwo, narzucanie poczucia winy i manipulacje, wiem, iż to właśnie ta sytuacja i nie zamierzam się poddawać.

Nie pozwalam nikomu manipulować sobą. I moje dzieci okazały się do mnie podobne. Zaraz po tym, jak złożyłam pozew o rozwód, teściowa dzwoniła z pretensjami, iż syn i córka zablokowali ją w Messengerze i nie chcą z nią kontaktu.

Denerwuje, wyjaśniła córka Zuzia przy kolacji.

Syn Michał spał tej nocy u swojej dziewczyny, więc Zuzia odpowiadała za siebie i brata.

Cały czas gada tylko o tym, żebyśmy przekonali cię na powrót do taty, iż najlepiej jak będziecie znowu razem Raz powiedziałam, iż niech to rodzice się dogadają bez nas, drugi raz też, ale ona swoje. W końcu usunęłam ją do czasu, aż zacznie zachowywać się jak normalna babcia, a nie rozgrywający.

Dziękuję, Zuzia. Wiem, iż to wszystko dla ciebie trudne. Cieszę się, iż nie dajesz się manipulacjom i nie powtarzasz babcinej piosenki.

Mamo, nie jestem głupia westchnęła. Wiem, co zrobił tata. Gdybyście mieli kłótnię o wakacje albo rodzaj firanek, byłoby co ratować. Ale zdrady normalni ludzie nie wybaczają. Tata wiedział i tak poszedł do Kariny.

Kocham go, zawsze będzie moim ojcem, ale Na co on teraz liczy? I na co liczy babcia?

Nie znam odpowiedzi na te pytania. Jeszcze miesiąc temu wydawało mi się, iż mogę odpowiedzieć Zuzi na każde jej pytanie. A dziś?

Kiedyś Adam był wzorowym mężem i ojcem. Zawsze się dogadywaliśmy, bywało różnie, ale nie miał nigdy głupich wyskoków. A potem Kryzys wieku średniego? Czy to w jego duszy, czy w głowie siedział diabeł?

Jak się okazało, miał dość demonów, by rozłożyć nasze małżeństwo na łopatki najbardziej idiotycznym sposobem.

Pięć lat minęło od rozwodu, a ja wciąż uczę się, gdzie kończą się moje granice. I nie żałuję, iż nie zgodziłam się być kolejnym krabem w czyimś wiadrze.

Idź do oryginalnego materiału