Rozstałam się z mężem, a on teraz tryska szczęściem. Udowadnia wszystkim, iż to ja go ograniczałam i nie pozwalałam mu prowadzić normalnego życia.

polregion.pl 14 godzin temu

Nikt nigdy mnie tak nie zranił, jak mój były mąż.

Nie widzieliśmy się przez ostatnie trzy miesiące. Ostatni raz spotkałem go, gdy zawoziłem naszą córkę do niego na weekend. Minęło zaledwie dwanaście tygodni, a on zmienił się nie do poznania.

Przez lata powtarzałem mu, żeby zadbał o siebie, ale nie chciał mnie słuchać dalej objadał się fast foodami, popijał colę i w wolnym czasie leżał na kanapie. O wyjściu z domu nie było choćby mowy, nie wspominając o siłowni. A teraz, proszę rozłożył matę do ćwiczeń na środku swojego małego mieszkania. Ma też nową fryzurę i nosi czyste, zadbane ubrania, chociaż nikt się nim przecież nie opiekował. Latami nie mogłem go nauczyć, jak się obsługuje pralkę, a teraz wszystko robi sam bez problemu.

Zaczęliśmy rozmawiać

Usłyszałem wszystko, co powinienem. Powiedział mi, iż przez lata małżeństwa go nie doceniałem, iż dlatego był taki nieprzyjemny, ale teraz się zmienił, a ja i nasze dziecko nie jesteśmy już częścią jego życia. Ma nową partnerkę, z którą jest bardzo szczęśliwy i dla której pracuje nad swoją sylwetką, charakterem oraz zarobkami. To mnie zabolało najbardziej. Ani dla mnie, ani dla naszej córki nie chciał nic zmienić, a dla innej kobiety przemienił się tak bardzo.

Mówią: ile dasz, tyle dostaniesz, ale mój mąż nigdy taki nie był nie odwzajemniał uczuć. Kochałem go, szanowałem, a czasem tylko zwracałem uwagę na coś, bo sam nie dostrzegał potrzeby zmian. Nigdy niczego od niego nie dostałem…

Nawet po rozstaniu, najważniejszy dla niego pozostawał on sam nie widział córki przez tyle czasu, a i tak nie ona była priorytetem. Chciałbym, żeby choć przez chwilę był na moim miejscu, żeby musiał się tak starać, a na końcu dostał tylko to, co ja przez te lata otrzymywałem od niego. Ale kto to wie…

Idź do oryginalnego materiału