Rozstałam się z mężem, a on teraz tryska szczęściem. Pokazuje wszystkim, iż to ja byłam tą, która go ograniczała i nie pozwalała mu prowadzić normalnego życia.

newskey24.com 18 godzin temu

Nikt nigdy mnie nie zranił tak bardzo jak mój były mąż.

Nie widzieliśmy się przez ostatnie trzy miesiące. Ostatni raz spotkałem go wtedy, gdy zawiozłem naszą córkę Agnieszkę do niego na weekend. Minęło zaledwie dwanaście tygodni, a on zmienił się nie do poznania.

Przez lata powtarzałem mu, żeby zadbał o siebie, schudł, ale nigdy mnie nie słuchał objadał się tłustymi potrawami, pił słodkie napoje gazowane, wolne chwile spędzał przed telewizorem lub komputerem, a każda próba wyciągnięcia go na spacer kończyła się burkliwym nie chce mi się. Do siłowni przekonać go nie potrafiłem. A teraz patrzę mata do ćwiczeń leży na środku niewielkiego mieszkania w Warszawie, fryzura modnie przystrzyżona, a ubrania czyste, schludne, wszystko idealnie poukładane, choć przecież nie ma nikogo, kto by o niego dbał. Przez lata nie mogłem go nauczyć obsługi pralki, a tu nagle radzi sobie ze wszystkim sam.

Więc zaczęliśmy rozmawiać

Wysłuchałem już wszystkiego. Powiedział mi prosto w oczy, iż przez te wszystkie lata małżeństwa nie wierzyłem w niego, ciągle go umniejszałem, przez co był taki zgaszony i obojętny Teraz, jak twierdzi, stał się innym człowiekiem a ja i nasze dziecko nie wpisujemy się już w jego nowe życie. Znalazł sobie nową kobietę. I dla niej teraz się zmienia: ćwiczy, pracuje nad sobą, choćby pieniądze zaczęły mu się lepiej zgadzać podobno wpadł w wir dodatkowych zleceń i zarabia teraz porządne złotówki. To bolało najbardziej. Przez tyle lat nie zrobił nic dla mnie czy swojej córki, a teraz dla innej zmienia się nie do poznania.

Mówią ludzie, iż dajesz tyle, ile byś chciał otrzymać w zamian, ale mojego męża ta zasada nigdy nie dotyczyła. Kochałem go, szanowałem, czasem coś skomentowałem, ale tylko gdy już nie mogłem wytrzymać sam przecież uważał, iż nie ma powodu niczego zmieniać. Za to ja nigdy nie dostałem od niego choćby odrobiny tego, czego potrzebowałem.

Nawet po rozstaniu na pierwszym miejscu stawia siebie, a nie Agnieszkę, którą widuje tylko raz na jakiś czas. Chciałbym, żeby choć przez chwilę był na moim miejscu wysilał się dla kogoś, a potem dostał dokładnie to, co sam dawał przez lata. Kto wie, może wtedy zrozumiałby, jak to jest

Na końcu dnia zrozumiałem jedno nie możesz nikogo zmienić, jeżeli sam nie chce tego zrobić. Muszę skupić się na sobie i na córce, a jego zostawić jego własnej drodze.

Idź do oryginalnego materiału