Karol Czejarek (Karol)
Szanowny Panie Januszu, Mistrzu; bardzo długo nie widzieliśmy się, aż do koncertu (15 lutego br.) w warszawskim klubie „Babel”, w którym m.in. zaprezentował Pan swoją nową płytę. Serdeczne gratulacje, jest wspaniała! Co na jej temat i wspomnianego koncertu powie Pan Czytelnikom PD? Dodam tylko, iż sala pękała w szwach, a owacjom nie było końca.
Janusz Tylman (Janusz):
Mój najnowszy dwupłytowy album, który zaprezentowałem w klubie „Babel” w Warszawie – ma tytuł „Romantic piano”.
Karol:
To była premiera albumu?
Janusz:
Premiera odbyła się w Teatrze Narodowym 1 lutego podczas Ostrego Dyżuru Poetyckiego, który tym razem poświęcony był właśnie mojemu projektowi.
Karol:
To przy okazji proszę powiedzieć kilka słów o „Ostrym Dyżurze Poetyckim” i Pańskim projekcie w ramach tego przedsięwzięcia.
Janusz:
Od 2000 roku biorę w nim udział, a zainicjowała go red. Krystyna Gucewicz, zapraszając mnie do tzw. klimatów muzycznych. Początkowo grałem znane miniatury fortepianowe, ale gwałtownie zaczęło mi brakować repertuaru.
Karol:
Jak to, zabrakło repertuaru?
Janusz
Gdyż średnio co dwa miesiące gram 4 utwory o różnym charakterze. Zacząłem więc komponować utwory adekwatne do czytanej przez aktorów poezji.
Karol:
Do jakiej poezji i jakich autorów? A także, kto bierze udział w tym pięknym przedsięwzięciu?
Janusz:
Krystyna Gucewicz dokonuje wyboru literatury oraz zaprasza aktorów. Czasem jest tematycznie, czasem lirycznie, a czasem wesoło. Po prostu różnie. Zwykle bierze udział ok. 10 aktorów/aktorek. Są to artyści popularni, ale także początkujący, a choćby studenci Akademii Teatralnej w Warszawie.
Przeważnie jest też „gość przelotny” – znany muzyk z minirecitalem muzycznym. Prowadzącym jest Wojciech Malajkat, który przejął tę rolę po Krzysiu Kolbergerze.
Karol:
Piękna inicjatywa i dobrze, iż przy okazji naszej rozmowy zostaje przypomniana. Rozumiem, iż „Ostry Dyżur Poetycki” w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej jest kontynuowany?
Janusz:
Teatr Narodowy pęka w szwach za każdym razem. Zakup biletu jest raczej nierealny. I tak jest od 26 lat: co 2 miesiące (około), zawsze w niedzielę, w samo południe.
Nowa dyrekcja Teatru Narodowego bardzo sprzyja kontynuowaniu tej tradycji,
a dochód jest przekazywany na cele charytatywne.
Karol:
Z kim Pan teraz najczęściej występuje, gdyż we wspomnianym przez nas koncercie w Klubie Babel – bardzo udanym, też występował Pan ze śpiewakami i była recytowana poezja Tuwima?
Janusz:
Ograniczyłem występy z różnymi artystami.
Aktualnie głównie gram w duecie fortepianowym z Czesławem Majewskim.
Do naszego programu najczęściej zapraszamy zaprzyjaźnionych wybitnych śpiewaków i instrumentalistów, a choćby balet.
Koncerty prowadzimy sami, w atmosferze radosnej i pełnej humoru. Wszyscy jesteśmy po studiach muzycznych i gramy każdą dobrą muzykę. Ale też klasykę, oczywiście w formie przystępnej dla wszystkich widza. Staramy się podczas koncertu nawiązywać z widownią bliższy kontakt.
Karol:
To bardzo dobrze, a jak powstały Pana najnowsze kompozycje, które m.in. znalazły się na najnowszej płycie?
Janusz:
Podczas pandemii miałem z konieczności dużo wolnego czasu, dokonałem starannej selekcji spośród bardzo wielu utworów i uporządkowałem nuty. Trochę dokomponowałem.
Karol:
I „wyszły” z tego dwie WSPANIAŁE płyty miniatur fortepianowych. GRATULACJE! Jakie są w związku z tym sukcesem Pana dalsze artystyczne plany?
Janusz:
Właśnie przystępuję do nagrywania teledysków. Charakter tej muzyki będzie dość zróżnicowany.
Karol:
To znaczy jaki?
Janusz:
Od utworów lirycznych, poprzez żywe, smutne, wesołe, jazzujące, popowe.
Każdy z nich będzie stanowić kompletną całość, w której każdy dźwięk ma swoje znaczenie w tworzeniu zwięzłej treści.
Moim celem jest, aby muzyka była różnorodna, a NIE tzw. ilustracyjna.
Aby wzbudzała emocje i nie była słuchaczowi obojętna.
Żeby wzruszała, budziła namiętność i radość…
Karol:
Taka jest Pańska płyta „Romantic Piano” i to ona zainspirowała mnie do przeprowadzenia tej rozmowy!
Janusz:
Dziękuję.
Karol:
Proszę nie dziękować, gdyż mam jeszcze sporo pytań do Pana, mogę?
Janusz:
Oczywiście, jestem do Pańskiej dyspozycji.
Karol:
Ludzie wciąż pamiętają Pana z audycji „Śpiewające fortepiany”, dlaczego tego programu już nie ma w telewizji? I gdzie w tej chwili można Pana spotkać, posłuchać, porozmawiać?
Janusz:
Dobre pytanie, odpowiem tak:
”Śpiewające Fortepiany” były ukoronowaniem mojej wieloletniej współpracy z TVP2, której ówczesna p. dyrektor Nina Terentiew zaproponowała nam – mnie i Czesiowi Majewskiemu – udział w tym nowo zakupionym wówczas formacie. Liczyła na nasze umiejętności i obycie w muzyce w ogóle.
Karol:
Nie dziwię się. I Pan, i p. Czesław Majewski byliście i przez cały czas pozostajecie GWIAZDAMI bardzo chętnie słuchanymi, otoczeni laurem szczerego podziwu.
Janusz:
Wdzięczny jestem Panu za tę niezwykle pochlebną ocenę, jednak wówczas było to dla nas duże wyzwanie.
Karol:
A dla telewidza świetna zabawa!
Janusz:
Lecz dzisiaj taki program nie mógłby istnieć.
Karol:
Dlaczego?
Janusz:
Dla mnie melodyjne piosenki polskie … skończyły się na latach 90. Dziś piosenkarze sami piszą sobie teksty i muzykę, a to już nie jest muzyka, tylko tzw. produkcja.
Karol:
Dlaczego aż tak surowo ocenia Pan dzisiejszą muzykę w Polsce?
Janusz:
Dlaczego?
Bo już nie ma wychowania muzycznego w szkołach, tak jak dawniej.
Młodzi wychowują się na tym, co im podsuwa Internet i media, a te nie proponują niczego wartościowego.
To, co robią, to takie – moim zdaniem – „muzyczne barbarzyństwo”, jakby wcześniej nie było Bacha, Beethovena, Mozarta, Chopina czy Lutosławskiego.
Ludzie, którzy znają te nazwiska – to raczej starsze pokolenie, seniorzy. Młodzi niestety – nie. Dlatego komponujemy i gramy dziś przede wszystkim dla „Starszych”, tworząc z Czesławem Majewskim duet fortepianowy – Majewski &Tylman.
Karol:
I dobrze, iż dalej JESTEŚCIE! Muszę jednak dodać, iż nie tylko „starsi” byli w Klubie Babel na Pańskim koncercie, ale wracajmy do mojego wcześniejszego pytania…
Janusz:
Dziś do naszych koncertów i do współpracy zapraszamy – jak już wcześniej powiedziałem – świetnych wokalistów i instrumentalistów, starając się nieść euforia wdzięcznej widowni.
Karol:
Sami doświadczyliśmy tego z żoną na koncercie, podobnie, jak cała licznie zgromadzona widownia. Nie muszę przekonywać, iż był to wieczór bardzo udany, dobrze zorganizowany, nastrojowy i klimatyczny. A przy tym z dużą dawką humoru.
Janusz:
Dobrze to Państwo zauważyliście, bo my też po prosu bawimy się razem z widownią. w tej chwili gramy z Czesiem Majewskim w całej Polsce. I miła jest konstatacja, iż ludzie nas pamiętają i postrzegają jako showmanów.
Karol:
A jaką przyszłość mają dziś młodzi ludzie, którzy kształcą się muzycznie, ale ich miejsce zajmują „artyści” wystawiani przez wytwórnie? Czy nie powinna ich obejmować nasza aktualna polityka kulturalna?
Janusz:
Niestety, dziś nie mamy polityki kulturalnej, przynajmniej w obszarze muzyki!
Karol:
Co zatem powinno się wydarzyć, by muzyka rzeczywiście spełniała rolę kulturotwórczą, umacniała więzi społeczne i była jednym z najważniejszych elementów polityki kulturalnej państwa? Wszak jest częścią naszej zbiorowej tożsamości…
Janusz:
Żeby Polska, tak jak inne kraje wysoko cywilizowane, doceniała problem umuzykalniania młodzieży i całego społeczeństwa już w procesie edukacji ogólnej.
Karol:
No właśnie! To dzięki muzyce ludzie stają się bardziej wrażliwi, a jednocześnie wymagający jako odbiorcy sztuki.
Janusz:
Nie zawsze doceniamy jej przeogromny wpływ na poziom kultury narodu, a także na inne oczekiwania i aspiracje, w tym na wyższy poziom percepcji i komunikacji międzyludzkiej.
Karol:
Wówczas ludzie sztuki też są zmuszeni do równania w górę?…
Janusz:
Jakże byłoby pięknie, gdyby młodzi ludzie np. grali na różnych instrumentach, wtedy byliby (tak twierdzę) wewnętrznie o wiele bogatsi.
Mam w domu kotkę – Lutkę, która od urodzenia…słucha różnej muzyki, ponieważ w moim domu realizowane są często próby z udziałem wielu artystów. Bardzo chętnie słucha dobrych artystów, ale nie zawsze i nie wszystko jej się podoba, wtedy natychmiast ucieka.
Karol:
Wolałbym tego nie komentować, ale coś w tym jest. Jeszcze zapytam Pana o najbliższe plany, jak również o rolę m.in. ZAIKS-u, innych związków twórczych i stowarzyszeń w rozwoju muzyki i jej upowszechnianiu?
Janusz:
Odpowiem krótko:
Każdy kraj ma swojego wielkiego twórcę.
Karol:
My też mamy. Chopina, Moniuszkę, Pendereckiego, Lutosławskiego, Bacewiczównę, Góreckiego (żeby wymienić tylko kilkoro!).
Janusz:
Ale to tylko WIZYTÓWKA.
Karol:
W jakim sensie?
Janusz:
Gdyż „za tym” u odbiorców jest przepaść.
W dzisiejszym świecie są priorytety, które nie sprzyjają kulturotwórczym więziom społecznym. Powyrywaliśmy tradycję z korzeniami i nie zasadziliśmy w to miejsce niczego wartościowego. choćby nie chodzi o to, żeby to „nowe” było szczególnie polskie, bo wszystko staje się globalne.
Karol:
Ale naszym obowiązkiem jest zachowanie odrębności narodowej (mimo naszej wspólnoty w UE), wywodzącej się z polskiej tradycji kulturowej.
Janusz:
Pięknie Pan to sformułował, nic dodać, nic ująć.
Karol:
Dbamy o dziedzictwo kulturowe. W nazwie naszego Ministerstwa Kultury i Sztuki jest choćby drugi człon określający zobowiązanie w tym zakresie wobec narodu: „…I DZIEDZICTWA NARODOWEGO”!
Janusz:
Często jestem jurorem w konkursach muzycznych z udziałem dzieci i młodzieży. Mamy w Polsce ocean wielkich talentów. To przede wszystkim IM musimy zapewnić rozwój.
Karol:
Oczywiście, ale jeszcze wiele pozostaje do zrobienia, więc jak Pan tu widzi rolę związków i stowarzyszeń twórczych?
Janusz:
Ale zadał mi Pan trudne pytanie (i uparcie wraca do tego zagadnienia!).
Moim zdaniem – jednym z najpilniejszych zadań jest rozwiązanie problemów OCHRONY PRAW TWÓRCZYCH.
Karol:
Tak, to istotny temat i trzeba zacząć właśnie od niego. A co jeszcze?
Janusz:
„Polityka kulturalna” (nazywa ją Pan strategią) powinna uwzględniać nieustanne wspieranie rozwoju szkolnictwa muzycznego nie tylko w większych miastach, ale również w powiatowych, a choćby gminnych. Wychowanie muzyczne młodych wymaga szerszego zainteresowania ze strony decydentów i nie może zostać zaprzepaszczone, dlatego tak bardzo ważne jest też wspieranie artystycznego ruchu amatorskiego.
Dziś rzesze ludzi wychowują się niemal wyłącznie na Internecie, a przez cały czas w pełni nie wykorzystuje się domów kultury jako centrów edukacji artystycznej czy ogólnie – kulturalnej, ponieważ już z założenia ich rola jest przede wszystkim KULTUROTWÓRCZA!
Karol:
Równie ważne jest propagowanie działalności zawodowych placówek: teatrów, filharmonii, szkół artystycznych np. poprzez organizowanie wyjazdów swoich bywalców do tych instytucji, które znajdują się zwykle w miastach wojewódzkich. Jednak małe formy teatralne czy muzyczne można zapraszać też do „siebie”…
Janusz:
Tak, trzeba znaleźć formułę wychowawczego oddziaływania na społeczeństwo, czyli uczulić je na rozpoznawanie tego, co wartościowe, a co nie. Do tego potrzebna jest wiedza, ale też wspieranie tych wartości, gdyż na razie zwycięża tzw. „rynek”.
Zawsze stoją za tym pieniądze, bo masowa sztuka przynosi ogromne dochody głównie wytwórniom, które kupią każdego debiutanta za grosze i na nim zarabiają.
A w dodatku teraz miesza w tym wszystkim AI.
Nawet nie umiemy sobie wyobrazić, co jeszcze może się wydarzyć, a przecież już dzieje się bardzo wiele. Czy to wszystko jest do ogarnięcia?
Karol:
Myślę, iż tak, ale chyba nie wszystko od razu. Jednak próbować trzeba, przede wszystkim przedyskutować aktualne problemy KULTURY w gronie kompetentnych ludzi, co Pan o tym sądzi?
Janusz:
Pojęcie „kompetentni” już jest trudne samo w sobie, ale zasada jest słuszna. Zawsze trzeba próbować.
Karol:
Wie Pan, co mi się w związku z tym marzy?
Janusz:
Jestem ciekaw…
Karol:
…Inicjatywa zorganizowania i stworzenia nowej strategii rozwoju i upowszechniania kultury nie tylko przez tzw. władze, ale przede wszystkim przez samorządy lokalne i mecenat prywatny.
Janusz:
No, właśnie. Musi być stanowisko oddolne. Bez niego władze niczego nie osiągną. Ale należy słuchać i inspirować tych, którzy mają w rękach instrumenty do realizacji tych pomysłów, czyli samorządy wraz z ich placówkami kulturalnymi, animatorzy kultury, twórcy, no i mecenat.
W przeszłości na ogół zawsze tak było. A potem rozmywało się „na górze”.
Warto byłoby prześledzić takie procesy w innych krajach. Może tam wiedzą już więcej. Na pewno stawiają na edukację w szkołach. Widziałem to w czołówce państw europejskich, także w USA, a choćby krajach takich, jak Japonia, Korea i wielu innych.
I tu wracamy do początku naszej rozmowy… Wystarczy popatrzeć na tygodniowy plan lekcji w szkołach na różnych poziomach. Gdzie jest w nich miejsce na tzw. KULTURĘ I SZTUKĘ?
Karol:
Dziękuję Panu za „podsumowanie” naszej rozmowy. Czy chciałby Pan jeszcze coś dodać, o co nie zapytałem?
Janusz:
Podejmowanie decyzji globalnych jest zawsze niepopularne, bo nie wszyscy się zgadzają. A szczególnie w kulturze, na której każdy się „zna”. Wiadomo, iż trzeba stawiać na młodych i dawać im dobre wzorce. A u nas wszystko jest na odwrót. Zasada jest prosta:
MŁODZI WNIOSĄ W NASZĄ PRZYSZŁOŚĆ TO, CZEGO ICH NAUCZYMY!
Ale najpierw sami musimy „do rozwoju kultury i upowszechnienia” mieć adekwatny stosunek, zrozumienie i wiedzę, aby ją móc potem przekazać następnym pokoleniom. A z tym jest coraz trudniej, bo cyfrowy świat ingeruje: uczy, ale też przeszkadza. Dopiero teraz zaczynamy to rozumieć. Wprowadzamy zakazy, a co dalej? Świat idzie w złym kierunku. Garstka decyduje o jego losie. Łatwiej jest przebić się siłą niż mądrością.
Miejmy nadzieję, iż znajdą się mądrzy i zainwestują nie tylko w bezpieczeństwo, ale też w mądrość i wrażliwość. A KULTURA JEST TAKĄ DZIEDZINĄ.
Karol:
Panie Januszu, bardzo Panu dziękuję za tę ROZMOWĘ!
Janusz:
Czy mogę do Pańskiego podziękowania jeszcze coś dodać?
Karol:
Ależ Mistrzu, oczywiście!
Janusz:
Utarło się powiedzenie, iż najlepiej, gdy twórca jest albo zakochany, albo porzucony. To wielkie szczęście, iż od wielu lat towarzyszy mi „to pierwsze”. Moja Żona – Joanna – to wybitna, dobrze wykształcona solistka, śpiewa przepięknie i jest moją prawdziwą muzą. Bardzo często występujemy razem. Dobraliśmy się perfekcyjnie pod każdym względem i w każdej przestrzeni życia mam wielki komfort. Za to wszystko jestem Jej bardzo wdzięczny. W takim klimacie mogę spokojnie żyć i tworzyć.









