Rosyjski film podbija Polskę. Nie każdy wie, iż był sponsorowany przez Kreml

natemat.pl 1 godzina temu
W rankingu popularności serwisu streamingowego Prime Video możemy znaleźć rosyjski film "T-34", który był finansowany przez Kreml. Jego fabuła krąży wokół Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, czyli mitu chętnie wykorzystywanego w polityce przez Władimira Putina. Reżyser chciał przyciągnąć nim do kin młodzież.


"T-34" w reżyserii Aleksieja Sidorova ("Shadowboxing – Walka z cieniem") niedawno został dodany do biblioteki Prime Video. Najpierw wskoczył na 6. miejsce zestawienia najczęściej oglądanych produkcji w Polsce, a następnie spadł na sam koniec "topki", co pokazuje wyraźnie tendencję spadkową w jego popularności.

Tytuł sponsorowany przez rosyjską władzę i bardzo zżyty z polityką Władimira Putina, który użył mitu Wielkiej Wojny Ojczyźnianej do legitymizacji inwazji na Ukrainę, zabiera widzów do czasów II wojny światowej, przedstawiając im historię młodego żołnierza kochającego swoją ojczyznę i walczącego z przebiegłym najeźdźcą.

Polacy oglądają "T-34". Finansowany przez Kreml film powoli wypada z "topki" Prime Video


Akcja "T-34" rozpoczyna się jesienią 1941 roku na froncie wschodnim II wojny światowej. Po śmierci dowódcy Nikolai Iwuszkin, młody podporucznik Armii Czerwonej, musi stanąć na czele załogi podniszczonego czołgu T-34, by opóźnić plany III Rzeszy (operację Barbarossa) związane z inwazją na Związek Radziecki. Niestety żołnierz i jego koledzy zostają schwytani przez nazistów i wywiezieni do obozu koncentracyjnego. Mijają trzy lata, a Nikolai wreszcie dostaje od losu szansę na ucieczkę z niewoli.

Zdaniem jednych rosyjskich krytyków filmowych "T-34" ucieka od szerzenia wschodniej propagandy. Drudzy recenzenci są zdania, iż wylewający się z ekranu patriotyzm aż gryzie w oczy. Opinie ekspertów w agregatorze Kritikanstvo, który jest rosyjską wersją serwisów Metacritic i Rotten Tomatoes, sprowadzają się do średniej oceny 5,5 gwiazdek na 10.

Niezależnie od tego, czy fabułę "T-34" uzna się za udaną adaptację politycznych wartości Władimira Putina, jedno jest pewne: Kreml sfinansował ten projekt z budżetu państwa. Ministerstwo kultury Rosji reklamowało dramat wojenny, nazywając go historią więźnia politycznego uciekającego z faszystowskiej niewoli i próbującego "ocalić swoje życie, miłość oraz ojczyznę".

Dalsza część artykułu poniżej.

Resort kultury zachęcał ponadto widzów do tego, by na seans zabierali ze sobą dzieci, co wpisuje się zresztą w słowa reżysera, który swoim dziełem chciał przykuć uwagę młodych odbiorców. Jakby tego było mało, ministerstwo obrony Rosji urządzało pokazy filmu dla żołnierzy. Dzieło Sidorova spotkało się z krytyką w Ukrainie, która zaapelowała do Amerykanów o zakazanie jego pokazów na terenie ich kraju.

"T-34" zarobił w kasach biletowych łącznie 135,7 mln złotych (przy budżecie wynoszącym około 36,2 mln zł), stając się tym samym dziesiątym najbardziej kasowym rosyjskim filmem w historii.

W obsadzie rosyjskiego dramatu wojennego znaleźli się m.in. Alexander Petrov ("Lód"), Vinzenz Kiefer ("Szczęście"), Viktor Dobronravov ("Onegin"), Irina Starshenbaum ("Przyciąganie") i Yura Borisov, który w ubiegłym roku był nominowany do Oscara za drugoplanową rolę w "Anorze" Seana Bakera.

Idź do oryginalnego materiału