Rooster – recenzja serialu. Steve Carell idzie do college’u

popkulturowcy.pl 1 godzina temu

Rooster to serial komediowy ze Stevem Carellem w roli głównej. I nie żebym potrzebowała więcej argumentów nawiających do seansu, ale mam ich teraz całą garść!

Tytułowy Rooster to macho bohater książek Grega Russo – zwykłego pisarza cenionych, ale mało abmitnych akcyjniaków, który nigdy nie ukończył choćby szkoły. Tak się jednak składa, iż obejmuje posadę profesora kreatywnego pisania w collegu, w którym uczy również jego córka. Z jednej strony podbiegający pod 50 Greg odkrywa uczelniane życia amerykańskich studentów, z drugiej przeprowadza swoją dorosłą córkę przez poważny kryzys małżeński.

Za serial odpowiadają Matt Tases oraz Bill Lawrence, co już powinno powiedzieć nam sporo o klimacie całej produkcji. To producencji pozycji takich jak Hoży Doktorzy, Małpi biznes, Cougar Town czy Terapia bez trzymanki. Tak więc humor jest lekko absurdalny, pomysł wyjściowy zabawny sam w sobie, a bohaterowie momentami są odklejeni od rzeczywistości.

Taki jest też Rooster i muszę przyznać, iż bawi niesamowicie. Greg powinien przechodzić kryzys wieku średniego – kupuje skuterek, próbuje pogodzić się z rozstaniem z żoną przed latami, ma na karku dojrzałą córkę z kryzysem. Zamiast kryzysu jednak nawiązuje relację z uczniami, sam ma trochę college experience, romansuje i daje naprawdę dobre rady na temat pisania. Carell jak zwykle pokazuje, iż jest królem komedii i sprawia wrażenie, jakby nie wymagało to od niego absolutnie żadnego wysiłku.

Zapewne momentami ten humor może się wydawać nużący. Mamy tu sporo running jokes, takich jak posiedzenia skarg studentów czy postać lokalnego policjanta. Grają one tymi samymi schematami i rzeczywiście są dość powtarzalne. Jest to jednak sprawdzona formuła – do mnie trafiła bezbłędnie.

Fot. Kadr z serialu

Siłą serialu są także bohaterowie. Rooster ma na prawdę sporo postaci drugoplanowych, które mają swoje pięć minut. Mamy rodzinę Grega, sporą grupkę studentów, kilkoro profesorów i policjanta. Nie są przesadnie skomplikowani, ale nie są płaskimi postaciami. Mają swoje plany, motywacje, detale. To naprawdę imponujące, bo grono ważnych postaci jest szerokie, a serial liczy jedynie dziesięć 30-minutowych odcinków. To wcale nie tak dużo, a jednak udaje się to wszystko ograć.

Rooster to przede wszystkim interesujący obraz życia rodzinnego i kadry akademickiej. Te dwa światy świetnie splatają się na ekranie i pokazują mniej poważną stronę życia. Serial wciąga, bawi i jest już przedłużony na kolejny sezon – a to dobra wiadomość.

Fot. główna: Materiały promocyjne

Idź do oryginalnego materiału