Rodzinne pętle – Czy mogę u Ciebie zamieszkać, babciu? – zaszlochała Daria. – Nie mogę już dłużej z …

newsempire24.com 1 tydzień temu

– Babciu, mogę u Ciebie trochę pomieszkać? zapytała ze łzami w oczach Kasia. Nie mogę już z nim być.
– Oczywiście, dziecko, możesz mieszkać ile chcesz odpowiedziała ciepło Weronika Janina i przytuliła wnuczkę. Znów Cię skrzywdził?
– Skrzywdził… westchnęła Kasia. Tylko mama nie pozwala mi od niego odejść, nie chce kłótni z jego rodziną. A ja już naprawdę nie mam siły tego znosić.
Swoją synową, matkę Kasi, Weronika Janina nigdy za bardzo nie lubiła. Zimna, wyrachowana, zawsze dbająca przede wszystkim o własne interesy i pozory. choćby Kasię zmusiła do ślubu z Pawłem, bo jego ojciec był dyrektorem dużego zakładu w Warszawie.
– Paweł Cię bije? zapytała Weronika Janina.
– Bije rozpłakała się Kasia.
– A rodzice wiedzą? spytała z niepokojem babcia.
– Wiedzą odpowiedziała Kasia przez łzy.
– Wiedzą i nie pozwalają odejść? zdziwiła się babcia.
– Tak kiwnęła głową Kasia. Mówią, iż jeżeli odejdę, to ich przed znajomymi ośmieszę. I iż sama sobie winna, bo powinnam być bardziej ustępliwa. Ale jak mam być miła, jak on taki agresywny? Nie mogę już z nim być, babciu.
– Nie musisz pogładziła ją po włosach Weronika Janina. Zostaniesz tu ze mną, a z Twoją matką i ojcem sama porozmawiam.

– Jak to odeszła od męża?! aż krzyknęła Nelina, matka Kasi, gdy Weronika Janina zadzwoniła do niej. Ma natychmiast wracać!
– Nie wrzeszcz przerwała jej ostro Weronika Janina. Kasia nigdzie nie wraca.
– Wiesz, ile wydaliśmy na ślub? wyrzucała synowa. Jego rodzina jest poważana, a Kasia nas kompromituje!
– To Ty nas kompromitujesz i jakoś wszyscy Cię znosimy odburknęła Weronika Janina. Dość mam tej rozmowy. Usłyszałaś, co miałam powiedzieć.

Weronika odłożyła telefon, a Nelina, wściekła, rzuciła swoim telefonem w ścianę i zaczęła kląć babcię na wszelkie możliwe sposoby. Babcia zadzwoniła od razu do syna:
– Wiedziałeś, iż ten łobuz bije Kasię?! zapytała ostro Jana.
– Nooo… coś tam słyszałem wymamrotał Jan. Ale skąd pewność? Może Kasia przesadza.
– Ty to poważnie mówisz, czy udajesz głupka?! podniosła głos babcia. Twoją córkę mąż bije, a Ty tylko się jąkasz?!
– A co mam zrobić? zapytał Jan bezradnie. To jej mąż…
– Powinieneś mu wreszcie przyłożyć! krzyknęła Weronika Janina. Żeby zapamiętał na zawsze, jak naszą dziewczynę skrzywdził! On powinien wiedzieć, iż Kasia ma rodzinę i nie jest sama!
– Daj im spokój, sami jakoś się dogadają mruknął Jan.
– Wszystko jasne zirytowana Weronika Janina. Dla wygody poświęciliście córkę.

Dwa dni później u Weroniki Janiny zjawiła się cała delegacja Jan, Nelina i jej synowa.
– Kasia ma natychmiast wracać do męża! zawołała Nelina już od progu.
– Nie wróci odpowiedziała jej stanowczo Weronika Janina. Nie rozumiem, jak możecie tak traktować własną córkę! Co z was za rodzice!
– To przez twoje złe wpływy! oskarżyła babcię Nelina. Nie zamierzam sobie przez jej wybryki psuć relacji z panem Zbigniewem!
– Najpierw niech pan Zbigniew nauczy syna, żeby nie podnosił ręki na kobietę! spojrzała na Pawła Weronika Janina.
Paweł spuścił głowę, a Nelina dodała:
– On jej mocno nie uderzył. Zakochani się kłócą, to normalne.
– Janek, ty też tak uważasz?! zwróciła się do syna babcia.
– Mamo, oni sami się dogadają odparł Jan. Kasia jest zbyt wrażliwa, musi się nauczyć inaczej podchodzić do ludzi.
Weronika Janina wymierzyła synowi solidny policzek, potem jeszcze Nelinie i Pawłowi. Wszyscy troje oniemieli, a babcia powiedziała:
– Tak okazuję miłość. Przecież tak się bawimy. Nie podoba się? Obrażeni? No widzicie, macie wrażliwe charaktery. Lepiej zmieńcie swoje charaktery, zamiast uprzykrzać życie innym.

Otworzyła drzwi i zaczęła wypychać towarzystwo za próg:
– Marsz! I zabierajcie tego łotra! Ojcu przekaż, by syna lepiej wychował. A Ty, Nelino jak się tak chcesz przypodobać panu Zbigniewowi, to sama wyjdź za jego syna!
– Moje nogi już nigdy nie będzie w tym domu! wrzeszczała synowa z klatki schodowej.
– I bardzo dobrze! rzuciła Weronika Janina. Jako synowa byłaś taka sobie, a jako matka fatalna.

Zamknęła drzwi, przetarła dłonie i powiedziała do Kasi, która przez cały czas bała się wyjść z pokoju:
– Kasiu, ucz się bronić siebie! W życiu jeszcze nie raz będziesz musiała być twarda. A żyć na pokaz, dla innych? Nie dziękują za to. Tylko sobie krzywdę zrobisz.

– Ty musisz wreszcie przekonać tę swoją wariatkę matkę, żeby nie mieszała się w nasze sprawy! wrzeszczała Nelina na Jana. Co ludzie powiedzą? Małżeństwo Kasi to przepustka do warszawki, a jak się rozwiedzie, to koniec wszystkiego!
– A po co ci ta warszawka? zmęczony już tym wszystkim zapytał Jan. Czego ci brakuje?
– Tak! Brakuje mi pieniędzy, pozycji, szacunku! Chcę, żeby mi zazdrościli! histeryzowała Nelina.
Jan westchnął ciężko. Miała ostatnio coraz większe napady złości. Najchętniej powiedziałby: Zamknij się!, ale tylko wymamrotał:
– Spokojnie, porozmawiam z mamą.
– Porozmawiam z mamusią… przedrzeźniała go Nelina. Phi!
Jan poszedł cicho do innego pokoju. Sceny i awantury były dla niego najgorsze wolał odpuścić niż cokolwiek wyjaśniać.

Następnego dnia znów poszedł do matki.
– choćby nie proś! rzuciła od progu Weronika Janina.
– Nie będę spokojnie odpowiedział Jan.
– To po co przyszedłeś?
– Mogę chwilowo u Ciebie pomieszkać? zapytał.
– Tak cię zmęczyła?
– Mam już dość tych awantur westchnął. Ciągle wrzeszczy.
– Sam sobie winien odpowiedziała Weronika Janina. Trzeba było od początku umieć postawić granice i bronić siebie. Od razu byś wiedział, na czym stoisz, a skoro wszystko znosisz bez słowa, to teraz wszyscy cię przestawiają jak chcą.
Jan kiwnął na to tylko głową, a Kasia usiadła obok i oparła się o jego ramię. Wiedziała, iż matka zawsze dominowała ojca, a on był za spokojny, by się sprzeciwić.
– Dobrze, iż Kasia zdecydowała się uciec z takiego związku powiedziała Weronika z czułością do wnuczki. Sami musicie o sobie decydować. Od waszych decyzji zależy wasze szczęście. Rozumiecie?
Kasia i Jan pokiwali głowami, a Weronika Janina tylko kręciła głową:
– Jeszcze was dużo muszę nauczyć.

Jan jeszcze tego samego dnia spakował się i oznajmił żonie, iż odchodzi. Przyjęła to jak każdy inny cios w jej program życia awanturą, tłuczeniem talerzy i rzucaniem w niego, co było pod ręką.

Paweł codziennie wydzwaniał do Kasi, najpierw błagał o powrót, potem groził. Kasia była nieugięta nie wyobrażała sobie wracać do dawnego życia. Zaczęła planować swoją przyszłość na nowo.

Po tygodniu u progu pojawił się pan Zbigniew cała Warszawa się go bała i przemawiał gromkim głosem:
– Wyście tutaj wszyscy powariowali? Ona uciekła od męża, on od żony! Do rodzin wracajcie! A ty, Weroniko Janino, nie podsycaj tych idiotyzmów!
Kasia i Jan nie zdążyli się odezwać, gdy babcia wbiła ręce w biodra i odparła hardo:
– A kim ty jesteś, żeby mi mówić, jak żyć? Idź syna swojego wychowuj!
– Już z nim pogadałem spuścił z tonu pan Zbigniew. Przeprosił i obiecał, iż się zmieni.
– Za późno powiedziała Weronika Janina. Uczyć trzeba było wcześniej, żeby żadna dziewczyna nie musiała tego znosić.
– Po co psujesz reputację? Nasz Paweł ją kocha, naprawi się. Nie róbcie wstydu rodzinie, bo jak się uprę, to powiem, iż Kasia go zdradzała albo była niechlujna.
– Zbyszek, mnie nie przestraszysz odpowiedziała Weronika Janina ze spokojem. Jak się uprę, to powiem całej szkole, iż w podstawówce się posikałeś na lekcji. Zobaczysz, co ludzi bardziej zaciekawi: iż twoja synowa zdradzała czy iż taki pan dyrektor w szkole popuszczał?
Pan Zbigniew pobladł i zaniemówił:
– Nie powiesz tego?
Weronika Janina była jego wychowawczynią w podstawówce każdy i tak by uwierzył, choćby gdyby zmyśliła. Wszyscy długo by potem pamiętali taki skandal.
– Zobaczymy ucięła z powagą. Wszystko zależy od ciebie.
Pan Zbigniew uśmiechnął się krzywo, zebrał się i powiedział:
– Rozumiem.
– No i super! ożywiła się Weronika Janina. To zamów mi i Kasię pobyt w najlepszym sanatorium. Będziemy leczyły duszę. A wszystkim powiedz, iż Kasia wyjechała opiekować się babcią.
Zbigniew chwilę się zastanowił. Mimo pozycji, Weronika Janina pozostała dla niego pierwszą nauczycielką. Zawsze wiedziała do kogo podejść po dobroci, a do kogo batem… czasem choćby szantażem.
– Dobrze, załatwię najlepsze sanatorium zgodził się. Proszę mi wybaczyć. I Pawła też proszę wybaczyć. Zaniedbałem go.
– No cóż, tak bywa przyznała Weronika Janina. Ale pamiętaj: warto żyć zgodnie z sumieniem, a nie z tym, co ludzie powiedzą. jeżeli wszystko jest uczciwe, nikt cię nie potępi.
Zbigniew kiwnął głową i wyszedł. Sanatorium zamówił, jak obiecał. Wszystko się wyciszyło. Kasia była już wtedy w nowym związku i szczęśliwie ułożyła sobie życie. Razem z mężem i dwójką dzieci mieszkała z babcią, którą otaczała taką samą troską, jaką sama kiedyś otrzymała.
Jan nigdy nie rozwiódł się z żoną, choć dalej mieszkał u matki.

Idź do oryginalnego materiału