Rozwód zmiażdżył Wandę jak walec. Uwielała swojego męża i nie spodziewała się takiego ciosu w plecy. Ale ją zdradził z jej najlepszą przyjaciółką. W jeden dzień straciła dwie osoby, którym powierzyła serce. Jej wiara w mężczyzn legła w gruzach. Kiedyś, gdy słyszała, iż wszyscy faceci to zdrajcy, wzruszała ramionami: Mój Krzysiek nie jest taki. Teraz zdrada wypaliła ją od środka i przysięgła, iż nigdy więcej nie otworzy duszy przed nikim.
Wanda sama wychowywała córkę, Kasię. Były mąż regularnie płacił alimenty, widywał dziecko od czasu do czasu, ale bez żadnej chęci bycia okiem. Wanda pogodziła się z losem samotnością aż do końca. Znajdowała w tym choćby gorzką satysfakcję życie bez mężczyzny wydawało się prostsze. Ale los uwielbia burzyć plany.
Podczas urodzin koleżanki z pracy w małej kawiarni w Krakowie, Wanda poznała Jacka brata solenizantki. On też przeszedł rozwód i, ku jej zaskoczeniu, jego syn, Tomek, mieszkał z nim, a nie z matką. Jacek wyjaśnił: chłopak wybrał ojca, podczas gdy jego była żona, pochłonięta nowym związkiem, choćby nie protestowała. Nastolatek był dla niej tylko zawalidrogą.
Ten wieczór obudził w Wandzie zapomniane ciepło. Poczuła motyle w brzuchu emocję, której nie znała od lat. Jacek też nie pozostał obojętny. Oboje, naznaczeni rozwodami, bali się nowych uczuć, ale między nimi pojawiła się iskra, której nie można było zignorować.
Jacek zdobył numer Wandy od siostry i, zebrawszy odwagę, do niej zadzwonił. Unikając słowa randka zbyt dziecinnego w ich wieku zaproponował po prostu spotkanie na pogawędkę. Wybrali przytomną kawiarnię, rozmawiając aż do zamknięcia, nie zauważając upływu czasu. Było kolejne spotkanie, i kolejne
Pewnego dnia Kasia wyjechała do ojca, a Wanda zaprosiła Jacka do siebie. Po tej nocy wiedzieli, iż nie chcą się od siebie oddalać. Ich miłość, czuła i dojrzała, wydawała się wybawieniem od przeszłości. Ale był problem ich dzieci.
Oboje mieli nastolatków. Tomek, syn Jacka, był rok starszy od Kasi. Różniły ich charaktery, pasje, znajomi. Początkowo Wanda i Jacek spotykali się tylko we dwoje, czasem z dziećmi, ale z przykrością zauważyli, iż Kasia i Tomek nie tylko się ignorują ledwo ukrywali antypatię.
Po półtora roku Jacek nie wytrzymał. Oświadczył się Wandzie. Kochał ją tak bardzo, iż czuł się jak nastolatek, ale pragnął prawdziwej rodziny, nie takiej jak w pierwszym małżeństwie. Spotkania w ukryciu już mu nie wystarczały. Wanda, zaskoczona, zgodziła się. Ona też marzyła, by zasypiać przy ukochanym, razem robić śniadania i oglądać filmy wieczorami.
Omówili wszystko. Życie w ich małych warszawskich mieszkaniach było niemożliwe nastolatkowie różnej płci potrzebowali osobnych pokoi. Sprzedali swoje nieruchomości i, dokładając oszczędności Jacka, kupili przestronny dom na podkrakowskim przedmieściu. Pozostało najtrudniejsze powiedzieć dzieciom.
Postanowili zrobić to osobno. Nie chcę mieszkać z Jackiem i jego synem! zaprotestowała Kasia. Spotykajcie się jak dotąd! Po co ten ślub i ten dom? Wanda rozumiała córkę, jej serce ściskało się z żalu. Przez nią Kasia musiała przyzwyczaić się do obcych. Ale Wanda wiedziała, iż za kilka lat córka opuści gniazd
