Rodzice jako „trudni dorośli”: co się dzieje, gdy rodzic nie radzi sobie emocjonalnie, manipuluje lub przekracza granice

kobietytomy.pl 21 godzin temu

Przez lata widzimy rodziców jako ludzi niezwykłych. Idealizujemy ich w dzieciństwie, później w okresie buntu stawiamy wszystkie wdrożone przez nich zasady pod znakiem zapytania, na koniec dochodzimy do etapu, kiedy patrzymy na własnych rodziców obiektywnych okiem. Przynajmniej tak powinno to wyglądać. Czasami jednak nie jest to możliwe, nasz obiektywizm znika, zalewa nas fala emocji, a rozczarowania i nierozwiązane spory utrudniają porozumiewanie się na innym poziomie niż dotychczas znany. Sytuacja wydaje się wręcz patowa, gdy okazuje się, iż nasi rodzice to „trudni dorośli”, którzy ustawicznie manipulują i przekraczają nasze granice. Co wtedy robić?

Postawić granicę

Mądre źródła mówią – postawić granicę. Powiedzieć wyraźnie sobie, niekoniecznie im – rodzicom, co jest dla nas ważne i na co nie możemy zezwolić i …się tego trzymać, po prostu. Bardzo często to pomaga, jednak nie od razu, ale po czasie, kiedy strony przyzwyczajone do ustawicznego łamania naszych granic, w końcu zrozumieją, iż coś się zmieniło.

Takie postawienie sprawy, niekiedy na ostrzu noża ma też tę zaletę, iż jasno identyfikuje problem, a jednocześnie mówi „sprawdzam”. jeżeli druga strona staje okoniem, nie chce współpracować i okopuje się na swoim stanowisku, można uznać, iż się w tym pogubiła i być może pozwoli pomóc jej zmienić pozycję. Jest też inna droga, można też przyjąć do wiadomości, iż po prostu nie ma chęci do współpracy i priorytety są po prostu inne i od razu po tej myśli zająć się swoim życiem. Przecież nikogo na siłę nie zmusimy, żeby z nami był. Budowanie dobrej relacji to musi być zadanie dla obu stron i zwyczajnie nic na siłę.

Zmiana schematu

W zdrowych relacjach jest tak, iż gdy dzieci „dorastają”, mają po 30, 40 lat, więc osiągają wiek średni, to ich rodzice po prostu to widzą. Nie ma znaczenia, jak oceniają ich decyzje życiowe, przyjmują, iż to ich życie i trzeba to zaakceptować, iż każdy ma prawo do własnych błędów i ich konsekwencji. Problem zaczyna się wtedy, kiedy starsi rodzice dorosłych dzieci nie są dojrzali. Wtedy mogą oni wszelkimi możliwymi sposobami – manipulacją, szantażem – próbować zatrzymać status quo. Z lęku przed stratą wpływu będą udawać, iż dzieci przez cały czas są małe, zależne od nich, a tylko oni znają receptę na życie, tylko ich wizja świata jest prawidłowa. To prosty sposób na katastrofę.

Rodzic, który sam nie radzi sobie emocjonalnie, jest impulsywny, egocentryczny, nie respektuje granic, wymaga pełnego oddania, często opieki emocjonalnej od swojego dorosłego dziecka, trzyma rodzinę w szachu. W konsekwencji dorosłe dzieci tego typu rodzica są pełne lęku, poczucia winy, samotności, mają problem w wyznaczaniu granic, a także z budowaniem relacji romantycznych na bezpiecznym stylu przywiązania.

Emocjonalnie niedojrzały rodzic, czyli kto?

W literaturze wymienionych jest kilka cech emocjonalnie niedojrzałych rodziców. Najważniejsze wśród nich to według psycholog Lindsay C. Gibson :

  • niska samorefleksyjność – niedojrzali emocjonalnie rodzice nie są skłonni do refleksji, nie wyciągają co do zasady wniosków dotyczących swojego zachowania, nie widzą, jak ich emocje i zachowanie wpływa na innych, mają skłonność do obwiniania wszystkich naokoło. Nie widzą w sobie winy, choćby jeżeli ich wpływ na daną sytuację wydaje się jednoznaczny. Prędzej przekreślą każdą osobę, która im mówi o ich odpowiedzialności, niż zastanowią się nad słowami, które słyszą.
  • mają problemy z regulacją emocji – niedojrzali emocjonalnie rodzice są wybuchowi, bardzo emocjonalni. Nie potrafią kontrolować swoich emocji, reagują jak dzieci, są labilni emocjonalnie, wybuchowi i dość nieprzewidywalni. Reagują gwałtownie, typowe są wybuchy złości, ale też fochy, ciche dni, nieodzywanie się w formie kary i w próbie kontrolowania innych. Są nadwrażliwi na krytykę i gwałtownie przyjmują rolę ofiary. Mają też skłonność do dramatyzowania.
  • Brak stabilnych, jednoznacznych granic. Niedojrzały emocjonalnie rodzic jednego dnia jest mocno zaangażowany, wręcz kontrolujący, by następnego być wycofany i zdystansowany. Buduje wokół siebie poczucie chaosu i nieprzewidywalności.
  • Egocentryzm. Jedną z głównych cech emocjonalnie niedojrzałych rodziców jest egocentryzm, czyli koncentrowanie się na swoich potrzebach, emocjonalnych, przy maksymalnym ignorowaniu świata innych osób.
  • Traktowanie dziecka jako przedłużenia siebie, a nie odrębnej osoby. To myślenie z kategorii – musisz być taka/taki jak ja, zgadzać się ze mną, bo jesteś moją córką/synem.

Emocjonalnie niedojrzały rodzic jest zadaniowy, koncentruje się na tym, co chce osiągnąć, a nie na budowaniu więzi. Nie działa on intencjonalnie, ale jego zachowanie jest bardzo krzywdzące. Bywa krytyczny, oceniający, łatwo odtrąca dzieci, również te dorosłe i z byle powodu skreśla całą relację. W konsekwencji taki rodzic nie wspiera w mądry sposób dziecka, jest źródłem wiecznego chaosu i braku stabilności.

Jak niedojrzały rodzic próbuje kontrolować dorosłe dziecko?

To, czy niedojrzałemu rodzicowi uda się kontrolować dorosłe dziecko uzależnione jest oczywiście od…dorosłego dziecka. To ono, mimo iż było wychowywane inaczej, musi znaleźć w sobie siłę, żeby się przeciwstawić. Często dzieje się to w momencie poznania partnera, partnerki, co już w kluczowym wydaniu niesie konsekwencję w postaci obwiniania tej „obcej” czy tego „obcego” za wszystkie “negatywne” zmiany. W oczach niedojrzałych rodziców oczywiście to nie ich zachowanie spowodowało reakcje w zachowaniu ukochanej córki czy uwielbianego syna, to wina tego, kto “jest spoza” rodziny. Klasyka gatunku.

Jak zatem działa niedojrzały rodzic, choć najczęściej robi to nieświadomie i nie ma wiedzy, jak jego postępowanie destrukcyjnie wpływa na niego i na rodzinę?

Przede wszystkim warunkuje miłość. Będzie w porządku, jeżeli postąpisz tak, jak ja chcę. jeżeli będziesz zachowywać się w taki sposób, jak nam nie odpowiada, to stracisz nas, naszą uwagę i naszą miłość. Jest to warunkowa akceptacja, czyli mechanizm kiedy miłość i bliskość są „włączane” i „wyłączane” w zależności od decyzji dorosłego dziecka i od tego, czy jego zachowanie odpowiada rodzicom. jeżeli dorosłe dziecko nie spełnia oczekiwań, wybiera nie ten zawód, nie tego współmałżonka, nie to miejsce do życia, akceptacja i miłość zostają wyłączone. Niedojrzały rodzic stosuje szantaż emocjonalny, przekaz jest prosty, nie będziesz robił tego, czego wymagam, wycofuję swoje wsparcie i swoją miłość.

Inny sposób manipulacji, po który sięgają niedojrzali emocjonalnie rodzice to wzbudzanie poczucia winy. To te sytuacje, kiedy dorosłe dziecko słyszy o poświęceniu, o tym, jak wiele rodzic dla niego zrobił, i o tym, jak dziecko mu się odwdzięcza. Zamiast mówić o swoich odczuciach, rodzic próbuje wywołać w dziecku wstyd i dług wdzięczności, aby podporządkować sobie dorosłego człowieka.

Bardzo charakterystyczne jest też podważanie wspomnień dorosłego człowieka, mówienie, iż tak nie było, iż przesadza, co prowadzi do dezorientacji oraz do kwestionowania własnych doświadczeń. Niekiedy może skutkować spadkiem zaufania do siebie.

Inna cecha niedojrzałych rodziców? Ograniczona empatia, czyli brak umiejętności wczucia się w drugą osobę i spojrzenia na sytuację z jej perspektywy.

Niestety często dochodzi też do parentyfikacji. Dziecko, także te dorosłe, zostaje wciągane w konflikty małżeńskie, w intymne szczegóły z życia rodziców. Wymaga się od niego większej odpowiedzialności i zaangażowania niż jest ono w stanie dać. To nie rodzic opiekuje się dzieckiem, to dziecko sprawuje opiekę nad rodzicem.

Dziecko staje się też regulatorem emocji. Ma być grzeczne, nie denerwować rodzica, bo ten w razie problemów nie zapanuje nad sobą. Klasyczne jest też chodzenia na paluszkach w domu…

Te wszystkie mechanizmy to oczywiście przemoc, najczęściej jednak nienazwana. W oczach dziecka, które przez lata się z nimi zmagało, nie wyglądają one tak. Najczęściej dorosły człowiek postrzega to, co go ukształtowało jako trudne, nie widzi pełnych konsekwencji czynów rodziców.

Jak rodzice przekraczają granice?

Przekraczanie granic ma różną formę, od wchodzenia bez pukania, przeglądania rzeczy dorosłego człowieka, bez pytania, poprzez krytykę wyglądu, wyborów, a kończąc na naciskach wprost – „to mi się należy”, „zrób tak albo…”, „nie wyobrażam sobie, iż postąpisz inaczej”.

Przekraczanie granic nie ma formy jednostkowej, ale ustawiczną, stanowi ono normę komunikacyjną. Są tu niby-żarty, które mają ranić, ośmieszanie, które nie śmieszy „ofiary” żartu, mówienie o rzeczach, które były przekazywane w formie tajemnicy, łamanie zasad, postępowanie w stosunku do wnuków w taki sposób, który krzywdzi rodzinę. To również wykonywanie telefonów z pretensjami, rzucanie słuchawką, uniemożliwianie wypowiedzenia własnego zdania, kończenie dyskusji, tak, żeby opinia rodzica „była na wierzchu”, stanowiła ostatnie słowo….

Co dzieje się z dzieckiem? Także tym dorosłym…

Jakie skutki niesie wychowywanie dzieci przez niedojrzałych rodziców? Niestety bardzo negatywne, odczuwalne również w dorosłym życiu. Dobra wiadomość jest jednak taka, iż dzięki świadomości ich istnienia, można nad sobą pracować i wszelkie negatywne konsekwencje po prostu odwrócić. Oto one:

  • lękowy lub unikający styl przywiązania – konsekwencją są problemy z zaufaniem, budowania związku, unikania go albo potrzeby bycia blisko choćby kosztem siebie,
  • chroniczne poczucie samotności – trudne do zaspokojenia, pojawiające się choćby w związku. Coś, co nie było dane w dzieciństwie, daje poczucie braku w dorosłym życiu. Dorosły człowiek, który nie doświadczył mądrej miłości dojrzałego rodzica mierzy się z wiecznym głodem w tym zakresie,
  • niskie poczucie własnej wartości – wynikające z poczucia bycia niewystarczającą osobą, z którą „zawsze są problemy”,
  • nadmierny samokrytycyzm – brak zadowolenia z siebie, ciągłe poczucie braku, niespełnienia, mimo obiektywnych dobrych wiadomości z zewnątrz,
  • poczucie odpowiedzialności za emocje i samopoczucie innych,
  • większe ryzyko lęku, depresji w dorosłym życiu,
  • problemy ze zbudowaniem trwałego, stabilnego związku.

Niestety niedojrzały rodzic nie kończy swojego wpływu na dziecko z dniem ukończenia osiemnastych urodzin, czy wyprowadzki młodej osoby z domu. Dorosłe dziecko pozostaje pod jego wpływem, co wiąże się z wysokim poziomem lęku.

Relacje są napięte, trudne, dalekie od poprawnych. Dziecko w dorosłym życiu ma skłonność do stawania się „ratownikiem”, „powiernikiem”, czy „mediatorem”, wchodzi w pewne role, które go określają. Typową cechą dziecka wychowywanego w niedojrzałym domu jest to, iż dziecko to uważa, iż jego potrzeby są mniej ważne niż innych.

Jak dorosłe dzieci mogą wyjść z niezdrowej relacji?

Droga do ozdrowienia nie jest prosta, ale jest możliwa. Chodzi o to, żeby zrozumieć, iż nie mamy wpływu na inne osoby, ale możemy zmienić siebie i swoje reakcje. Możemy wyjść z pozycji ofiary w pozycję osoby świadomej i silnej.

Najlepiej zacząć od:

  • nazywania rzeczy po imieniu. To manipulacja, przemoc, parentyfikacja. jeżeli wiemy, z czym mamy do czynienia, łatwiej nam się przed tym bronić,
  • stawianie granic. Na początku od drobnych rzeczy – czas rozmów, tematy, których nie poruszamy, moment odwiedzin, po większe – ograniczenie kontaktu, opuszczenie miejsca spotkania, jeżeli nasze granice są notorycznie przekraczane,
  • pracy nad przekonaniami – bez poczucia winy, lęku, bez poddawania się manipulacji, zamiast myśleć, iż muszę, można zmienić podejście na mogę,
  • tworzenie własnej przestrzeni – miejsca, np. rodziny, sieci znajomych, przyjaciół, gdzie szacunek, zaufanie i respektowanie czyichś granic stanowi normę.

Czy to może dobrze się skończyć?

Relacja dorosłego dziecka z emocjonalnie niedojrzałym, manipulującym lub przekraczającym granice rodzicem to jeden z najbardziej złożonych tematów w psychologii relacji. Nie ma tu prostych recept i szybkich rozwiązań.

Z jednej strony w grę wchodzą bowiem lojalność, poczucie obowiązku, kulturowe przekazy („rodziców się szanuje”), z drugiej jest realne cierpienie, zmęczenie i konieczność zadbania o własne zdrowie psychiczne. Gdy do tego dochodzi potrzeba dbania o własną rodzinę i chronienia jej przed destrukcyjnymi mechanizmami, robi się szczególnie trudno.

Współczesna psychologia coraz wyraźniej mówi: można jednocześnie rozumieć trudną historię rodzica i stawiać granice, kochać i chronić siebie, mieć współczucie i nie zgadzać się na przemoc czy manipulację. To nie jest prosta droga, ale konieczna.

Idź do oryginalnego materiału